Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała) kontynuuje swój cykl startowy w tureckiej Antalyi złożony z trzech występów w imprezach rangi WTA 125. Po ubiegłotygodniowym półfinale Polka udanie rozpoczęła we wtorek kolejny etap walki o punkty do rankingu tenisistek, w którym zajmuje obecnie 146. na świecie.
W pierwszej rundzie Katarzyna Kawa pokonała przed południem 6:1, 6:3 Greczynkę Despinę Papamichail, 159. w klasyfikacji WTA. Wtorkowy mecz trwał zaledwie 65 minut, a polska tenisistka zrewanżowała się rywalce za porażkę na ziemnej nawierzchni w Tunisie z 2012 roku (4:6, 2:6).
Te pozycje należy traktować bardziej orientacyjnie, ponieważ ze względu na rozgrywany w Indian Wells 10-dniowy turniej rangi WTA 1000 do kolejnej aktualizacji rankingu dojdzie po dwutygodniowej przerwie, czyli w najbliższy poniedziałek. W klasyfikacji live Polka jest już 136., a każde następne zwycięstwo oznaczać będzie kolejny awans. Ewentualne triumf w imprezie oznaczałby dla niej np. skok w okolice 121.-122. miejsca na świecie.
Kawa dosłownie perfekcyjnie rozpoczęła ten pojedynej odskakując szybko na 5:0, w dodatku miała na koncie trzy przełamania podania rywalki i własny serwis do dyspozycji.
Na taką komfortową zaliczkę złożyły się dwa breaki wywalczone bez straty punktu, w pierwszym i piątym gemie oraz jeden do 30 w trzecim. W sumie polska tenisistka miała w tym momencie stuprocentowa skuteczność wykorzystania break pointów.
Swoje serwisy utrzymywała bez większych problemów, do 15 i 30. Tak było do stanu 5:0, gdy serwowała na seta. I wtedy zdarzyła jej się chwilowa dekoncentracja, bowiem gema rozpoczęła od 0-40. A potem obroniła tylko dwa z trzech break pointów, więc zrobiło się 5:1.
Nie pozwoliła jednak przeciwniczce rozwinąć skrzydeł i zapisała na swoim koncie trzecie w meczu przełamanie, tym razem do 15, wykorzystując pierwszego setbola na 6:1.
Otwarcie drugiej partii przyniosło serię czterech obustronnych przełamań, w wyniku czego to Polka musiała gonić wynik, zanim objęła prowadzenie 3:2. A poszczególne breaki były jakby lustrzanym odbiciem, ponieważ w pierwszych dwóch gemach serwujące zawodniczki obroniły po jednym break poincie przy 30-40, ale zaraz po tym przegrywały wymiany przy przewadze dla rywalki. W drugiej serii nawzajem oddały sobie po jednym punkcie.
Tę serię przerwała Kawa, chociaż nie przyszło jej to łatwo. Wyszła obronną ręką ze stanu 15-40, po czym po raz trzeci powstrzymała Greczynkę, zanim wyszła na 3:2, a następnie na 4:2 gdy bez straty punktu zapisała na swoim koncie siódmego breaka tego dnia.
Papamichail odpowiedziała jej przełamaniem do 30 przy drugim break poincie, ale chwilę później ponownie oddała Kasi swoje podanie do 15.
To oznaczało prowadzenie Kawy 5:3 i możliwość zakończenia pojedynku zwycięsko przy własnym serwisie. Udało się, chociaż uciekł pierwszy meczbol przy 40-30 i drugi przy przewadze, a pomiędzy nimi Greczynka wypuściła z rąk dwa break pointy, zanim zeszła z kortu pokonana.
Kolejną rywalką Polki będzie zwyciężczyni spotkania rozstawionej z numerem czwartym Węgierki Panny Udvardy z Hiszpanką Leyle Romero-Gormaz. One zagrają dopiero w środę, także kolejny występ Kasię czeka dopiero w czwartek.
W głównej drabince rywalizować będzie w tureckim kurorcie również Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała), która w ubiegłym tygodniu dotarła tam do ćwierćfinału. Polka w środę spotka się w pierwszej rundzie z 17-letnią Turczynką Adą Kumru.
ŁT



