Tomasz Tomaszewski, komentator w Polsacie Sport, dziennikarz, aktor, w przeszłości prezenter włoskiej telewizji Canale 5 mówi o tym, że dzięki ojcu Bohdanowi pokochał tenis, o tym kto grał najpiękniej i kto jego zdaniem zasługuje na miano Miss Kortu.
Najlepszy mecz, jaki rozegrałeś…
– To było w Kalifornii 40 lat temu. Wygrałem w tie-breaku III seta z graczem amerykańskiego uniwersytetu.
Dlaczego nie zostałeś zawodowym tenisistą?
– Bo nie miałem talentu. Powiedział mi to mój trener Janusz Hellich. On był inicjatorem tenisowego turnieju im. Bohdana Tomaszewskiego.

Czy twój ojciec chciał, żebyś na poważnie uprawiał tenis?
– Wręcz przeciwnie, on mnie do tego zniechęcał. Ale to dzięki niemu pokochałem tenis. Nauczył mnie liczenia: 15, 30, 40.
Kto twoim zdaniem grał lub gra najpiękniejszy tenis?
– Stefan Edberg, Roger Federer, Pete Sampras.

Czy Djoković, wierzy, że Ziemia jest płaska?
– Nie sądzę, to inteligentny facet. Wydaje się, że w tej sprawie nie miał dobrych doradców.
Kto zastąpi starych mistrzów?
– Miedwiediew, Zverev, Tsitsipas, Alcaraz.
A Hurkacz?
– Wciąż nie osiągnął jeszcze pełni swojego potencjału, ale jest blisko tej grupy.
Świątek ma potencjał?
– Ma i dalej będzie wygrywać szlemy. Jest inteligentna, choć to czasem przeszkadza. Jest wciąż młoda i bardzo wrażliwa.
Miss Kortu?
– Ana Ivanović.
Wymień trójkę, twoim zdaniem, najlepszych amatorów artystów, grających w tenisa.
– Marcin Daniec, Jan Englert, Robert Rozmus.
Co zrobić, żeby polski tenis piął się w górę szybciej?
– Idziemy dobrą drogą. Więcej kortów, turniejów, trenerów. I oczywiście pieniędzy.
Polskie nadzieje tenisowe wśród mężczyzn?
– Maks Kaśnikowski, Martyn Pawelski, Kacper Żuk.
A dziewczyny?
– Maja Chwalińska, Ada Piestrzyńska, Malwina Rowińska.
Który z relacjonowanych przez ciebie meczów pamiętasz najbardziej?
– Finał Wimbledonu 2013 rok. Agnieszka Radwańska – Serena Williams.
Z kim ci się najlepiej rozmawia o tenisie?
– Z Wojtkiem Fibakiem. Ma ogromne doświadczenie i wiedzę o tenisie. Lubiłem także rozmawiać z przyjacielem ojca, zmarłym reżyserem Andrzejem Zakrzewskim.

Z Wojtkiem jeszcze można porozmawiać o malarstwie.
– Można, też ciekawie. Ale ta pasja często mu przeszkadzała w karierze, bo zamiast skoncentrować się w 100 procentach na najbliższym pojedynku, biegał po galeriach i aukcjach.
Z kim z wielkich grałeś towarzysko?
– Najwięcej z Fibakiem, ale też z Yannickiem Noahem, Ivanem Lendlem, Henrikiem Sundströmem.
Rozmawiał Józef Herold


