WTA 125 w Antalyi. Katarzyna Kawa powalczy o półfinał, przegrany maraton Mai Chwalińskiej

W czwartek Katarzyna Kawa pokonała Hiszpankę Leyle Romero-Gormaz. Fot. PZT

Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała) imponuje formą na kortach ziemnych w Antalyi. W trzecim tygodniu startów w imprezach rangi WTA 125 w tym tureckim kurorcie nadmorskim Polka zameldowała się już w ćwierćfinale wygrywając bez straty seta drugi mecz, a przed tygodniem osiągnęła tam półfinał. Blisko trzy i pół godziny spędziła na korcie jej klubowa koleżanka Maja Chwalińska, jednak po trzysetowym maratonie odpadła w 1/8 finału. Ale wystąpi jeszcze w ćwierćfinale gry podwójnej.

Dobra forma Katarzyny Kawy

W czwartek Katarzyna Kawa spędziła na korcie zaledwie 68 minut, zanim uporała się 6:3, 6:3 z Hiszpanką Leyle Romero-Gormaz, która w pierwszej rundzie wyeliminowała w środę bez straty seta Węgierkę Pannę Ugandy, rozstawioną w drabince z numerem czwartym.

Katarzyna zajmuje obecnie 146. miejsce w klasyfikacji WTA. Ale w rankingu WTA live na bieżąco naliczającym punkty tuż po kolejnych meczach jest była do dzisiaj 136., po ubiegłotygodniowym półfinale w drugiej z imprez rangi WTA 125 rozgrywanych w Antalyi (w pierwszym starcie odpadła w 1. rundzie).

Najbliższa aktualizacja nastąpi w najbliższy poniedziałek, po zakończeniu turnieju WTA 1000 w Indian Wells. W razie triumfu Polka może wskoczyć nawet w okolice 121. pozycji, ale na razie zyskała kolejne miejsca i jest już 132.

Natomiast jej przeciwniczka w 1/8 finału Leyla Romero-Gormaz jest sklasyfikowana na 144. miejscu (w WTA live na 139.), więc obie znajdują się w tym samym przedziale rankingu. Wcześniej nie trafiły jeszcze na siebie.

W czwartek nawzajem przełamały się w trzecim i czwartym gemie, wskutek czego Kasia wyszła po raz pierwszy na prowadzenie na 2:1. Potem na krótko sytuacja wróciła do porządku narzuconego przez kolejność serwowania, ale od stanu 2:3 nastąpiła seria pięciu kolejnych gemów wygranych przez zawodniczkę reprezentującą barwy bielskiego klubu.

Najpierw Polka wykorzystała czwartego break pointa wypracowanego w siódmym gemie, a następnie drugiego w dziewiątym, który był jednocześnie druga piłką setową. Objęła prowadzenie w meczu już po 35 minutach.

W trzecim gemie drugiej części spotkania nieoczekiwanie straciła podanie i to do zera, a po chwili zrobiło się na moment niebezpiecznie, gdy na tablicy pojawił się wynik 1:3. Jednak ponownie Kasia zapisała na swoim koncie serię pięciu zwycięskich gemów, dwukrotnie przełamując rywalkę.

Najpierw wykorzystała pojedynczego break pointa na 3:3, a następnie drugą z okazji na 5:3. Wreszcie przypieczętowała losy awansu do ćwierćfinału przy pierwszej piłce meczowej, po godzinie i ośmiu minutach gry.

O miejsce w półfinale zagra w piątek z rozstawioną z numerem siódmym Francuzką Carole Monet, 177. w rankingu WTA. Będzie to ich trzeci pojedynek, a w dwóch poprzednich – również rozgrywanych na kortach ziemnych – Polka straciła jednego seta. Ostatnio trafiły na siebie właśnie w Antalyi przed dwoma laty, gdy wygrała 6:3, 6:3.

Rywalizacje w trzecim z rzędu turnieju WTA 125 w Antalyi Katarzyna rozpoczęła już we wtorek od pokonania 6:1, 6:3 Greczynki Despiny Papamichail, 159. na świecie., w ciągu 65 minut.

Trzysetowa batalia Mai Chwalińskiej

Jako pierwsza z dwóch Polek do gry wyszła Maja Chwalińska, ale zanim z niego zeszła, na sąsiednim odbył się pierwszy mecz, awans wywalczyła Kawa, no i rozpoczął się trzeci wyznaczony w planie gier. Po trzech godzinach i 21 minutach uległa Słowence Tamarze Zidansek 7:6 (7-1), 3:6, 6:7 (7-9), po obronie trzech meczboli.

Maja Chwalińska po trzysetowym meczu przegrała z Tamarą Zidansek. Fot. PZT
Maja Chwalińska po trzysetowym meczu przegrała z Tamarą Zidansek. Fot. PZT

Patrząc na aktualne rankingi obydwu zawodniczek, to faworytką „na papierze” była Polka zajmująca 134. pozycję w klasyfikacji WTA, bo jej przeciwniczka jest w tej chwili 148. Jednak należy pamiętać, że dokładnie cztery lata temu Zidansek była notowana na 22. miejscu wśród najlepszych tenisistek świata, a Maja najwyżej jak dotychczas wskoczyła na 121. lokatę.

Początek ich czwartkowego pojedynku nie układał się po myśli Chwalińskiej, bowiem przegrała dość szybko pięć pierwszych gemów, w tym dwa własne podania. W drugim obroniła break pointa przy 30-40, ale zaraz po tym rywalka wykorzystała drugą okazję, a w czwartym nie zdobyła nawet punktu przy swoim serwisie.

W tym czasie Maja nie wypracowała ani jednej sposobności do odrobienia straty. Na szczęście w szóstym gemie po raz pierwszy utrzymała serwis – do 15. Przy 1:5 obroniła piłkę setową, a po czym po drugim break poincie wyszła na 2:5 a także na 3:5 po wygraniu podania również do 15.

Jednak przełomowy był dziewiąty gem, w którym Chwalińska zdobyła kolejnego breaka, tym razem nie przegrywając żadnej wymiany, Chwilę później wyrównała na 5:5, a następnie na 6:6. W tej sytuacji doszło do tie-breaka. W nim Maja odskoczyła na 2-0, a od 2-1 rozstrzygnęła na swoją korzyść pięć kolejnych wymian i zdobyła pierwszą partię 7:6 (7-1).

Na początku drugiej odsłony meczu Polka obroniła break pointa, zanim wyszła na 1:0, a przy 1:1 doszło do obustronnych przełamań serwisów. Po nim objęła jeszcze prowadzenie 3:2, ale cztery następne gemy padły łupem Zidansek, która wykorzystała pojedyncze break pointy w siódmym i dziewiątym gemie, a drugi był jednocześnie setbolem.

W ten sposób po dwóch godzinach i pięciu minutach gra rozpoczęła się praktycznie na nowo, a trzeci akt tego spektaklu był najbardziej wyrównany i trzymał w niepewności do samego końca. Ale zanim do niego dojdziemy, to warto wspomnieć o prowadzeniu 3:1 z breakiem na koncie Zidansek, zanim Mai udało się doprowadzić do wyrównania na 3:3. Potem było jeszcze 5:3 dla Słowenki, również zniwelowane przez zryw rywalki.

I wreszcie nieoczekiwane przełamanie Słowenki po grze na przewagi i prowadzenie Chwalińskiej 6:5, Ale również zaraz po nim stracony serwis do zera. W tej huśtawce emocji lepiej odnalazła się Tamara odskakując w tie-breaku na 5-0, po serii aż dziewięciu wygranych wymian z rzędu. Cztery następne zapisała na swoim koncie polska tenisistka.

Dwie obronione przez Maję piłki meczowe od 4-6, kolejna przy 6-7. Ale czwartej okazji już Zidansek nie pozwoliła sobie wyrwać z rąk i to ona przeszła dalej w drabince.

Dzień wcześniej Polka, w ciągu 73 minut uporała się bez straty seta z 17-letnią Turczynką Adą Kumro, startująca z dziką kartą przyznaną przez organizatorów. W ubiegłym tygodniu Maja dotarła w Antalyi do ćwierćfinału.

Chwalińskiej pozostał jeszcze występ w ćwierćfinale gry podwójnej u boku Czeszki Jesiki Maleckovej. Ich rywalkami będą po południu Francuzka Carole Monnet i Holenderka Arantxa Rus.

W pierwszej rundzie wyeliminowały w środę 6:3, 4:6, 10-2 czeską parę Anastasia Detiuc i Dominika Salkova, rozstawioną z numerem trzecim w imprezie.

Tristand

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Mirra Andriejewa w meczu drugiej rundy turnieju w Stuttgarcie zwyciężyła Amerykankę Alycię Parks. Fot. Porsche Tennis Grand Prix 2026/WTA Tour

W decydującą fazę wkroczył rozgrywany na ziemnych kortach w hali Porsche Arena w Stuttgarcie tenisowy turniej kobiet WTA 500 Porsche Tennis Grand Prix 2026. W czwartek 16 …

Magda Linette przed wielkoszlemowym Roland Garros w Paryżu zamierza wystartować w dwóch turniejach WTA 1000 w Madrycie i Rzymie, oraz WTA 500 w Strasburgu. Fot. Waldemar Wylegalski

Magda Linette w 2026 roku, dziesiąty sezon z rzędu, reprezentuje barwy AZS-u Poznań. Reprezentantka Polski podczas spotkania z dziennikarzami mówiła o tym, że gra dużo bardziej ofensywnie, …

Katarzyna Kliber przygodę z tenisem rozpoczęła się tak, jak bywa w wielu innych przypadkach. Pierwszy raz na kort zabrał ją tata. Miała wtedy 6 lat, ale jak …

- Do czerwca jest jeszcze trochę czasu, ale już teraz mogę zadeklarować, że jestem chętny do gry w preeliminacjach - powiedział Jasza Szajrych. Fot. Karolina Kiraga-Rychter

Za dwa miesiące inauguracja tenisowego Challengera z cyklu ATP Tour Enea Poznań Open (14-20 czerwca). Organizator poinformował, że w sprzedaży są już bilety na to wydarzenie. Emocje w Parku Tenisowym …