Filip Pieczonka (SKT Sopot), 84. obecnie deblista w rankingu ATP i drugi najwyżej notowany w nim z Polaków zadebiutuje w Wielkim Szlemie! Filip zakwalifikował się do turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa razem z Czechem Vitem Koprivą, jako 50. para w stawce. Zamknięcie listy zgłoszeń w grze podwójnej do paryskiej imprezy nastąpiło w środę. Oprócz Pieczonki w stolicy Francji zagra także Jan Zieliński (Tenis Kozerki), zajmujący 28. miejsce na świecie.
4 maja Pieczonka osiągnął najwyższą w dotychczasowej karierze 84. pozycję w klasyfikacji najlepszych deblistów. Awans od dziesięć lokat dało mu zwycięstwo odniesione w dużym challengerze ATP 100 w Mauthausen.
W Austrii triumfował w parze z Iwanem Ljutarewiczem, z którym w lutym zdobył największy w jak dotychczas tytuł w imprezie ATP Challenger Tour w Lille. W marcu wygrali razem też challenger ATP 100 w Thionville. Tuż przed przyjazdem do Mauthausen osiągnęli półfinały w turniejach rangi ATP 125 w Monzie i Oeiras, a w kwietniu Filip doszedł do tej fazy również w ATP 250 w Marrakeszu, ale z Egipcjaninem Younesem Lalamim.
– To był dla mnie niesamowicie intensywny i jeszcze bardziej zwariowany czas, a przede wszystkim walka o ważne punkty. Po zwycięstwach w Lille i Thionville zacząłem realnie myśleć o tym, że mogę zadebiutować w Roland Garros. To stało się jeszcze bardziej realne, gdy z Younesem wystąpiłem w półfinale w Marrakeszu. Ale to nie było łatwe zadanie, zresztą losy ważyły się do ostatniego notowania rankingu przed zamknięciem listy zgłoszeń do Paryża – powiedział Filip Pieczonka „TENIS MAGAZYNOWI”.
– Dlatego zaraz po turnieju ATP w Marrakeszu napisałem do Vitka Koprivy czy byłby zainteresowany wspólnym występem w Roland Garros w deblu. Odpisał, że jeśli poprawimy rankingi i będziemy mieli “cut” w okolicach 150, to możemy zagrać w Paryżu. Dlatego walczyłem cały czas o jak najlepszy ranking, choć żal trochę tych dwóch pechowo przegranych półfinałów w Monzie i Oeiras. Gdyby tam poszło mnie i Iwanowi lepiej, to byłoby mniej nerwów. Tym bardziej, że także Vitek walczył o poprawienie swojego rankingu. Dobrze poszło mu w ATP 1000 w Madrycie, więc awansował przed tygodniem na 54. miejsce w singlu. To dało nam wspólny ranking 139 i w sumie 41. pozycję na liście zgłoszeń dla 57 debli. Dzisiaj została zamknięta a my weszliśmy do Roland Garros jako 50., debel, dlatego jestem niesamowicie szczęśliwy – dodał były zawodnik Gdańskiej Akademii Tenisowej i AZS Poznań (od kwietnia reprezentuje SKT Sopot).

W tym tygodniu Polak występuje w challengerze ATP 100 na kortach ziemnych w Oeiras i będzie to jego ostatni występ w Tourze przed wielkoszlemowym debiutem u boku Czecha Vita Koprivy w Roland Garros, który rozpocznie się 24 maja w Paryżu.
Pieczonka i Ljutarewicz w portugalskim kurorcie położonym na przedmieściach Lizbony osiągnęli już ćwierćfinał po wtorkowej wygranej z Hiszpanami Brunem Pujolem-Navarro i Benjaminem Winterem-Lopezem 3:6, 6:1, 10-5.
Teraz o miejsce w półfinale para rozstawiona z numerem trzecim w drabince powalczy w czwartek po południu z Australijczykiem Blakem Bayldonem i Holendrem Mickiem Veldheerem.
Jestem bardzo wdzięczny Iwanowi za świetną wspólną grę, bo w tym sezonie wygraliśmy razem trzy duże challengery i świetnie się się dogadujemy na korcie, ale też poza nim. Bez tych wyników nie miałbym szansy na wystep w Paryżu i wielkoszlemowy debiut. Staram się nie stawiać przed sobą zbyt dużych oczekiwań jeśli chodzi o start w Roland Garros, bo będzie tam na pewno sporo nerwów i wiele emocji. Ale zagram tam z bardzo dobrym partnerem, który ma już doświadczenie w grze w Wielkim Szlemie. Także po powrocie z Portugalii będę intensywnie trenował i przygotowywał się do tego startu w domu, w Trójmieście – podkreśla w rozmowie z „TENIS MAGAZYNEM” Pieczonka.

Oprócz świetnych występów w imprezach ATP Challenger Tour, już w pierwszym tygodniu lutego, Filip miał okazję zadebiutować w reprezentacji Polski w Pucharze Davisa, zdobywając w singlu punkt na 4:0 w meczu z Egiptem w Kairze.
– Powołanie przez kapitana Mariusza Fyrstenberga na mecz Pucharu Davisa dodało mi skrzydeł, bo gra w reprezentacji narodowej była moim wielkim marzeniem. I potem był pierwszy mecz w drużynie i to zwycięski, czyli wymarzony debiut. Pozytywna energia, która zabrałem Kairu dodała mi pewności siebie i pomogła w dobrych występach w challengerach we Francji i potem w walce o ważne punkty do rankingu, dzięki którym za dwa tygodnie po raz pierwszy zagram w Roland Garros – wspomina Pieczonka.

Oprócz Filipa, w paryskiej lewie Wielkiego Szlema wystartuje w grze podwójnej tylko Jan Zieliński (Tenis Kozerki), bowiem kolejni Polacy są sklasyfikowani poza pierwszą setką w deblowym rankingu ATP. Obecnie 114. jest w nim Szymon Kielan (KS Górnik Bytom), 123. – Karol Drzewiecki (WKS Grunwald Poznań), 156. – Piotr Matuszewski (Calisia Tenis Pro Kalisz), a 165. – Szymon Walków (Redeco Poznań).
W grze pojedynczej w Roland Garros 2026 wystąpią: Iga Świątek, Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom), Magda Linette (AZS Poznań), Kamil Majchrzak (WKT Mera Warszawa) i Hubert Hurkacz (Redeco Wrocław). Natomiast w eliminacjach o miejsce w głównej drabince powalczą: Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova (wszystkie BKT Advantage Bielsko-Biała).


