Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała) nadal może śnić swój paryski „sen, sen we śnie”, jak pisał pewien hiszpański dramaturg. 24-letnia Polka awansowała w sobotę do 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa. W trzeciej rundzie pokonała 1:6, 6:3, 6:2, w ciągu dwóch godzin i siedmiu minut, Greczynkę Marię Sakkari, byłą trzecią tenisistkę świata.
The moment Qualifier Maja Chwalinska secured her Grand Slam fourth round debut 🤗#RolandGarros pic.twitter.com/sWsouIFvKl
— Roland-Garros (@rolandgarros) May 30, 2026
Był to jej pierwszy występ w 1/16 finału w jednym z czterech najważniejszych turniejów w sezonie. Teraz po raz pierwszy w karierze zagra w drugiej rundzie imprezy zaliczanej do Wielkiego Szlema.
Już po drugiej rundzie zapewniła sobie przekroczenie magicznej granicy TOP 100 rankingu WTA. W poniedziałek 8 czerwca zadebiutuje w gronie 100 najlepszych tenisistek świata, jako 12. Polka w historii tej klasyfikacji. Po meczu trzeciej rundy Roland Garros w rankingu WTA live znajduje się na 75. miejscu.
To oznacza szeroko otwartą furtkę do gry na trawiastych kortach w Wimbledonie bez konieczności przebijania się przez trzy rundy eliminacji, jak to miało miejsce w stolicy Francji.

Co za mecz!
W sobotę Polka, w swoim pierwszym pojedynku w trzeciej rundzie Wielkiego Szlema, wyszła o godzinie 11 na Court Suzanne-Mathieu, trzeci największy kort w kompoleksie położonym na obrzeżach Lasku Bulońskiego. To najmłodsza arena, oddalona nieco od pozostałych kortów, a prowadzi do niej zazieleniona alejka wytyczona na tyłach ogrodu botanicznego.
Na otwarcie Sakkari, obecnie 59. w rankingu WTA, zbombardowała przeciwniczkę serwisem, wychodząc na 1:0 bez straty punktu. Zresztą podobnie było w gemie trzecim, a wcześniej Maja utrzymała podanie do 30.
W sumie bardziej doświadczona i utytułowana od stanu 1:1 przejęła w pełni kontrolę nad rozwojem wydarzeń na korcie. Już w czwartym gemie wykorzystała drugiego beak pointa na 3:1. Dwa gemy później kolejnego i w ten sposób zbudowała komfortowe prowadzenie 5:1.
Chwilę później domknęła pierwszą partię już przy pierwszej piłce setowej, przy własnym podaniu do 30. I w tym momencie można śmiało postawić grubą kreskę. Oddzielającą 14 niewymuszonych błędów Polki (przy siedmiu rywalki) oraz tylko dwa winnery (10 było u Marii).
Chociaż w drugiej odsłonie spotkania polska tenisistka zapisała na swoim koncie trzy wygrywające uderzenia, to coraz częściej udawało się jej rozmontowywać Sakkari technicznymi zagraniami i taktycznym sprytem. Przeciwniczka nadmiernie próbowała się spieszyć i podejmowała niepotrzebne ryzyko, więc w całym secie zepsuła aż 20 piłek.
Już w pierwszym gemie Maja wyszła obronną ręką z 30-40, zanim po raz pierwszy tego objęła prowadzenie. W trzecim stanęła w obliczu obrony dwóch break pointy, ale przy drugim pozwoliła się przełamać na 1:2. Zaraz po tym odrobiła stratę przy pojedynczej wypracowanej sposobności, a chwilę później wyszła na 3:2 i to bardzo efektownie, bo bez straty punktu.
Szybko zrobiło się 4:2, po wygranej przy drugim z break poincie, a następnie 5:2 po utrzymanym serwisie do 15 Był to moment, w którym Polka uzyskała przewagę w wymianach, a po drugiej stronie siatki zaczęły się mnożyć niewymuszone błędy. Ale żadna z zawodniczek nie udało stworzyć większego zagrożenia przy podaniu przeciwniczki.
Potem był pierwszy setbol, pewnie zamieniony na zwycięstwo w drugiej partii 6:3, po godzinie i 24 minutach.

Co za zwycięstwo!
Chwalińska w wymarzony sposób weszła w decydująca partię. Najpierw 40-0 i wykorzystany drugi break point, a po nim utrzymane podanie do 15. Przy 2:1 i 0-40 wykazała się niesamowitą odpornością psychiczną i skutecznością, a co najważniejsze wygrała sześć następnych wymian i odskoczyła na 3:1.
Bardzo ważny był piąty gem, w którym Greczynka próbowała nie pogłębić straty, ale od stanu 30-30 nie wypracowała ani jednej szansy na 2:3. Za to Maja miała aż cztery okazje do przełamania i właśnie po czwartej, po grze na przewagi, było już 4:1.
To był chyba kluczowy moment na miarę awansu Polki do czwartej rundy Roland Garros. U Sakkari widać było rosnącą bezsilność, bo niemal każda próba powstrzymania niżej notowanej przeciwniczki okazywała się bezskuteczna.
Chwalińska nawet na chwilę nie zwalniała tempa i nie pozwoliła sobie nawet na krótki moment dekoncentracji. Po gemie serwisowym do zera odskoczyła na 5:1. Co prawda Greczynka utrzymała podanie i zbliżyła się na 2:5, to jednak było wszystko, co udało jej się osiągnąć w tym spotkaniu.
Chwilę później Maja kolejny raz zaimponowała pewnością przy własnym podaniu i przy stanie 40-15 wykorzystała pierwszego meczbola.

– Jest we mnie tyle emocji i jeszcze do końca nie wiem co się stało, ale jestem bardzo szczęśliwa z tego, co mi się udało tu zrobić. Dziękuję polskim kibicom, bo widziałam tu na trybunach wiele polskich flag. Ten doping mi bardzo pomógł, bo byłam bardzo zmęczona, a pierwszy set jednak nie wyglądał dobrze. Grałam w nim poniżej swoich możliwości i nie chciałam skończyć tego Rolanda Garrosa w taki sposób, nie walcząc. Mogłam przegrać, ale nie w ten sposób i z taką myślą wyszłam na drugiego seta. Potem wszystko szło już lepiej, udało mi się odwrócić losy meczu. Teraz muszę ochłonąć i zająć się szukaniem noclegu w Paryżu na kolejny tydzień, choć nie wiem czy starczy mi na to pieniędzy – powiedziała Chwalińska, która wygrała w stolicy Francji szósty mecz, a trzeci w głównej drabince.
Polish pride 🇵🇱
— Roland-Garros (@rolandgarros) May 30, 2026
When it comes to success in Paris, Maja Chwalinska is lucky to have a very experienced mentor!#RolandGarros pic.twitter.com/xbi5yCXc85
Dostała się do niej po wygraniu bez straty seta trzech spotkań w eliminacjach, w których również imponowała pewnością siebie i dobrym tenisem. W meczu 1/8 finału Maja spotka się w poniedziałek ze zwyciężczynią popołudniowego pojedynku Francuzki Diane Parry z Amerykanką Amandą Anisimową, rozstawioną w drabince z numerem siódmym.
Natomiast już w niedzielę o awans do ćwierćfinału Roland Garros 2026 powalczy była wiceliderka rankingu WTA Iga Świątek, obecnie trzecia na świecie. Rywalką Polki będzie rozstawiona z numerem 15. Ukrainka Marta Kostjuk.

– Iga to wielka mistrzyni, cieszę się, że od dawna się przyjaźnimy. Znamy się od momentu, gdy miałyśmy po 10 lat i mamy za sobą wiele wspólnych historii. To niesamowite, że udało mi się do niej dołączyć w czwartej rundzie Roland Garros. Mocno trzymam za nią kciuki. Teraz muszę odpocząć i przygotować się do kolejnego meczu. Zobaczymy jak pójdzie mi dalej – powiedziała Chwalińska, która w tegorocznej edycji Roland Garros straciło w sobotę pierwszego seta.

