Magda Linette (AZS Poznań) wyeliminowała rozstawioną z numerem 15. Amerykankę Emmę Navarro w pierwszej rundzie wielkoszlemowego Australian Open 2026 wygrywając 3:6, 6:3, 6:3. Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom) również jest w drugiej rudzie i spotka się w niej z Włoszką Jasmine Paolini, siódmą tenisistką świata. Dołączyła do nich Linda Klimovicova (BKT Advantage Bielsko-Biała), która w drugim meczu zagra z Ukrainką Eliną Switoliną (nr 12. w drabince).
W drugim dniu pierwszego w tym sezonie turnieju wielkoszlemowego, rozgrywanego na twardych kortach w Melbourne Park, kibice walczyli z dylematem, którą z Polek obserwować. Równolegle bowiem swoje pojedynki rozpoczęły dwie tenisistki sklasyfikowane w TOP 60 rankingu WTA.
Udane otwarcie Magdy Linette
Laying down a marker 💪
— wta (@WTA) January 19, 2026
Magda Linette defeats the No.15 seed Navarro 3-6, 6-3, 6-3 to book her place in Round 2.#AO26pic.twitter.com/HwQxoQiONl
Na stadionie 1573 Arena zajmująca 50. miejsce w rankingu WTA Magda Linette (AZS Poznań) wyszła przeciwko zawodniczce rozstawionej z numerem 11. w drabince Amerykance Emmie Navarro, 15. na świecie. Było to ich drugie spotkanie, a poprzednio trafiły na siebie w sierpniu 2024 roku w turnieju WTA 1000 na twardej nawierzchni w Toronto. Tam lepsza 6:2, 6:4 okazała się zawodniczka z Stanów Zjednoczonych.
W poniedziałek w Melbourne tenisistki spędziły na korcie trochę ponad dwie godziny, a w tym czasie stworzyły bardzo emocjonujące i wciągające trzysetowe widowisko. Początek układał się po myśli Navarro, która już w czwartym gemie przełamała podanie Polki i to przy pierwszej wypracowanej okazji. Chwilę później obroniła break pointa, po czym odskoczyła na 4:1.
Co prawda Magda odrobiła tę stratę w siódmym gemie i wyszła na 3:4, ale zaraz po tym ponownie straciła swój serwis. Ostatecznie przegrała pierwszą partię 3:6, po obronie dwóch piłek setowych od stanu 0-40.
Otwarcie drugiej części spotkania było lustrzanym odbiciem poprzedniej, bo tym razem Polka zdobyła breaka na 3:1, po czym odskoczyła na 4:1. Ale w przeciwieństwie do rywalki poszła o krok dalej, podwyższając prowadzenie na 5:2. Potem wyrównała stan w meczu, wygrywając pierwszego setbola po godzinie i 16 minutach i cały set 6:3.
W decydującej odsłonie tego pojedynku nieco lepiej spisywała się poznanianka, która w piątym gemie miała do dyspozycji dwie szanse na przełamanie. Co prawda wówczas ich nie wykorzystała, ale udało jej się to za trzecim podejściem, co dało jej prowadzenie 4:3.
Był to przełomowy moment i zarazem drugi z czterech kolejnych wygranych gemów przez Linette. Przysłowiową kropkę nad „i” postawiła po dwóch godzinach i jednej minucie, rozstrzygając na swoją korzyść pierwszą piłkę meczową i wygrywając 3:6, 6:3, 6:3.
W drugiej rundzie Magdę czeka spotkanie z 38. na świecie Amerykanką Ann Li. Pokonała ją bez straty seta w 2019 na trawiastym korcie w Manchesterze, ale uległa jej w trzech na twardym w Cincinnati w 2023 r.
Szybka wygrana Magdaleny Fręch
Natomiast równolegle na kameralnym korcie numer 12. wystąpiła Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom), a przeciwniczką sklasyfikowanej na 57. pozycji Polki była 102. Słowenka Victoria Erjavec.
Był to ich pierwszy pojedynek, a przebiegł niemal błyskawicznie i zgodnie z planem, bowiem Fręch odniosła bardzo przekonujące zwycięstwo 6:1, 6:1. Zajęło jej to zaledwie 62 minuty, a wykorzystała drugą piłkę setową wypracowana przy serwisie niżej notowanej przeciwniczki.
Tenisistka pochodząca z Łodzi wygrała trzeci mecz w tym sezonie, w swoim trzecim turniejowym starcie, podobnie jak wcześniej w turniejach WTA 500 w Brisbane oraz WTA 250 w Hobart (przegrała w obydwu w drugiej rundzie).
Teraz na drodze Magdaleny stanie jedna z tenisistek na dobre zadomowionych w TOP 10 klasyfikacji WTA – Paolini. Choć to właśnie ósma obecnie na świecie Włoszka będzie faworytką, to jednak warto przypomnieć, że bilans ich dotychczasowych spotkań jest remisowy 1:1, a dwukrotnie trafiły na siebie w 2023 roku. Jasmine okazała się lepsza na twardej nawierzchni w Cleveland 6:1, 6:3, a uległa Polce na korcie ziemnym w Madrycie 2:6, 3:6.
Gdy Fręch opuszczała kort numer 12. jako zwyciężczyni, na nowoczesnej 1573 Arenie polscy kibice mogli z dumą oklaskiwać wyraźnie rozkręcającą się w połowie drugiego seta Linette. Poznanianka, z przewagą przełamania serwisu rywalki, właśnie objęła prowadzenie 4:1. Jak się potoczyły dalsze losy meczu już wiemy.
Linda Klimovicova gra dalej
Jak trzecia z reprezentantek Polski w drugim dniu wielkoszlemowego Australian Open wyszła do gry Linda Klimovicova (BKT Advantage Bielsko-Biała), 134. w rankingu WTA. Jej spotkanie z 71. w tej klasyfikacji Brytyjką Francescą Jones zaplanowano jako drugi na korcie numer 15. Polka zwyciężyła 6:2, 3:2 – krecz Jones.
Od stanu 1:2 Linda zdobyła pięć następnych gemów i już po upływie 40 minut była w połowie drogi do drugiej rundy Wielkiego Szlema, gdy wykorzystała pierwszego setbola na 6:2. Wcześniej obroniła po jednym break poincie, drugim i ósmym gemie. Sama stworzyła trzy takie okazje, a dwie zamieniła na przełamania podania rywalki.
Kolejną miała już na otwarcie drugiej partii, ale wypuściła ja z rąk. Za to następna w piątym gemie, wygranym do zera, dała jej prowadzenie 3:2. W tym momencie Brytyjka poddała mecz wskutek niedyspozycji zdrowotnej.
Dla Lindy był to już czwarty mecz rozegrany w Melbourne w ciągu ostatnich dni, ponieważ wcześniej odniosła trzy zwycięstwa w eliminacjach. W ten sposób w poniedziałek zadebiutowała w Wielkim Szlemie. W poprzednim sezonie dwukrotnie odpadła w trzeciej i decydującej rundzie kwalifikacji, do Roland Garros i US Open.
W środę na jej drodze stanie 12. obecnie tenisistka świata Ukrainka Elina Svitolina.
Za to jeszcze w poniedziałek o godzinie 9.30 czasu polskiego występ w Australian Open 2025 rozpocznie Iga Świątek. Rywalką wiceliderki klasyfikacji WTA będzie na Rod Laver Arena, największym stadionie w Melbourne Park, zajmująca aktualnie 130. pozycję na świecie Yue Yuan z Chin, która – podobnie jak Linda – przeszła wcześniej zwycięsko trzy rundy eliminacji.
Miały okazję rywalizować całkiem niedawno, bo w październiku, gdy w Pekinie zwyciężyła Iga 6:0, 6:3. Jeśli ponownie pokona rywalkę z Azji, to w środę czeka nas ponowna kumulacja meczów Polek w pierwszym turnieju Wielkiego Szlema w sezonie.
(TristanD)


