Daniel Michalski (WKT Mera Warszawa) po trzyletniej przerwie wraca do reprezentacji Polski, w której zadebiutuje Karol Filar (BKT Advantage Bielsko-Biała). Do drużyny narodowej powołania od kapitana Mariusza Fyrstenberga otrzymali również: Maks Kaśnikowski oraz debliści Jan Zieliński (obaj Tenis Kozerki) i Karol Drzewiecki (WKS Grunwald Poznań). Ci zawodnicy wezmą udział w spotkaniu Pucharu Davisa z Egiptem, które w dniach 7-8 lutego zostanie rozegrane na korcie ziemnym w Kairze. Stawką rywalizacji będzie awans do Grupy Światowej I.
– Na pewno fajnie, że wracam do Davis Cup, Nie ukrywam, miałem trochę gorsze momenty, gorsze wyniki, dlatego nie byłem brany z różnych powodów pod uwagę do gry w reprezentacji. Ale teraz wracam, będzie to mój trzeci mecz w Pucharze Davisa, a tak naprawdę drugi ważny, bo pierwszy to był przy rozstrzygniętym już wyniku. Bardzo się cieszę, że znowu zagram w drużynie z chłopakami, z którymi mam kontakt. Wiadomo z jednymi większy, z innymi mniejszy, ale tak naprawdę wszyscy staramy się jakoś nawzajem wspierać. Także jest to coś bardzo miłego i super, że będziemy mogli być razem na Davis Cupie w Egipcie – powiedział „TENIS MAGAZYNOWI” Daniel Michalski, obecnie 257. w rankingu ATP.

Ważne powroty
Michalski zadebiutował w reprezentacji narodowej w 2018 roku w Sopocie ustalając wynik na 4:1 w spotkaniu Grupy Światowej II z Zimbabwe. Ponownie zagrał w drużynie w lutym 2023 roku w miejscowości Miki przeciwko Japonii, której Polacy ulegli 0:4. Obecnie jest 257. tenisistą w rankingu ATP i ma bilans meczów w Pucharze Davisa singlu 1-1.
– W poniedziałek awansuję o kilkanaście miejsc w rankingu, to dla mnie bardzo dużo znaczy, tym bardziej biorąc pod uwagę to przez co przeszedłem, jeśli chodzi o moją drogę tenisową, bardzo wyboistą. Cieszę się, że nie skończyłem grać w tenisa, choć byłem bardzo, bardzo blisko. I cieszę się, że trafiłem tam, gdzie trafiłem, czyli na trenerów Tomka Iwańskiego i Mietka Bogusławskiego do Łodzi. Generalnie jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy byli ze mną właśnie w tych trudnych momentach. Wtedy kiedy są te lepsze momenty, to bardzo często ludzie się odzywają, a nie wtedy, kiedy jest naprawdę ciężko, dlatego właśnie dziękuję tym, którzy ze mną są cały czas. Ten awans w rankingu jest ważny, ale przede wszystkim wiem, że gram dużo lepiej. Wiem, że jestem dużo lepszym sportowcem, dużo lepszym atletą i dużo lepszym tenisistą i wiem, że ten rok będzie dla mnie bardzo dobry – podkreśla 26-letni Michalski.
W najbliższym poniedziałkowym notowaniu rankingu ATP Daniel powinien awansować w okolice 242. pozycji na świecie, a dotychczas najwyżej był notowany na 243. miejscu. Zawdzięcza to udanemu otwarciu sezonu w Wietnamie, gdzie w ubiegłym tygodniu dotarł do półfinału challengera ATP 50 w Phen Tien. W tym tygodniu gra tam w drugiej imprezie tej samej rangi i we wtorek awansował już do 1/8 finału.
– Cieszy nas bardzo fakt, że Daniel wraca do reprezentacji, bo ten rok rozpoczął bardzo dobrze, a jego tenis poszedł mocno w górę, co potwierdził dochodząc do półfinału challengera w Wietnamie, Gra tam też w tym tygodniu i mam nadzieję, że zdobędzie kolejne punkty, które pozwolą mu się zbliżyć do TOP 200 na świecie. Jego doświadczenie i dobra gra bardzo przydadzą się nam w drużynie. To duże wzmocnienie pod nieobecność Huberta Hurkacza, który dopiero wrócił na korty po siedmiomiesięcznej przerwie w startach, a także Kamila Majchrzaka po tym, jak doznał urazu mięśnia piersiowego – powiedział „TENIS MAGAZYNOWI” Mariusz Fyrstenberg.

Do drużyny wraca też Maks Kaśnikowski, który w ubiegłym roku miał dużo perturbacji z kontuzją, pauzował pięć miesięcy i mocno spadł przez to w rankingu, w którym był już bliski wejścia do TOP 200. We wrześniu miał zagrać w reprezentacji przeciwko Wielkiej Brytanii, ale tuż przed złapał zapalenie ucha i nie mógł zagrać w Gdyni. Ale teraz widzę po jego formie i po tym z jakimi zawodnikami wygrywa, ze na pewno będzie bardzo mocnym punktem w naszym zespole. Jego obecny ranking jest nieadekwatny do poziomu jego tenisa – dodał kapitan.
Kaśnikowski, obecnie 420. w rankingu ATP, ma bilans meczów w Pucharze Davisa 3-2. W lutym ubiegłego roku Maks pomógł drużynie pokonać Gruzję 4:0 w Tbilisi. Zadebiutował w reprezentacji w marcu 2020 roku w Kaliszu, zdobywając punkt na 4:0 przeciwko ekipie z Hongkongu. Drugie zwycięstwo odniósł w lutym 2024 r. w spotkaniu z Uzbekistanem w Taszkencie (4:0) . Przegrał mecze przeciwko Japonii w lutym 2023 r. (0:4) i Korei Płd. w Zielonej Górze (1:3).

„Późny” i zaskoczony debiutant
– Trzecim singlistą w naszej drużynie jest Karol Filar, dla którego będzie to debiut w reprezentacji, ale na pewno sobie na niego już dawno zasłużył. Jest zawodnikiem około 650. miejsca w rankingu, a o ostatnio, w styczniu, ograł Słowaka Andreja Martina, który był już w pierwszej setce. Także wsparcie Karola, gotowego do walki na korcie jeśli będzie taka potrzeba, to duże wsparcie dla drużyny pod nieobecność naszych najlepszych zawodników. Przy okazji będzie miał okazję na miejscu trenować na najwyższym poziomie z naszymi czołowymi tenisistami, takimi jak Janek Zieliński i Karol Drzewiecki, czyli nasza fundamentalna para deblowa – tłumaczy Fyrstenberg,
27-letni Filar zajmuje obecnie 657. miejsce w rankingu ATP. W sierpniu 2025 roku zdobył pierwszy singlowy tytuł w karierze, triumfując w ITF M15 Kraków Open, a na jesieni powtórzył ten wynik w imprezie tej samej rangi w Kuala Lumpur. Tydzień przed udanym występem w Krakowie odniósł swoje pierwsze zwycięstwo deblowe w Bielsku-Białej, w turnieju ITF M15 BKT Advantage Cup.
– To dla mnie na pewno bardzo duże wyróżnienie, którego się kompletnie nie spodziewałem. Jak zaczynałem dość późno swoją przygodę z zawodowym tenisem, to nigdy nie myślałem o tym, że w ogóle jest taka możliwość. Dlatego bardzo cieszę się, że kapitan Mariusz Fyrstenberg się odezwał do mnie. W ogóle się nie wahałem i od razu się zgodziłem, bo to duży zaszczyt dla mnie znaleźć się w gronie takich dobrych tenisistów, którzy mogą reprezentować nasz kraj. Jeśli chodzi o naszych [przeciwników, to nie przypominam sobie, żebym w singlu kiedykolwiek rywalizował z Egipcjaninem. No to też z tego względu, że ja nie grywam turniejów w tamtych rejonach, a oni tych turniejów mają bardzo dużo u siebie. No i co co zrozumiałe też grają głównie u siebie w kraju, więc nie miałem nigdy okazji rywalizować z nimi – powiedział „TENIS MAGAZYNOWI” Filar.

Lekkie wskazanie na gości?
W rankingu drużyn narodowych w Pucharze Davisa prowadzonym przez Międzynarodową Federację Tenisową (ITF) Polacy zajmują 36. miejsce, a Egipt jest sklasyfikowany na 42. pozycji. Będzie to czwarta konfrontacja tych zespołów, a bilans wcześniejszych spotkań jest korzystny dla Polaków, ale trzeba podkreślić, że dotychczas mecze wygrywali zawsze gospodarze, zawsze na korcie ziemnym i zawsze w stosunku 4:1.
W drużynie z Egiptu zagrają z pewnością: Fares Zakaria (542. ATP), Amr Elsayed (55.8 ATP), Michael Bassem Sobhy (730. ATP) i Karim Ibrahim (1044. ATP).
Pierwszy mecz odbył się w dniach 13-15 maja 1966 roku na kortach stołecznej Warszawianki. Egipcjanie zrewanżowali się za tamtą porażkę w maju 1972 r. w Kairze, a do ostatniego polsko-egipskiego spotkania w Pucharze Davisa doszło na obiekcie Polonii Bydgoszcz, w lipcu 1998 roku.
Dwudniowa rywalizacja na otwartym korcie ziemnym w Smash Sporting Club w Kairze rozpocznie się 7 lutego o godzinie 11.00 czasu lokalnego (12.00 czasu polskiego), pierwszym z dwóch zaplanowanych na sobotę pojedynków w grze pojedynczej. Natomiast w niedzielę 8 lutego o godz. 10.00 (11.00 czasu polskiego) dojdzie do spotkania par deblowych, a po nim odbędą się dwa mecze w singlu. Albo tylko jeden, jeśli wcześniej któraś z drużyn zdobędzie punkt na 3:0, jeśli kapitanowie podejmą taką decyzję.
Zwycięski zespół w połowie września zagra o awans do światowej elity rywalizującej o miejsce w finałowym turnieju Davis Cup Final 8.
Tomasz Dobiecki

