Dwie polskie tenisistki nie miały szczęścia w środowych meczach drugiej rundy turnieju rangi WTA 1000 National Bank Open presented by Rogers 2026, rozgrywanego na twardych kortach w Toronto. Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom) urwała pierwszego seta trzeciej obecnie tenisistce świata Amerykance Jessicy Peguli, ale uległa jej ostatecznie 6:3, 3:6, 2:6. Natomiast Magda Linette (AZS Poznań) przegrała z inną zawodniczką z USA – Ivą Jovic (nr 13. w drabince) 3:6, 5:7. To oznacza, że w imprezie znanej wcześniej pod nazwą Canadian Open, pozostała tylko Iga Świątek (nr 8.), która w czwartek wystąpi w trzeciej rundzie.
Rywalką byłej liderki rankingu WTA w tej fazie będzie Szwajcarka Viktorija Golubic, zajmująca 51. miejsce w gronie najlepszych tenisistek świata. A stawką będzie awans do 1/8 finału. Iga już we wtorek pokonała Czeszkę Sarę Bejlek 6:3, 6:0, a wcześniej miała “wolny los”, podobnie jak inne rozstawione zawodniczki w imprezie.
W tym uprzywilejowanym gronie znalazła się też Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała), jako numer 18. w drabince. Jednak w pierwszym występie przegrała we wtorek z niżej notowaną Australijką Talią Gibson.

Magdalena Fręch vs. Jessica Pegula (USA, nr 3.) 6:3, 3:6, 2:6
Polka zajmuje obecnie 45. pozycję w rankingu WTA, a Pegula to trzecia tenisistka świata, więc to ona była zdecydowaną faworytką ich środowego pojedynku. Za Jesicą przemawiało też to, że wcześniej wygrała wszystkie cztery spotkania z tenisistką pochodzącą z Łodzi, tracąc tylko jednego seta.
Dwukrotnie pokonywała wcześniej Polkę na twardej nawierzchni: w 2021 w Chicago i w ubiegłym tygodniu w Waszyngtonie. Lepsza też była od niej na korcie ziemnym w Madrycie w 2023 r. oraz w Stuttgarcie w ubiegłym sezonie.
W Toronto początek meczu był podobny do tego sprzed tygodnia, bowiem Magdalena zdobyła pierwszego seta wynikiem 6:3. W środę już w drugim gemie wykorzystała szansę na przełamanie, po czym z przewagą breaka zbudowała prowadzenie 3:0.
Co prawda obroniła tylko jednego z dwóch break pointów w czwartym gemie i zrobiło się 3:1, to zaraz po tym przełamała przeciwniczkę na 4:2. Wreszcie po swoim serwisie zdobytym bez straty punktu odskoczyła na 5:2. Dalej obie wygrywały pewnie swoje podania, a Polka wykorzystała drugiego setbola na 6:3.
W drugą partię lepiej weszła Pegula rozpoczynając ją od prowadzenia 2:0, dzięki breakowi wywalczonemu w drugim gemie. Było to pierwsze z trzech kolejnych wzajemnych przełamań, więc na tablicy pojawił się wynik 2:1 oraz 3:1, a następnie 4:1 gdy Amerykanka utrzymała swój serwis.
Dalej już obie konsekwentnie wygrywały swoje gemy, a tylko Magdalena mogła ten stan rzeczy zmienić, ale nie wykorzystała jedynego wypracowanego w tej fazie break pointa w siódmym gemie. Przy pierwszej piłce setowej na 6:3 tenisistka z USA wyrównała stan meczu.
Fręch fatalnie rozpoczęła decydującą odsłonę pojedynku drugiej rundy. Na otwarcie straciła swoje podanie do zera, a ponownie pozwoliła się przełamać w trzecim gemie. To skrzętnie wykorzystała Jessica, która chwilę później podwyższyła pewnie prowadzenie na 4:0.
Chociaż Polka w dwóch ostatnich gemach serwisowych oddała jej tylko jeden punkt, to nie zdołała też stworzyć poważnego zagrożenia przy podaniu wyżej notowanej przeciwniczki. Pegula rozstrzygnęła na swoją korzyść losy trwającego dwie godziny i trzy minuty spotkania przy pierwszym meczbolu na 6:2.
Magdalena w Toronto pokonała w pierwszej rundzie Francuzkę Leonie Jeanjean 7:5, 6:3, zaś Amerykanka miała w tej fazie wolny los.
Magda Linette vs. Iva Jovic (US, 13.) 3:6, 5:7
Sklasyfikowana na 68. pozycji na świecie Linette także nie przystąpiła w środę do gry w roli faworytki. Była nią 16. w rankingu WTA Jovic. Również tutaj na korzyść Amerykanki przemawiał korzystny bilans poprzednich trzech spotkań wynoszący 3-0, a w setach 6-1, w tym na twardych kortach 2-0 i 4-1.
Iva była lepsza od poznanianki w wielkoszlemowym US Open w 2024 roku oraz w tym sezonie. Najpierw w styczniu w Hobart, a potem w maju na ziemnej nawierzchni w Madrycie.
W Toronto Jovic udanie otworzyła mecz, tracąc w dwóch pierwszych gemach serwisowych tylko jeden punkt. Po drodze, już w drugim gemie, udało jej się przełamać podanie rywalki przy pierwszej przewadze. To dało jej prowadzenie 3:0.
Dwa kolejne gemy pały łupem Magdy, która wyszła na 2:3 po wykorzystaniu drugiego break pointa. Jednak nie zdołała doprowadzić do wyrównania, bo przy swoim serwisie wygrała tylko jedną wymianę, więc zrobiło się 2:4, a chwilę później już 2:5.
Dwa następne gemy obie tenisistki zdobyły bez straty punktu, więc Amerykanka wygrała tę partię przy pierwszym setbolu 6:3.
Otwarcie drugiej odsłony spotkania należało do poznanianki. W drugim gemie wykorzystała drugiego break pointa, a poza tym dwukrotnie pewnie utrzymała własne podanie. Jednak wypuściła z rąk prowadzenie 3:0, przegrywając trzy następne gemy, w tym swój serwis do 15.
W siódmym gemie Linette znalazła się w opałach, ale od stanu 15-40 zdobyła cztery kolejne punkty i wyszła na 4:3, a następnie bez problemu na 5:4.
Od tego momentu gemy zdobywała już tylko Jovic, która drugiego break pointa przy 5:5 zamieniła na 6:5. Przy własnym podaniu odskoczyła łatwo na 40-15, ale awans do trzeciej rundy, po godzinie i 37 minutach, zapewniła sobie przy drugiej piłce meczowej.

