WTA Elite Trophy 2023. Magda Linette nie wykorzystała szans i przegrała z Barborą Krejcikovą

Magda Linette przegrała swój pierwszy mecz w ramach WTA Elite Trophy w chińskim Zhuhai. Fot. Internatinal Tennis Federation

W chińskim Zhuhai rozpoczął się we wtorek 24 października turniej WTA Elite Trophy 2023. To impreza dla 12. najlepszych tenisistek sezonu 2023 oraz sześciu najlepszych par deblowych kobiecego tenisa, spośród tych, które nie zdołały zakwalifikować się WTA Finals 2023 (29 października – 5 listopada 2023 w Cancun). W pierwszym dniu imprezy zaprezentowała się występująca w grupie A (Azalia) druga obecnie polska tenisistka Magda Linette (23. WTA), która zmierzyła się z turniejową „jedynką”, Czeszką Barborą Krejcikovą (10. WTA). Polka miała wiele szans, ale ich nie wykorzystała, przegrywając 2:6, 4:6.

Gem, set, mecz Barbora Krejcikova.

W pierwszym secie Czeszka przełamała dwukrotnie

Mecz od początku nie ułożył się po myśli Magdy Linette, która seta otwarcia przegrała po 48 minutach 2:6, dwukrotnie – w gemach pierwszym i piątym – tracąc podanie. Polska tenisistka miała wiele, w sumie aż sześć, szans, żeby rywalizacja potoczyła się inaczej, ale w gemie drugim nie wykorzystała dwóch, w gemie czwartym jednego, a w gemie szóstym trzech break-pointów.

Serwując po zwycięstwo w secie Barbora Krejcikova nie pozostawiła już tenisistce AZS Poznań złudzeń, ostatniego gema seta otwarcia wygrywając do zera.

Miłe złego początki

Druga partia meczu była już zupełnie inna, ale niestety dla Polki – również nie potoczyła się po jest myśli. Tym razem Magda Linette roztrwoniła przewagę i nie wykorzystała naprawdę dużej szansy, żeby doprowadzić w meczu co najmniej do rozstrzygającego seta trzeciego.

W drugiej odsłonie spotkania Magda Linette w gemie drugim wykorzystała wreszcie trzeciego break-pointa zdobywając przełamanie, po czym, wygrywając własny gem serwisowy do zera, podwyższyła prowadzenie na 3:0. Tenisistka AZS Poznań mogła nawet wygrywać 4:0, lecz nie wykorzystała break-pointa, a jak się później okazało, od wyniku 3:0 na swoją korzyść, do końca meczu zdołała wygrać już tylko jeden gem, przegrywając drugą partię spotkania 4:6 i cały mecz 2:6, 4:6 po godzinie i 49 minutach.

Wydaje się, że momentem przełomowym był gem piąty drugiego seta, w którym – przy własnym serwisie – Magda Linette prowadziła 40:15, ale nie dała rady tego gema zamknąć, mimo obrony dwóch break-pointów tracąc ostatecznie serwis i tym samym przewagę przełamania. W przeciwieństwie do Polki, Czeszka po odrobieniu strat poszła za ciosem, zdobyła jeszcze break na 4:3 i prowadzenia już nie oddała.

Magda Linette do końca walczyła. Przegrywając 3:5, poznanianka przy własnym serwisie obroniła dwie piłki meczowe i utrzymując podanie przedłużyła jeszcze rywalizację, lecz strat odrobić nie zdołała. Barbora Krejcikova, serwując po zwycięstwo w meczu, przegrała wprawdzie pierwszą wymianę, ale następne cztery akcje rozstrzygnęła na swoją korzyść kończąc spotkanie z Magdą Linette zwycięstwem 6:2, 6:4.

Polka ma czego żałować, bo gdyby nie zawiódł jej serwis oraz wykorzystałaby stworzone sobie okazje, wtorkowy mecz spokojnie mógł się potoczyć zupełnie inaczej.

Zgodnie z regulaminem WTA Elite Trophy, o ile nic się pod tym względem nie zmieniło, za wygraną Barbora Krejcikova zdobyła 120 punktów do rankingu WTA, pokonana Magda Linette – 40.

W tej grupie jest także rozstawiona z „szóstką” rosyjska tenisistka Daria Kasatkina, która jeszcze nie grała.

Trzeba wygrać z Kastakiną, by marzyć o awansie

Magda Linette nie straciła jeszcze definitywnie szans na wyjście z grupy, ale porażka w pierwszym meczu w dwóch setach, ogranicza te szanse do minimum. Ażeby awansować do półfinału (awansują tylko zwyciężczynie grup) Polka musi liczyć, że w środę 25 października Daria Kasatkina wygra w dwóch setach z Barborą Krejcikovą. Z kolei sama Magda Linette, w czwartek 26 października pokona w dwóch setach Darię Kasatkinę, akurat tyle, by to Polka miała z całej trójki najkorzystniejszy bilans setów przy równym dorobku punktowym.

Wygrana Brazylijki

Wcześniej podczas pierwszego dnia turnieju WTA Elite Trophy, w grze pojedynczej zakończył się już we wtorek mecz w grupie B (Kamelia), w którym Madison Keys (USA, 2) przegrała w dwóch setach 4:6, 4:6 z  Beatriz Haddad Maią (Brazylia, 8). Spotkanie trwało godzinę i 40 minut, każdy z setów po 50 minut.

W secie otwarcia Beatriz Haddad Maia, po tym jak w gemie rozpoczynającym rywalizację obroniła dwa break-pointy już w gemie drugim zdobyła break, ale chociaż w gemie piątym ponownie obroniła dwa break-pointy, Madison Keys doprowadziła jednak do remisu 4:4. Odrobienie strat na nic się ostatecznie Amerykance nie zdało, gdyż w gemie 10., kiedy przy własnym podaniu broniła się przed porażką w secie „oddała” serwis na sucho, przegrywając seta otwarcia 4:6.

W drugiej odsłonie meczu Beatriz Haddad Maia nie wykorzystała dwóch break-pointów w gemie drugim, a Madison Keys jednego w gemie piątym i wiele wskazywało, że do rozstrzygnięcia drugiego seta niezbędny będzie tie-break. Przy prowadzeniu Brazylijki 5:4, kiedy Amerykanka broniła się przed przegraniem seta drugiego i w efekcie całego meczu w dwóch partiach, Madison Keys nie wytrzymała jednak nerwowo, podobnie jak w ostatnim gemie seta otwarcia straciła podanie na sucho. To oznaczało, że drugiego seta 6:4 wygrała Beatriz Haddad Maia, pokonując Madison Keys w dwóch setach 6:4, 6:4.

W tej grupie jest ponadto Francuzka Caroline Garcia (9)

Niespodzianka w ostatnim meczu

Sporą niespodzianką zakończył się ostatni wtorkowy mecz gry pojedynczej, w którym w grupie D (Róża), grająca w imprezie dzięki dzikiej karcie najniżej notowana w stawce Zhu Lin (Chiny, 12/WC, 37. WTA), wygrała z rosyjską tenisistką Veroniką Kudermetovą (5, 16. WTA) w dwóch setach 7:6 (5), 6:1.

Bardzo interesujący był w tym pojedynku zwłaszcza set otwarcia. Chinka już w gemie rozpoczynającym zmagania tenisistek zdobyła break, ale tenisistka rosyjska  szybko odpowiedziała przełamaniem powrotnym, a następnie sama wyszła na prowadzenie z przewagą breaka, wygrywając nawet 5:3. Przy tym wyniku Veronika Kudermetova przy serwisie rywalki nie wykorzystała dwóch piłek setowych, następnie jeszcze jednej, znowu przy serwisie przeciwniczki, prowadząc 6:5 i o wyniku pierwszej partii spotkania decydował tie-break. W rozstrzygającej rozgrywce pierwszych 11 wymian rozstrzygnęły na swoją korzyść tenisistki serwujące, ale w 12. akcji mini- break zdobyła Lin Zhu i ona zapisała na swoim koncie trwający godzinę i 24 minuty set otwarcia wygrywając decydujący tie-break 7:5 i tym samym cały set 7:6 (5).

Druga odsłona spotkania była znacznie bardziej wyrównana, niż wskazywałby suchy wynik, lecz kluczowe wymiany padały niemal wyłącznie łupem Zhu Lin, która wygrała set drugi 6:1, ostatecznie pokonując niespodziewanie Veronikę Kudermetovą 7:6 (5), 6:1. Interesujące spotkanie trwało dwie godziny, 12 minut.

Trzecią zawodniczką w tej grupie jest rozstawiona z numerem „czwartym” rosyjska tenisistka Ludmiła Samsonowa.

W pierwszym dniu turnieju nie było meczów w grupie C (Orchidea), do której trafiły: Jelena Ostapenko (Łotwa, 3), Zheng Qinwen (Chiny, 7) oraz Donna Vekić (Chorwacja, 10).

Do półfinału awansują wyłącznie zwyciężczynie czterech grup.

Chinki górą w jedynym meczu deblowym

W jedynym wtorkowym meczu turnieju gry podwójnej, w grupie B (Bugenwilla) uczestnicząca w imprezie dzięki „dzikiej karcie”, rozstawiona z „piątką” para chińska Wang Xiyu/ Xu Yifan pokonała 6:3, 6:2 rozstawiony z numerem „trzecim” duet Ulrikke Eikeri (Norwegia)/Ludmyła Kichenok (Ukraina).

W tej grupie są jeszcze rozstawione z „dwójką” Miyu Kato (Japonia) i Aldila Sutjiadi (Indonezja).

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Magda LInette pewnie awansowała do ćwierćfinału turnieju w Normandii. Fot. Rouen de Open/WTA

Open de Rouen. Magda Linette w ćwierćfinale!

Magda Linette (60. WTA) zagra w ćwierćfinale gry pojedynczej halowego turnieju WTA 250 w Rouen we francuskiej Normandii. Awans do najlepszej ósemki imprezy tenisistka AZS Poznań zapewniła sobie w środę

Rafael Nadal: Nigdy się nie poddawaj!

Od kilkunastu lat żyje z nieustannym bólem. Bierze leki, zastrzyki, a później znów rozpoczyna walkę na korcie. Wchodzi w tryb walki i adrenalina robi swoje. Choć czasami jest bliski porażki, to nigdy