Billie Jean King, Arthur Ashe, czy Alexander Zverev – to przykłady zawodowych tenisistów, którzy osiągnęli fenomenalne wyniki w tenisie. Na korcie mierzyli się jednak nie tylko z przeciwnikiem po drugiej stronie siatki, ale za każdym razem toczyli dodatkową batalię z niewidzialnym rywalem, jakim jest cukrzyca. Ich postawa jest inspiracją dla wielu osób, które mierzą się z tą poważną chorobą, udowadniając, że można osiągać sportowe sukcesy mimo choroby. Utalentowany Feliks Turaj (rocznik 2014) też zmaga się z cukrzycą typu 1.
Feliks Turaj trenuje na co dzień na kortach KS Górnik Bytom (obecnie 18. w klasyfikacji PZT do lat 12). Co prawda, młody gracz jest na względnym początku swojej ścieżki tenisowej, ale już może się pochwalić bardzo ciekawymi osiągnięciami. Ostatnie sukcesy to m. in. dwa medale Mistrzostw Polski do lat 12, które rozegrane zostały pod koniec czerwca w Krakowie: brąz w grze pojedynczej i srebro w podwójnej w parze z Igorem Adamczewskim (MKT Łódź). Feliks był też najlepszy w klasyfikacji końcowej cyklu turniejów Road to Supermatsres PZT by Yonex 2025, wygrywając po drodze trzy z pięciu turniejów dla zawodników do 11 lat (zagrał w czterech imprezach cyklu), a do tego dotarł do finału polskich eliminacji turnieju Kinder Joy of moving Tennis Trophy w singlu oraz triumfował w zmaganiach deblowych.


– Tenis od zawsze mi się podobał, dlatego że jest to czysta rywalizacja, w której można się dobrze bawić na uczciwych zasadach. Ponadto, kojarzy mi się z ruchem na świeżym powietrzu, dlatego chciałem zaszczepić w synu pasję do tenisa. Wcześniej grał też w piłkę nożną, ale odkąd poznaliśmy diagnozę, musiał przestać gry, z uwagi na fakt, że jest to sport kontaktowy. Ruch jest nieodłączną częścią walki z cukrzycą. Nie spodziewałem się jednak, że przerodzi się w to sport wyczynowy – opowiada Wiesław Turaj, tata Feliksa.
Sam Feliks również nie żałuje, że ma możliwość odbijania piłek na korcie. Obecnie jego idolami tenisowymi są Carlos Alcaraz i Jannik Sinner, natomiast zna dobrze historie i śledzi spotkania Alexandra Zvereva, który również jest inspiracją dla młodego tenisisty. – Jak zobaczyłem korty tenisowe i grających zawodników, to chciałem spróbować. Gdy już zacząłem grać w tenisa i osiągać pierwsze wyniki, to zacząłem stawiać cele i marzenia. Jeżeli zostanę zawodowym tenisistą, to najbardziej chciałbym wygrać Roland Garros lub US Open. Na razie patrzę na turnieje U12. W przyszłym roku chciałbym osiągnąć dobry wynik na mistrzostwach Polski i spróbować swoich sił w turniejach Tennis Europe – powiedział Feliks Turaj.
Kariera syna to też duże wyzwanie dla rodziców. Wielu zawodników podróżuje z trenerami po turniejach, czy też uczestniczy w zgrupowaniach, gdzie spędza czas w towarzystwie rówieśników. W przypadku Feliksa, przynajmniej do pewnego wieku, potrzebne jest wsparcie rodziców. Wynika to z potrzeby pilnowania wysokości poziomu cukru we krwi.
– Insulina to poważny lek, a nie żaden suplement diety. Podanie leku w zbyt dużej dawce może wywołać nawet śpiączkę, dlatego do pewnego etapu życia, musimy być z synem, niezależnie czy jest to wyjazd na turnieje, czy też zgrupowanie kadry narodowej. Oczywiście, chcielibyśmy żeby mógł sam być w towarzystwie rówieśników, ale do pewnego momentu musimy sami kontrolować sytuację. Mniej więcej od 14. roku życia mówi się, że dzieci mają większą świadomość i wówczas można podejmować próby pełnego przeniesienia obowiązku pilnowania poziomu cukru na dziecko. Oczywiście, choroba nauczyła Feliksa dojrzałości. Wie, że nie wszystko może, ale często wie jak sam sobie radzić – mówi Renata Turaj, mama Feliksa.
Życie młodego tenisisty to nie tylko przygoda tylko na korcie. To również obowiązki szkolne. Obecnie Feliks uczy się w szkole sportowej i jest w klasie sportowej. – Wyszedłem raz ze szpitala, a w szkole były planowane testy sprawnościowe. Na początku nie chcieli mnie dopuścić do startu, ponieważ przestraszyli się choroby, a ostatecznie wystartowałem i zająłem drugie miejsce. Po testach dyrektor szkoły powiedział, że nie wyobraża sobie, żebym nie uczył się w jego szkole i przyjął mnie – pochwalił się zawodnik.
Już na samym korcie, Turaj również stara się nie myśleć o chorobie. Adrenalina towarzysząca sportowcom w trakcie rywalizacji daje się we znaki i nie inaczej jest w przypadku młodego tenisisty. – Jak już gram mecz czy trening, to nie myślę o chorobie. Jak mi nie idzie, to nigdy nie zrzucałem swojego poziomu gry na chorobę. Wychodzę na kort ze swoją taktyką i zmienny poziom cukru czasami wkurza, ale rodzice też potrafią zestresować. Staram się jednak nie rozpraszać otoczeniem – mówi.
Przygoda Feliksa Turaja, chociaż na początkowym etapie tenisowej kariery, jest prawdziwą inspiracją nie tylko dla innych młodych sportowców, ale też dla wszystkich czytelników, że mimo przeciwności losu, możemy realizować swoje pasje i nie traktować choroby jako przeszkodę, ale jako element naszego życia, który nie przeszkadza nam w dążeniu do marzeń.
Marcin Stańczuk
Fot. Archiwum rodzinne F. Turaj

