Iga Świątek zakończyła w ćwierćfinale udział w Australian Open 2026, pierwszym w tym sezonie turnieju zaliczanym do Wielkiego Szlema. Polka zajmująca drugie miejsce w rankingu WTA przegrała w środę 5:7, 1:6 z piątą na świecie Eleną Rybakiną z Kazachstanu, po godzinie i 35 minutach pojedynku mającego dwa odmienne oblicza. W drugim środowym ćwierćfinale spotkały się dwie Amerykanki – Jessica Pegula pokonała Amandę Anisimovą 6:2, 7:6 (1).

Dwunasty już pojedynek Igi z Eleną otworzył w środę przed południem dzienną sesję na Rod Laver Arena, największym stadionie kompleksu tenisowego w Melbourne Park. Obie zawodniczki bardzo dobrze się znają, prezentują dynamiczny i agresywny styl gry, więc potrafią nawzajem wywierać na siebie nieustanną presję. Skutkiem są obustronne przełamania serwisów, wyczerpujące fizycznie wymiany. Ich spotkania zwykle są bardzo wyrównane i dość długie, a w wielu gemach gra toczy się na przewagi.

Nie inaczej było w środę. Już na otwarcie Świątek przełamała podanie przeciwniczki i zadziwiająco łatwo, bo do 15. Ale zaraz po tym oddała jej swoje, choć obroniła wcześniej dwa break-pointy. W trzecim gemie błyskawicznie odskoczyła na 40:0, ale zmarnowała trzy kolejne szanse, by znowu wyjść na prowadzenie, po czym zrobiło się 2:1 dla reprezentantki Kazachstanu.
Od tego momentu obie tenisistki zaczęły bez żadnych turbulencji utrzymywać własne podania, choć nieco łatwiej przychodziło to Rybakinie. To ona za każdym razem zyskiwała prowadzenie, a Iga konsekwentnie doprowadza do wyrównania.
Dlatego, dość nieoczekiwany przebieg miał dwunasty, ostatni gem w pierwszej partii. Przy serwisie Świątek na tablicy pojawił się wynik 30:40, ale zdołała obronić setbola. Jednak dwie następne wymiany zwycięsko rozstrzygnęła na swoją korzyść reprezentantka Kazachstanu i po 61 minutach gry wygrała tę partię 7:5.
Widzowie zgromadzeni na trybunach Rod Laver Arena, podobnie jak polscy kibice oglądający ten mecz przed telewizorami, zapewne spodziewali się, że również druga odsłona ćwierćfinału dostarczy im sporo emocji. Tak się jednak nie stało, bowiem inicjatywę w grze przejęła zdecydowanie piąta na świecie Kazaszka przedłużając do pięciu serię wygranych gemów. To pozwoliło jej odskoczyć od razu na 3:0, dzięki przełamaniu podania rywalki „na sucho” już w drugim gemie.
Takie krótkie momenty dekoncentracji zdarzały się już polskiej tenisistce. Gdy wyszła więc na 1:3 tracąc tylko jedną piłkę, wydawało się, że może jeszcze nawiązać walkę z Rybakiną. Jednak ponownie straciła serwis na 1:5, przy pojedynczym break-poincie wypracowanym przez rywalkę na 40:15.
W ten sposób zrobiło się 5:1, a również siódmy gem nie układał się po myśli Polki, która okazała się bezradna przy pierwszym meczbolu, już po godzinie i 35 minutach gry.
🚨 Fun fact: Rybakina hasn't dropped a single set on her way to the semifinal and she sealed the deal with an ace here! @wwos • @espn • @tntsports • @wowowtennis • #AO26 pic.twitter.com/rHB2l8dOKn
— #AusOpen (@AustralianOpen) January 28, 2026
Na pewno Rybakina jest jedną z najbardziej niewygodnych rywalek dla Igi. Obie od kilku sezonów sklasyfikowane są w ścisłej światowej czołówce i trafiają na siebie w decydujących fazach największych turniejów. Tenisistka z Kazachstanu wyrównała w środę bilans tej rywalizacji na 6:6, w tym na twardej nawierzchni na 4:5 (na kortach ziemnych prowadzi za to 2:1).
Iga Świątek nie wystąpi więc po raz trzeci w karierze w półfinale Australian Open, który osiągała w 2022 roku i w ubiegłym sezonie. W ćwierćfinale występ w Melbourne zakończyła po raz pierwszy.
— #AusOpen (@AustralianOpen) January 28, 2026
Był to ostatni polski akcent w kobiecej rywalizacji w pierwszej tegorocznej lewie Wielkiego Szlema. W sumie aż cztery reprezentantki kraju stanęły w niej na starcie w singlu. Trzecią rundę osiągnęła Magda Linette (AZS Poznań), a drugą Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom) i Linda Klimovicova (BKT Advantage Bielsko-Biała), która w sumie wygrała tam cztery mecze, przechodząc zwycięsko trzyetapowe eliminacje.
(TristanD)

