Weronika Ewald (Gdańska Akademia Tenisowa) wystąpiła w pierwszym w tym sezonie finale i to w turnieju ITF W35 na twardych kortach w Szarm el-Szejk. Tenisistka z Tczewa była rozstawiona z numerem czwartym, a w niedzielę uległa 1:6, 4:6 Holenderce Stephanie Judith Visscher (nr 7.). Jeszcze wieczorem poleci do Gruzji, gdzie wystąpi w większej imprezie rangi ITF W75 w Łopocie.
Niedzielny finał trwał 73 minuty i od początku układał się po myśli Holenderki, która szybko odskoczyła na 3:0, zanim Weronika utrzymała swoje podanie w czwartym gemie. Ale nie powstrzymała turniejowej „siódemki” przed zdobyciem trzech następnych gemów i seta 6:1.
Visscher udanie otworzyła też druga partię, obejmując prowadzenie 2:0 z przewagą breaka wywalczonego już w pierwszym gemie. Potem podwyższyła je na 3:1 i 4:2. W tym momencie nastąpił zryw Ewald, której udało się odrobić straty, ale od stanu 4:4 przegrała dwa ostatnie gemy.
– To mój drugi finał w „35-tce”, drugi na twardych kortach w Szarm el-Szejk, w którym zawsze się dobrze czuję i lubię tu przyjeżdżać. Dzisiaj gra nie potoczyła się tak, jakbym tego chciała. Możliwe, że wyszło trochę zmęczenie po czterech bardzo trudnych trzysetowych zwycięstwach. Ale jestem zadowolona z tego startu, bo z moim trenerem Marcinem Domaszewiczem przyjechaliśmy tu przede wszystkim, żeby sprawdzić moją formę, bo przez ostatni miesiąc niewiele jednak grałam na korcie – oceniła swój występ Ewald.
20-letnia tenisistka pochodząca z Tczewa ma w dorobku dwa zawodowe tytuły w singlu, obydwa wywalczone w imprezach ITF W15 w Szarm el-Szejk, w 2023 i 2025 roku. W grudniu była tam dosłownie o krok od trzeciego zwycięstwa, ale pierwszego w imprezie ITF W35. Miała do dyspozycji piłkę meczową, ale ostatecznie przegrała trzysetowy thriller z bardziej doświadczoną i utytułowaną Francuzką Julie Belgraver.

– Tym razem przyjechałam tu bez większych oczekiwań, bo mam za sobą trudny miesiąc. Po powrocie z turniejów we Francji miałam w planach krótką przerwę na podleczenie nadgarstka, który mi tam sprawiał problemy. Ale okazało się, że złapałam ciężką infekcję dróg oddechowych, prawdopodobnie COVID-a, który mnie solidnie rozłożył i pięć dni spędziłam w łóżku. To się zbiegło z Wielkanocą, ale wyszłam z tego mocno osłabiona, więc nie mogłam zbyt szybko wrócić do treningów. Ale udało się i odnotowałam tutaj naprawdę udany powrót do Touru – tłumaczy Weronika, która osiągnęła tam również ćwierćfinał w grze podwójnej u boku Moniki Stankiewicz (Legia Warszawa).
Na brak ogrania, po występie w Egipcie, Weronika nie może narzekać, bo w drodze do finału rozegrała tam cztery trzysetowe pojedynki. W pierwszej rundzie wygrała z Laimą Wladson z Uzbekistanu 2:6, 6:4, 6:1 (wyszła ze stanu 2:6, 1:4), a w drugiej z Anną Snigriewą 4:6, 6:4, 6:3. W ćwierćfinale pokonała Darię Zelinską 4:6, 6:4, 7:5, aż wreszcie w półfinale wyeliminowała turniejową „szóstkę” Egipcjankę Lamis Alhussein Abdel-Aziz 6:1, 5:7, 6:4 (w drugim secie prowadziła 5:3).
– Było dużo grania, sporo nerwów i emocji również. Na pewno mojemu trenerowi przybyło trochę siwych włosów na głowie, ale jesteśmy zadowoleni z wyniku. Teraz czeka nas pakowanie rzeczy i wylot do Gruzji na „75-tkę”. Mam zapewnione miejsce w głównej drabince i pierwszy mecz zagram we wtorek, więc będę miała trochę czasu na odpoczynek i aklimatyzację – powiedziała Ewald.

W Łopocie polska tenisistka, 414. w rankingu WTA, spotka się w pierwszej rundzie z 295. na świecie Estonką Eleną Malyginą, rozstawioną w imprezie z numerem ósmym.
Weronika w poniedziałek powinna awansować o 29 lokat – na 385. miejsce. To zaledwie trzy pozycje od jej najlepszego osiągnięcia z 6 kwietnia, gdy była 382. przed wymuszoną trzytygodniową przerwą w startach.
W Szarm el-Szejk swój 30. deblowy tytuł w karierze wywalczyła Martyna Kubka (WKT Mera Warszawa), odnosząc zwycięstwo razem ze Słowaczką Katariną Kuzmovą. Wcześniej, w 1/4 finału, wyeliminowały duet Ewald-Stankiewicz. W tej samej fazie była tam też Daria Górska (Legia Warszawa) z Czeszką Amy Suchą.
Martyna również wystąpi w Łopocie, gdzie została rozstawiona z numerem szóstym i czeka na dolosowania jednej ze zwyciężczyń eliminacji.


