Gigant farmaceutyczny „śledzi” Djokovicia

Novak Djokovic Fot. depositphotos.com

To już prawie trzy lata od wybuchu pandemii Covid-19 i trochę mniej od momentu, gdy doświadczyliśmy masowych szczepień, mających być skutecznym panaceum wobec wirusa, który sparaliżował świat. Pandemia nie ominęła również sportu, a w tym kortów tenisowych. Oglądaliśmy więc tenisistów w maseczkach, albo nie oglądaliśmy ich wcale, bo zawody albo odwoływano, albo nie pozwalano przyjeżdżać na nie zawodnikom, którzy nie zgodzili się na przyjęcie szczepionki.

Tak właśnie było z Novakiem Djokovicem, którego antyszczepionkowa postawa, wykluczyła go z kilku imprez. Serba deportowano z Australii i nie pozwolono na występy w Stanach Zjednoczonych, w tym wielkoszlemowym US OPEN. I do tego ostatniego wydarzenia odnosi się najnowszy raport New York Post, który donosi, że jeden z głównych sponsorów amerykańskiego turnieju, firma farmaceutyczna Moderna, wpisała serbskiego mistrza na tzw. “listę wysokiego ryzyka”…



Raport mówi, że Moderna, która wprowadziła na rynek jedną z pierwszych szczepionek mRNA przeciwko Covid-19, stworzyła podczas pandemii zespół do monitorowania „dezinformacji antyszczepionkowej”. Komórka ta, złożona ze śledczych będących byłymi funkcjonariuszami amerykańskich służb (w tym FBI), ma za zadanie śledzić nastroje antyszczepionkowe i szczególnie przyglądać się osobom mającym duży społeczny autorytet. Na wspomnianej liście obok Novaka znaleźć mieli się choćby magnat technologiczny Elon Musk czy aktor Russell Brand.



Antyszczepionkowy zespół Moderny miał szczególnie przyglądać się Serbowi w tym roku. Novak przybył bowiem do Nowego Jorku po dwóch latach absencji… a na dodatek turniej wygrał. Djokovic wierny swojej postawie odrzucającej przymus szczepień triumfował w Nowym Jorku, a wszelkie zestawienia jego osoby ze sponsorem brzmiały jak ironia:

Zresztą nie umknęło to uwadze społeczności wspierającej Djokovica w jego walce z systemem, a na forach i w dyskusjach okołoturniejowych wrzało od szyderstw podkreślających ironię tej sytuacji. Oto bowiem ten, który nie zgodził się przyjąć szczepionki, dziś, wciąż wierny swoim ideałom wraca do USA i wygrywa turniej sponsorowany przez firmę, która przyłożyła rękę do jego wcześniejszych wykluczeń. Moderna zatem odczytała to nie tylko jako triumf sportowy, ale przede wszystkim triumf ruchu antyszczepionkowego. W swoim raporcie przygotowanym po US OPEN określiła nawet Serba mianem “Koronowanego króla nastrojów antyszczepionkowych”, a jego zwycięstwo ma budzić obawę, że cały ruch antyszczepionkowy otrzymuje właśnie cenny mandat i zostaje ośmielony.

Moderna nie chce ujawnić jakim celom służyć ma monitorowanie osób takich jak Djoković i po co tworzy się podobne raporty, ale można domyślać się, że stanowić mają one studium wiedzy na temat przepływu informacji i wpływu osób “wysokiego ryzyka” na społeczności (powołany departament monitoruje internet) i być źródłem, na podstawie którego zostaną opracowane procedury i narzędzia, mogące być odpowiedzią na -zinterpretowane jako wrogie wobec firmy- działania osób stojących w jej opozycji.

PR-owi Moderny z pewnością nie pomogło zwycięstwo Nole, ale i ujawnione przez New York Post fakty. Tworzenie departamentów, które biorą na celownik osoby, które kontestują narzucony przymus, kategoryzowanie tychże osób poprzez nadawanie im cech “niskiego” bądź “wysokiego ryzyka”, brzmi dystopijnie lub przynajmniej niepokojąco. Organizacja, która powinna chcieć przekonać do swojego opracowanego przecież wg. naukowych standardów produktu drogą dialogu i transparentnej ścieżki, tymczasem w zaciszu gabinetów inwigiluje, wyklucza oraz planuje zwalczać… Jak czytamy: “osoby „niskiego ryzyka” zazwyczaj warto „monitorować”, chociaż „obecnie nie wymagają żadnych działań”, natomiast osoby z kategorii o “wyższym ryzyku” zmuszają nasz zespół do powiadomienia odpowiednich interesariuszy i wyznaczenie odpowiednich zaleceń wobec nich”. Kim miałby być podmioty, do których kierowane byłyby zalecenia i o jakim kalibrze działań mowa? Nie wiadomo.

Marcin Uszyński

Fot. depositphotos.com

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości