Grand Prix Wybrzeża, czyli turniej z historią

Mało jest turniejów amatorskich, które mają tak długą historię co Grand Prix Wybrzeża Ziaja Cup. – W tym roku świętowaliśmy 45 edycję imprezy. W sumie rozegraliśmy ponad 800 turniejów z tego cyklu. Zagrało w nich 1500 tenisistów – mówi Jarosław Fiedorowicz, który jest kronikarzem tenisowych zmagań.

Zaczęło się od sukcesów Fibaka

Wszystko zaczęło się w 1977 roku. – To były czasy, kiedy Wojciech Fibak był u szczytu swojej kariery. I szczytu popularności, bo jego mecz finałowy z turnieju Masters, w Houston transmitowała telewizja. Pół Polski go oglądało i praktycznie z dnia na dzień niemal wszyscy zakochali się w tenisie. Ja też. Jak grzyby po deszczu powstawały wtedy korty. W kilka miesięcy wybudowano ich więcej niże przez kilka, a może nawet kilkanaście wcześniejszych lat. Powstawały też turnieje amatorskie Grand Prix. Niektóre przetrwały, 10, 15 lat. My istniejemy do tej pory – wspomina Jarosław Fiedorowicz. 

Jacek Piętka – lider wszech czasów

Organizatorem turniejów jest Jacek Piętka. On też wygrywał go aż trzykrotnie. – W naszym turnieju wprowadziliśmy punktację. Za zwycięstwo w zawodach jest 100 punktów, za udział w finale 80 i tak dalej… Za sam udział przyznajemy punkt. Jacek przez te wszystkie lata zdobył tych punktów ponad 20 tysięcy i jest zdecydowanym liderem klasyfikacji wszech czasów. Trudno zresztą znaleźć ranking, w którym nie byłby na czele lub w ścisłej czołówce. Jacek jest inżynierem z Mostostalu, a w tenisa zaczął grać dopiero po 30-tce.  Swoje ostatnie Grand Prix wygrał mając 52 lata co na pewno jest ewenementem – dodaje jego kolega z kortu.

Jacek Piętka to legenda turniejów o Grand Prix Wybrzeża Ziaja Cup. Obok Robert Marszałek.
W tym roku na kortach GAT. Od lewej Victor Portilla, prezes klubu Mariusz Ozdoba i Robert Marszałek.

Formuła open

Grand Prix Wybrzeża Ziaja Cup rozgrywane są w formule open oraz w innych kategoriach wiekowych. – Może grać u nas każdy, ale w pewnym momencie, w przypadku rywalizacji mężczyzn open, czyli w tej najważniejszej, ograniczyliśmy wiek zawodników trenujących na co dzień w klubach do 15, a później nawet do 14 lat – mówi Jarosław Fiedorowicz, który podczas turniejów dba o szeroko rozumianą logistykę. Przez długi czas patronat medialny nad turniejem sprawował „Dziennik Bałtycki”. – Przez 30 lat na łamach tej gazety pisano o turniejach, zamieszczano rozmowy z zawodnikami – wspomina organizator cyklu. – Z kolei od 2004 roku mamy sponsora tytularnego i gramy pod nazwą Ziaja Cup – dodaje.

W drugim turnieju Grand Prix Wybrzeża w Rumi w finale Michał Wilamowski pokonał Michała Wróbla.

Sponsor i dobry duch turnieju

Sponsor, czyli Zenon Ziaja nie tylko kupuje piłki i funduje nagrody pieniężne, ale jest też dobrym duchem turnieju. – Dzięki jego wsparciu przetrwaliśmy trudny czas, a nawet się rozwinęliśmy. Od początku jesteśmy klasycznym tourem. W roku gramy ok. 20 imprez z cyklu Grand Prix. Rywalizujemy na różnych kortach, w Gdańsku, Sopocie, Gdyni, Rumi, Redzie i Wejherowie. Wszędzie tam, gdzie nas chcą – zapewnia Jarosław Fiedorowicz, który dodaje też, że emocji podczas turniejowych pojedynków nigdy nie brakuje. – Czasami bywa gorąco. Zawodnicy łamią rakiety, mieliśmy też sytuację, że sprawa z kortu przeniosła się do… sądu – dodaje z uśmiechem.

W imprezach z tego cyklu można było też zobaczyć późniejszych mistrzów. – Nasz turniej, jako nastolatka wygrała Klaudia Jans-Ignacik. Na liście zwycięzców są także Paweł Ciaś, a Maciej Pieczonka to legenda naszego Grand Prix. Wygrał ten cykl pięć razy, co jest absolutnym rekordem. Czterokrotnie w naszej imprezie zwyciężali Piotr Wierzbicki, który swego czasu prowadził turniej z bratem, oraz nieżyjący już Jan Kozak. Ostatnim triumfatorem był Michał Wilanowski, który w tym roku zmierza po drugi tytuł – wylicza Jarosław Fiedorowicz, który jest przekonany, że Grand Prix Wybrzeża Ziaja Cup nadal będzie przyciągać amatorów tenisa. – Impreza ma swoją rangę. No i u nas zawsze sporo się dzieje. I zabawa jest znakomita – kończy. 

Tomasz Sikorski

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Podobne wiadomości