Maja Chwalińska, 24-latka podbija stolicę Francji i… serca kibiców. Tenisistka BKT Advantage Bielsko-Biała wygrała już sześć meczów podczas tegorocznego Rolanda Garrosa (trzy w kwalifikacjach i trzy w turnieju głównym) odsyłając do domu takie gwiazdy światowych kortów jak: Chinka Zheng Qinwen, złotą medalistkę Igrzysk Olimpijskich z 2024, Belgijkę Elise Mertens, triumfatorkę pięciu imprez wielkoszlemowych w grze podwójnej i Marię Sakkari z Grecji, byłą trzecią rakietę świata.

Niewysoka, bo mierząca 165 cm, leworęczna Polka, zebrała ogromne brawa po sobotniej wygranej z Marią Sakkari (1:6, 6:3, 6:2 w trzeciej rundzie RG 2026), kiedy z pełną szczerością mówiła o swoich emocjach i… skromnym budżecie: – Jest we mnie tyle emocji i jeszcze do końca nie wiem co się stało, ale jestem bardzo szczęśliwa z tego, co mi się udało tu zrobić. Dziękuję polskim kibicom, bo widziałam tu na trybunach wiele polskich flag. Muszę ochłonąć i zająć się szukaniem noclegu w Paryżu na kolejny tydzień, choć nie wiem czy starczy mi na to pieniędzy.
– To skromna dziewczyna, utalentowana tenisowo dziewczyna. Na korcie z mocniejszymi fizycznie od siebie rywalkami wygrywa inteligencją, sprytem, zmianami tempa gry – mówią o 24-latce, osoby śledzące od lat jej karierę. Maja która pierwsze kroki stawiała w sekcji tenisowej Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej, a jej pierwszym trenerem był Paweł Kałuża.

Maja (rówieśniczka i przyjaciółka Igi Świątek) trafiła do tenisa przez przypadek, dzięki trenerowi, który jeździł po szkołach i zachęcał pierwszoklasistów do przyjścia na nabór. Jak mówiła Chwalińska w jednym z wywiadów Paweł Kałuża okazał się on cierpliwym człowiekiem, który spokojnie i wszechstronnie budował jej karierę oraz umiejętnie sterował procesem szkolenia. Od kilku lat szkoleniowcem Mai jest Czech Jaroslav Machovsky. Maja Chwalińska reprezentuje barwy BKT Advantage Bielsko-Biała, gdzie bardzo mocno wspiera ją prezes klubu i menedżer Piotr Szczypka oraz władze miasta Bielsko-Biała.
Reprezentantka Polski, która w swojej karierze miała sporo kontuzji mówiła również otwarcie o depresji, która ją dotknęła. Po przerwie i leczeniu Chwalińska wróciła do rywalizacji, w wielkim stylu kwalifikując się do turnieju głównego Wimbledonu w 2022 roku. Od tamtego czasu regularnie podkreśla wagę zdrowia psychicznego w tenisie.
– W pewnym momencie było ciężko. Powrót do gry, po wymuszonej pauzie, zakłóciła dodatkowo kontuzja nadgarstka, która pokrzyżowała plany startowe i powrót do wysokiej formy. No i te problemy trwały, z przerwami, właściwie ponad cztery miesiące. Nastąpiło to w złym momencie, bo tuż po kilkumiesięcznej przerwie w grze spowodowanej pandemią. Starałam się ją jak najlepiej wykorzystać ucząc się do matury, no i opłaciło się, bo zdałam ją dobrze – powiedział kilka lat temu Maja Chwalińska dla „TENIS MAGAZYNU”.
Urodzona 11 października 2001 roku Maja w walce o ćwierćfinał z wielkoszlemowego Roland Garros 2026 zmierzy się z Francuzką Diane Parry, która nieoczekiwanie pokonała Amerykankę Amandę Anisimovą 6:3, 4:6, 7:6 (10-3).

