Jan Zieliński: Zapomnij o wczoraj, pracuj dziś na swoje jutro

Jan Zieliński na kortach w Melbourne w koszulce uczelni z Gerogi, którą ukończył. Fot. Media Społecznościowe J. Zieliński

Zapomnij o wczoraj, pracuj dziś na swoje jutro – taki cytat można znaleźć na profilu Jana Zielińskiego w mediach społecznościowych. 27-letni zawodnik PZT Team i Centralnego Klubu Tenisowego Grodzisk Mazowiecki rozpoczął ten rok od pierwszego w karierze wielkoszlemowego tytułu, wygrywając Australian Open w parze z Chinką Hsieh Su-wie z Tajwanu. – Przełamałem polską klątwę w grze mieszanej w finałach turniejów Wielkiego Szlema. Cieszę się ogromnie – mówił po triumfie w Melbourne reprezentant Polski.

Jan Zieliński (zawodnik CKT Grodzisk Mazowiecki, trenuje na kortach Akademii Tenisowej w Kozerkach) w ostatnich latach główny nacisk w tenisowej karierze kładzie na starty w rywalizacji deblistów. Jego partnerem na korcie jest reprezentant Monako Hugo Nys. W 2023 Polak i Monakijczyk zagrali m.in. w finale AO, przegrywając mecz o tytuł z Australijczykami Rinkym Hijikata i Jasonem Kublerem. W tym roku obaj dotarli do ćwierćfinału. Niedosyt został, ale  uśmiech na ustach Zielińskiego pojawił się po triumfie w grze mieszanej.

Jutro jest nieznane

Ktoś może powiedzieć, że dość późno Zieliński zaczął osiągać większe sukcesy w międzynarodowym Tourze i przebił się do światowej czołówki deblistów. Spory wpływ na przebieg jego kariery miały studia w zakresie zarządzania sportem na uniwersytecie w Georgii w Stanach Zjednoczonych, z którym cały czas bardzo się identyfikuje.

– Georgia we mnie jest i będzie zawsze. Jest to duża część mojego życia, bo byłem tam cztery lata i bardzo dojrzałem podczas tego pobytu. Wyjechałem tam jako 18-latek, praktycznie nastolatek, a wróciłem jako dojrzały mężczyzna. Ten okres przebywania poza domem tak długo i same studia otworzyły mi oczy na wiele aspektów życiowych i tenisowych. Bardzo wiele tam doświadczyłem i przeżyłem, i trochę chyba podłapałem tego amerykańskiego podejścia, że jak się kończy uniwersytet, to utożsamia się z nim do końca życia. Wciąż utrzymuję też kontakt z wieloma osobami, które tam poznałem. Często mi gratulują sukcesów na korcie, widziałem się z nimi podczas US Open i nie mogę się doczekać, żeby się wybrać na jakiś „wypad” z nimi, bo te czasy świetnie wspominam – podkreśla.   

Jan Zieliński bardzo dba o swoją fizyczność, bardzo dużo czasu zajmuje mu rozciąganie i inne ćwiczenia w ramach przygotowań do treningów i meczów. Fot. Akademia Tenisowa Tenis Kozerki
Jan Zieliński bardzo dba o swoją fizyczność, bardzo dużo czasu zajmuje mu rozciąganie i inne ćwiczenia w ramach przygotowań do treningów i meczów. Fot. Akademia Tenisowa Tenis Kozerki

Zieliński bardzo dba o swoją fizyczność, bardzo dużo czasu zajmuje mu rozciąganie i inne ćwiczenia w ramach przygotowań do treningów i meczów. Również po zakończeniu spotkania jest mocno skupiony na właściwej regeneracji organizmu. Rzadko na głos mówi o kontuzjach i urazach, które choćby w ubiegłym roku go nie omijały, ale też z dużą pokorą wspomina o spełnianiu kolejnych tenisowych marzeń i realizacji celów.

– Jutro jest nieznane, cały sęk jest właśnie w tym, że nie wiemy, co się zdarzy kolejnego dnia. Możemy tylko ciężko pracować i nie myśleć o tym, co się może stać. Wielu sportowców popełnia błąd, wybiegając w przyszłość i zastanawiając się co będzie, jak wygrają turniej i co zrobią z pieniędzmi, które zarobią. Możemy tylko uczyć się i wyciągać wnioski z tego, co stało się wczoraj i pracować jeszcze ciężej. Tyle zależy od nas, że możemy zostawić całe serce i wolę walki na korcie, nie skupiając się co przyniesie jutro, bo sport bywa bardzo przewrotny i przyszłość jest nieznana – uważa Zieliński.

- Możemy tylko uczyć się i wyciągać wnioski z tego, co stało się wczoraj i pracować jeszcze ciężej - uważa Jan Zieliński. Fot. Olga Pietrzak
– Możemy tylko uczyć się i wyciągać wnioski z tego, co stało się wczoraj i pracować jeszcze ciężej – uważa Jan Zieliński. Fot. Olga Pietrzak

Przed meczami zwykle słucha muzyki, od polskiego hip-hopu lub rapu, po playlistę złożoną ze starszych utworów Aerosmith, które go wprowadzają w bojowy nastrój.

– Muzyka zawsze mi towarzyszyła, bo tata był muzykiem. Nagrał chyba z pięć czy sześć albumów w domowym studio, które były głównie dla znajomych i najbliższych. Oryginały dalej gdzieś tam w domu trzymamy. Ale było to nagrywanie bardziej hobbystyczne, muzyka była jedną z jego dwóch największych pasji życiowych, włącznie z górami i wspinaniem się. Przekazał mi trochę tej miłości do muzyki, choć sam nie gram na żadnym instrumencie, ale gdzieś w głowie jest marzenie, żeby podjąć naukę gry na gitarze. Obecnie nie ma na to czasu, tyle podróży, treningów, a gitara nie jest mała, żeby ją wozić na turnieje w torbie. Może więc po zakończeniu kariery przyjdzie na to czas… – dodaje.

Zgrany duet

Debel Zieliński-Nys to bardzo ciekawa mieszanka doświadczenia i spokoju 32-letniego tenisisty z Monako oraz niesamowitej ambicji i pracowitości młodszego o pięć lat Janka.

– Nasza wspólna gra zaczęła się tak naprawdę w 2022 roku, w okolicach marca. Wcześniej spotykaliśmy się na różnych turniejach, a w styczniu razem trenowaliśmy podczas Australian Open 2022, ponieważ obaj mieliśmy wtedy singlowych partnerów, którzy nie trenowali debla. Także tam były wspólne treningi, a w marcu zagraliśmy pierwszy turniej. Na początku ta współpraca była troszkę „w kratkę” – wspomina Polak. – Monte Carlo graliśmy osobno z racji „dzikiej karty” od organizatorów dla Hugo. Zagraliśmy razem jednego challengera ATP, ale ja później miałem kontuzję i w Wimbledonie startowaliśmy oddzielnie. Także „pełną parą” nasza współpraca ruszyła od początku „amerykańskiego swingu” i potoczyła się dalej z sukcesami.

Jan Zieliński i Hugo Nys wygrali w ubiegłym roku Międzynarodowe Mistrzostwa Włoch na Foro Italico. Fot. Sandra Kalinowska/Tenis Magazyn
Jan Zieliński i Hugo Nys wygrali w ubiegłym roku Międzynarodowe Mistrzostwa Włoch na Foro Italico. Fot. Sandra Kalinowska/Tenis Magazyn

W sierpniu 2022 roku Polak i Monakijczyk osiągnęli razem finał imprezy ATP 250 w Winston Salem, a na początku września ćwierćfinał w wielkoszlemowym US Open. Już w październiku zdobyli tytuł w imprezie ATP 250 w Metz.

– Gra nam się bardzo dobrze, ale co nie mniej ważne, dobrze się dogadujemy poza kortem. Jesteśmy kumplami. Nie spędzamy oczywiście ze sobą 24 godzin na dobę, staramy się dawać sobie w miarę możliwości przestrzeń, bo wystarczająco dużo czasu jesteśmy ze sobą na meczach i treningach. Wspólnie przeżywamy emocje, analizujemy pojedynki, przygotowujemy się do kolejnych, ale rozumiemy, że wieczorem każdy potrzebuje innych rzeczy i spędzenia czasu po swojemu. Najważniejsze, że jest między nami chemia, która przekłada się na dobrą grę i coraz lepsze wyniki w Tourze – tłumaczy Janek.

Partner doskonały?

Drogi Janka i Hugo przecinały się kilkakrotnie. Spotykali się na różnych turniejach, a w październiku 2021 roku pierwszy tytuł w imprezie rangi ATP 250 Polak wywalczył z Hubertem Hurkaczem w Metz, pokonując w finale właśnie Nysa. Podczas jednego z turniejów zawodnik z Monako podszedł do niego i chwaląc jego grę powiedział, że chciałby z nim kiedyś zagrać po jednej stronie siatki. 

– Byłem trochę zaskoczony, że tak doświadczony zawodnik chce ze mną stworzyć debel, bo jednak dopiero starałem się przebić do światowej czołówki. Hugo jest na pewno bardzo spokojną osobą i widać u niego duże doświadczenie, większe od mojego. Chociaż szczerze przyznam, że nigdy nie spodziewałem się, że będę współpracował z Francuzem. Nie jestem fanem mentalności, sposobu wypowiadania się, takiej trochę przesadnej dumy i zamkniętego umysłu czy przekonania, że Francja jest najlepsza, że język francuski jest najlepszy na świecie.  Ale z Hugo wyjątkowo dobrze się dogadujemy, komunikujemy się po angielsku, z różnymi wstawkami francuskimi i polskimi. On jest świetnym kolegą poza kortem, a w deblu złapaliśmy wspólnie podobny „klimat” i we wszystkim się świetnie dogadujemy – ocenia swojego partnera z kortu. 

– Ja natomiast jestem raczej wokalny i bardzo energiczny, no i z dużym ego, które staram się jakoś tonować, ale które też doprowadziło mnie tam, gdzie jestem. Na pewno to ego u większości sportowców jest i trzeba po prostu umieć je obrócić w pozytywny sposób, żeby nie przeszkadzało, tylko pomagało i motywowało – mówi o sobie zawodnik PZT Team.

Od blisko czterech lat trenerem Zielińskiego jest kapitan daviscupowej reprezentacji Mariusz Fyrstenberg, były szósty deblista świata oraz finalista US Open i ATP Finals (obydwa osiągnął w 2011 roku w parze z Marcinem Matkowskim).

– Z trenerami w grze podwójnej jest inaczej niż w singlu, bo w deblu trzeba podejść trochę od innej strony do zawodników. Od początku naszej współpracy z Mariuszem doszliśmy do wniosku, że nie tyle nauczy mnie techniki, czy jak uderzać piłkę, choć parę rzeczy mi pomógł zmienić. Jednak bardziej chodziło o to, żeby przekazywał mi swoje doświadczenie deblowe i był bardziej mentorem. Bo przecież sam grał na najwyższym poziomie i był w czołówce przez wiele lat. Mówiąc kolokwialnie poprowadzi mnie za rękę przez największe turnieje i przez to, co sam przeszedł, bo wszędzie tam był i wszystko zna. Jak widać to sprawdza się bardzo dobrze – podkreśla.

Olimpiada na horyzoncie

Zieliński jest jednym z filarów reprezentacji narodowej, w której zadebiutował w marcu 2020 roku, razem z Szymonem Walkowem (PZT Team). Zdobyli wówczas w Kaliszu zwycięski punkt w meczu z Hongkongiem. Rok później, również w Kalisz Arenie, w podobny sposób przyczynił się do wygranej z Salwadorem, ale wówczas wystąpił u boku Łukasza Kubota.

Łukasz Kubot i Jan Zieliński podczas meczu Puchar Davisa. Fot. Michał Jędrzejewski
Łukasz Kubot i Jan Zieliński podczas meczu Puchar Davisa. Fot. Michał Jędrzejewski

Występując w spotkaniu Pucharu Davisa przeciwko Japonii spełnił pierwszy wymóg regulaminu Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) dotyczący możliwości uzyskania kwalifikacji olimpijskiej. Żeby wystąpić na igrzyskach olimpijskich w Paryżu będzie musiał utrzymać odpowiednio wysoką pozycję w deblowym rankingu ATP w połowie czerwca, tuż po Roland Garros 2024.

– Cieszę się, że już jeden krok w kierunku igrzysk wykonałem. Teraz pozostanie mi pilnować wysokiego rankingu, który umożliwi mi zakwalifikowanie się do turnieju olimpijskiego. Chciałbym wystąpić u boku Huberta Hurkacza no, i spełnić kolejne swoje małe marzenie.  Start na igrzyskach z orzełkiem na piersi to jest jedna z tych rzeczy, o której zawsze marzyłem. Miałem już epizod na młodzieżowych igrzyskach olimpijskich w 2014 roku w Chinach, skąd przywiozłem złoto wywalczone w mikście – kończy Jan Zieliński.

Tomasz Dobiecki

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Magda Linette Fot Monika Piecha

W Madrycie trwa znaczący turniej Mutua Madrid Open 2026 o randze imprezy WTA 1000 oraz ATP Masters 1000. We wtorek, 21 kwietnia 2026, rywalizację w grze pojedynczej …

Kompleks sportowo-tenisowy Tenis Kozerki po raz kolejny udowodnił, że jest idealnym obiektem do organizacji tak dużych imprez jak Halowe MP Tenis Open Polska. Fot. Aneta Budzałek

Słowo „rekord” od kilku sezonów, kiedy to rozgrywane są otwarte i halowe mistrzostwa Polski Tenis Open Polska, jest słowem odmienianym we wszystkich przypadkach. Tak też było podczas  tegorocznej …

Sportowcem roku został Carlos Alcaraz. Fot. Laureus World Sports Awards 2026

W Palacio de Cibeles Madrycie odbyła się w poniedziałek 20 kwietnia 2026 roku Gala wręczenia nagród Laureus World Sports Awards 2026. Najważniejsze wyróżnienia dla najlepszych …

Jeśli Hubert Hurkacz awansuje do rundy drugiej, już na tym etapie trafi na Włocha Lorenzo Musettiego.

W poniedziałek, 20 kwietnia, odbyło się losowanie drabinki turnieju głównego mężczyzn Mutua Madrid Open 2026 o randze imprezy ATP Masters 1000. Hubert Hurkacz, jedyny …