Dwie zawodniczki BKT Advantage Bielsko-Biała stanęły na starcie turnieju WTA 125 na kortach ziemnych w tureckiej Antalyi. Katarzyna Kawa sprawiła niespodziankę eliminując po blisko dwugodzinnej walce w pierwszej rundzie 6:3, 1:6, 6:2 Mayar Sherif z Egiptu, rozstawioną z numerem piątym w drabince. Trochę wcześniej 1/8 finału osiągnęła jej klubowa koleżanka Maja Chwalińska, która łatwo uporała się we wtorek 6:1, 6:3 z Łotyszką Adeline Lachinową, a zajęło jej to godzinę i 28 minut.
Obydwie polskie tenisistki wyszły do gry w tym samym czasie, otwierając wtorkową rywalizację w Antalyi.
Ważne zwycięstwo Katarzyny Kawy
W zgoła odmiennej sytuacji na inny kort wyszła przed południem Kawa, bowiem po drugiej stronie siatki stanęła turniejowa „piątka”. Sheriff jest obecnie 104. w rankingu WTA, a Kasia 146. Trafiły na siebie już po raz piąty i to piąty na nawierzchni ziemnej. W tej konfrontacji tylko raz lepsza okazała się polka, zwyciężając w 2025 roku w trzech setach w imprezie WTA 125 w Bastad. Pozostałe trzy przegrała, urywając rywalce jednego seta.
Również w Antalyi stoczyły trzysetowy pojedynek i po raz drugi z rzędu lepsza okazała się zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała. Zajęło jej to godzinę i 54 minuty, a rozpoczęła występ w tureckim kurorcie efektownie, wygrywając osiem pierwszych wymian, co dało jej prowadzenie 2:0.
Sherif odrobiła stratę w czwartym gemie, wyrównując na 2:2, ale zaraz po tym ponownie straciła swoje podanie, po grze na przewagi i przy drugim break poincie. Ponownie zdołała przełamać Katarzynę na 3:3, przy trzeciej okazji wypracowanej w szóstym gemie,
Od tego momentu trzy kolejne gemy zdobyła Kawa, rozstrzygając losy pierwszej partii przy pierwszym setbolu, zapisując na swoim koncie kolejnego breaka. Wcześniej dwukrotnie wybroniła się z opresji przy swoim podaniu w ósmym gemie.
Tę zwycięską serię Sherif przerwała obejmując prowadzenie 2:0 w drugim secie, dzięki przełamaniu podania rywalki już na otwarcie. Przy stanie 2:1 obroniła trzy break pointy, zanim odnotowała serię czterech wygranych gemów. Wykorzystała drugiego setbola przy serwisie Kasi i w ten sposób wyrównała stan meczu.

Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała udanie rozpoczęła decydująca partię, bowiem wykorzystała od razu pierwszego break pointa. Ale sama również straciła podanie, a kilka minut później przegrywała 1:2.
Bardzo ważny był dla niej czwarty gem, w którym wyszła obronną ręką z 15-40, wyrównując na 2:2. Jak się okazało był to pierwszy z pięciu kolejnych gemów, które coraz pewniej rozstrzygnęła na swoją korzyść. Zakończyła blisko dwugodzinny pojedynek przy pierwszym z dwóch wypracowanych meczboli przy własnym podaniu.
Kawa pozna nazwisko swojej kolejnej rywalki po południu. Będzie nią lepsza zawodniczka w meczu 354. na świecie Turczynki Ipek Oz z 294. w rankingu WTA Ukrainką Katariną Zawacką.
Pewna wygrana Mai
Blisko pół godziny wcześniej, awans do drugiej rundy wywalczyła Chwalińska, zajmująca 134. pozycję w rankingu WTA. To ona była faworytką tego pojedynku. Jej 18-letnia rywalka, sklasyfikowana na 587. miejscu na świecie otrzymała od organizatorów dziką kartę. Spotkały się po raz pierwszy.
Od początku to Polka prowadziła grę i konsekwentnie wykorzystywała swoją przewagę. Po utrzymaniu własnego podania bez straty punktu, już w drugim gemie wypracowała dwa break pointy, odskakując na 40-15, ale obie wypuściła z rąk, więc na tablicy pojawił się wynik 1;1.
Wykorzystała za to trzecią i czwartą w meczu szansę na przełamanie, dzięki czemu podwyższyła prowadzenie na 3:1 i 5:1. W siódmym gemie wyszła na 40-30, ale zakończyła pierwszą partię przy drugim setbolu przy przewadze.
W sumie Maja wygrała sześć gemów z rzędu, bowiem kolejnego breaka zapisała na swoim koncie na 1:0 w drugim secie. Ale zaraz po tym straciła uzyskaną przewagę przy pierwszym break poincie wypracowanym tego dnia przez Łotyszkę.
Zaraz po tym ponownie zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała przełamała przeciwniczkę przy drugiej okazji, więc zrobiło się 2:1. A potem również 3:1 po pewnie utrzymanym podaniu i wreszcie 4:1 po kolejnym przełamaniu.

W tym momencie nastąpił krótkotrwały zryw Lachinowej, która połowicznie odrobiła stratę, zapisując na swoim koncie koncie po raz drugi w tym spotkaniu breaka. A po własnym serwisie wyszła na 3:4, choć po drodze musiała bronić break pointa przy 30-40.
I to było wszystko, co udało się urwać bardziej doświadczonej Chwalińskiej, która w ósmym gemie trzykrotnie wybroniła się z opresji przy swoim podaniu, przy którym przegrywała już 15-40 i potem przeciwniczka miała jeszcze do dyspozycji jedną przewagę. Ostatecznie, przy 5:3 i 40-30, zakończyła blisko półtoragodzinny pojedynek przy pierwszym meczbolu.
W 1/8 finału rywalką Mai będzie zajmująca 159. pozycję na świecie Greczynka Despina Papamichail, którą wcześniej dwukrotnie już pokonała nie tracąc seta. Obydwa mecze rozegrały na ziemnej nawierzchni.
(Sandor)



