W poniedziałek Filip Pieczonka (SKT Sopot) awansował na najwyższą w karierze 84. pozycję w rankingu ATP najlepszych deblistów świata. To oznacza, że jest dosłownie o krok od wymarzonego debiutu w Wielkim Szlemie, na który ma szansę już za niespełna miesiąc na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa. Z kim 22-latek z Gdańska zagra w Paryżu? O tym on sam opowiedział „TENIS MAGAZYNOWI”, zanim ruszył w drogę powrotną do domu.
W sobotę Pieczonka odniósł trzecie w tym sezonie zwycięstwo w cyklu ATP Challenger Tour, zwyciężając w challengerze rangi ATP 100 w Mauthausen w parze z Iwanem Ljutarewiczem. Tuż przed sukcesem w Austrii osiągnęli wspólnie półfinały w imprezach rangi ATP 125 w Monzie i Oeiras. W kwietniu doszedł też do 1/2 finału w turnieju ATP 250 w Marrakeszu z Egipcjaninem Younesem Lalamim.
Filip jest obecnie drugim najwyżej notowanym Polakiem w grze podwójnej, za Janem Zielińskim (Tenis Kozerki), sklasyfikowanym na 28. miejscu na świecie.

– Dwa razy pechowo przegrałem w półfinałach, bo jednak liczyłem na trochę więcej, ze względu na moją walkę o jak najwyższy ranking. Ale udało nam się z Iwanem wygrać dosłownie na last minute challenger w Mauthausen, choć przyznaję szczerze, że był to dla mnie bardzo nerwowy tydzień, bo z tyłu głowy wiedziałem, że walczę o udział w Roland Garros. Dlatego cieszę się, że wszystko tak dobrze wyszło i prawdopodobnie będzie debiut w Wielkim Szlemie w tym miesiącu – powiedział Filip Pieczonka „TENIS MAGAZYNOWI”.
Występ i triumf w Austrii były dlatego tak istotne, że najnowsze notowanie rankingów ATP będzie brane pod uwagę przy ostatecznej weryfikacji par zgłoszonych do udziału w tegorocznym Roland Garros. W poniedziałek Filip awansował o dziesięć lokat i wskakując na 84. miejsce na świecie osiągnął najwyższe miejsce w dotychczasowej karierze.

– Przede mną jeszcze ponad tydzień niepewności, bo ostateczny termin zgłoszeń do Rolanda został wyznaczony na 13 maja, więc pary się mogą jeszcze zapisywać. Ale jestem dobrej myśli i mocno wierzę, że za niecały miesiąc czeka mnie wielkoszlemowy debiut. Na dzień dzisiejszy mogę chyba powiedzieć, że na co najmniej 90 zagram w Paryżu. Razem z moim partnerem jesteśmy obecnie 41. deblem na liście, a do głównej drabinki bezpośrednio wchodzi 57 par – dodał Pieczonka.
W środę rozpoczyna się prawie dwutygodniowy turniej ATP 1000 na kortach ziemnych Foro Italico w Rzymie, więc kolejna aktualizacja klasyfikacji nastąpi dopiero 18 maja, czyli dzień po jego zakończeniu. Zazwyczaj cut off w grze podwójnej jeśli chodzi o Wielkiego Szlema kształtuje się w okolicach wspólnego rankingu zawodników na poziomie 150-160, a zgłaszać się mogą do gry również singliści, korzystając z wysokich pozycji właśnie w grze pojedynczej.

– Pod dobrych występach w marcu we Francji, gdzie wygrałem z Iwanem dwa duże challengery, otworzyła się realna furtka do pierwszej setki rankingu i jednocześnie do występu w Roland Garros. Dlatego po turnieju ATP w Marrakeszu napisałem do Vitka czy byłby zainteresowany zagraniem debla w Paryżu. On mi odpisał, że jakbyśmy się zakręcili wokół cut 150, to możemy zagrać w Rolandzie. Dlatego walczyłem cały czas o jak najlepszy ranking – wspomina Filip w rozmowie z „TENIS MAGAZYNEM”.
– Po tych dwóch pechowych porażkach w półfinałach zrobiło się trochę nerwowo, ale cały czas byłem w kontakcie z Vitkiem. Tuż przed ATP 1000 w Madrycie napisał, że zobaczymy co wyjdzie. Jemu poszło dobrze w Madrycie i zajmuje teraz 55. miejsce w singlowym rankingu. No i czekał na mój rezultat w Austrii, a że wygrałem turniej, to wszystko świetnie się ułożyło i potwierdziliśmy swój występ wspólny w Rolandzie. Mamy wspólny ranking 139. w tym momencie i to najprawdopodobniej będzie wystarczające, bym mógł zadebiutować w Wielkim Szlemie jeszcze w maju – dodaje.
Wspominany Vitek to Vit Kopriva. 28-letni Czech w imprezie ATP 1000 w Madrycie dotarł do 1/8 finału, wygrywając tam trzy mecze, w tym wyeliminował w drugiej rundzie Andrieja Rublewa, rozstawionego z numerem 12. To pozwoliło mu awansować aż o 11 pozycji w rankingu – na 55. miejsce.

Muszę przyznać, że to dało mi dużo dodatkowej motywacji i wierzę, że kolejne miesiące będą dla mnie równie szczęśliwe. Może sam początek roku nie układał się najlepiej, ale zwycięstwa w parze z Iwanem w challengerach ATP 125 w Lille i ATP 100 w Thionville. W sumie już wygraliśmy trzy turnieje w tym sezonie i ogólnie dobrze nam idzie, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Te wspólne sukcesy były niesamowitym zastrzykiem energii, dzięki której zacząłem realną walkę o Rolanda – powiedział Pieczonka.
W lutym Filip został powołany po raz pierwszy do reprezentacji Polski na wyjazdowy mecz w Kairze z Egiptem. I zadebiutował w Pucharze Davisa zdobywając w singlu ustalając wynik na 4:0.

– Bardzo jestem wdzięczny kapitanowi Mariuszowi Fyrstenbergowi za zaufanie i umożliwienie mi debiutu w drużynie narodowej. To zawsze było moim marzeniem. Zresztą też dziękuję mu za zaproszenie do Warszawy na czterodniowe zgrupowanie z udziałem kilku zawodników tuż przed wyjazdem do Mauthausen. To pomogło mi w odniesieniu zwycięstwa. Teraz planuję kilka dni odpoczynku w domu i treningi, zanim ruszę na kolejny turniej. Na pewno w następnym tygodniu zagram znowu z Iwanem, jeszcze tylko nie wiem czy w ATP 175 w Walencji czy ATP 100 w Oeiras, bo czekamy jak się ułożą listy zgłoszeń do obydwu challengerów – dodał.
W TOP 100 deblowego rankingu ATP są sklasyfikowani tylko Zieliński i Pieczonka, który od marca reprezentuje barwy SKT Sopot, a wcześniej był związany z Gdańską Akademią Tenisową i ostatnio z AZS-em Poznań.
Za to w drugiej setce można znaleźć kolejnych czterech Polaków: 114. jest Szymon Kielan (KS Górnik Bytom), 123. – Karol Drzewiecki (WKS Grunwald Poznań), 156. – Piotr Matuszewski (Calisia Tenis Pro Kalisz), a 165. – Szymon Walków (Redeco Poznań), który w sobotę wygrał challengera ATP 75 w Ostrawie, pokonując w finale Karola i Piotra.

Tomasz Dobiecki


