Flaming & Co. Restaurant. Tenis świetnym dodatkiem do dobrej kuchni

Flaming & Co. Restaurant z Warszawy zaprasza na przełomie czerwca i lipca Wimbledon Garden Experience. Fot. Flaming & Co. Restaurant

Wielu powie, że stwierdzenie „podróże kształcą” to banał, którego nie warto powtarzać. Jednak zderzenie z inną kulturą, językiem czy odmienną kuchnią sprawia, że szukamy i znajdujemy nietuzinkowe, ciekawsze bodźce do działania. 17 lat temu podróże stały się właśnie taką kulinarną inspiracją dla Michała Będzia. Jeśli dodamy do tego jego sportowo-tenisowe pasje, to efektem końcowym stał się niezwykle ciekawy projekt. Flaming & Co. Restaurant jest doskonałym przykładem, jak entuzjazm i życiowe pasje można przełożyć na świetnie prosperujący biznes.

– W 2009 roku rzeczywistość dotycząca polskiej gastronomii, prowadzenia biznesu w tym segmencie gospodarki, była diametralnie inna niż obecnie – wspomina Michał Będzia. – Podróżując z żoną po świecie stwierdziliśmy, że spróbujemy sił i otworzymy restaurację. Byliśmy bez doświadczenia, ale z głową pełną pomysłów. Najważniejsza idea, jaka nam przyświecała, to innowacyjność. To motto jest obecne do dziś w działalności Flaming & Co. Restaurant. Być może niewielu pamięta, że właśnie w naszej restauracji jako jedni z pierwszych w kraju zaczęliśmy podawać burgery na talerzu. A to jeden z przykładów z ostatnich lat. Tuż po pandemii – wzorem Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – dodajemy napiwki do ceny rachunków. Ten patent sprawdza się też w Polsce. Naturalnie, jeśli gość nie jest zadowolony z obsługi, może pominąć ten punkt – zaznacza pan Michał.

Właściciel Flaming & Co. Restaurant podkreśla również fakt, jak ewoluowała świadomość Polaków dotycząca kulinariów.

– Jesteśmy dużo bardziej wyedukowani. Dotyczy to zarówno składników posiłków, jak również doboru win, czy tez rodzajów szampana. W restauracji mamy 60 etykiet z butelkami szampana i kilkaset rodzajów win. Serwujemy proste dania, ale robione z najwyższej jakości produktów. Przykłady: ryby importujemy z Francji, sery, w tym np. mozzarellę z Włoch – tłumaczy Michał Będzia i mówi z uśmiechem: – Świetnym dodatkiem do dobrej kuchni jest… tenis.

– Świetnym dodatkiem do dobrej kuchni jest… tenis - uważa Michał Będzia. Fot. Flaming & Co. Restaurant
– Świetnym dodatkiem do dobrej kuchni jest… tenis – uważa Michał Będzia. Fot. Flaming & Co. Restaurant

Od dwóch lat (w tym roku jest trzeci sezon) na przełomie czerwca i lipca trwa Wimbledon Garden Experience.

– Naszym celem jest przeniesienie atmosfery brytyjskiej elegancji i sportowego prestiżu do wyjątkowej przestrzeni ogrodu. Codzienne transmisje meczów z trawiastych kortów Wimbledonu, stylowa strefa relaksu, starannie wyselekcjonowana oferta menu – wszystko to tworzy nieodłączny element sportowej celebracji w najlepszym wydaniu – zachęca Ada Najmoła z Flaming Restaurant.

Również w tym roku – od 29 czerwca do 12 lipca – można uczestniczyć w codziennych transmisjach meczów Wimbledonu w ekskluzywnej strefie kibica. Średnia liczba gości restauracji w tym okresie wynosi… aż 800 osób.

– W ogrodzie Flaming & Co. Restaurant znajduje się dedykowana przestrzeń inspirowana Wimbledonem. Jest duża rakieta tenisowa jako element scenografii przy wejściu do ogrodu, obecność telebimu transmitującego mecze turniejowe, aranżacje strefy w stylu lounge z elementami tenisowymi, strefa strawberry z mascarpone, ciasteczka tenisowe, tematyczne menu- wylicza Ada Najmoła.

Skąd zainteresowanie właśnie tenisem? – Tenis inspirował mnie od najmłodszych lat. Dużo trenowałem, szczególnie, gdy miałem 10 -14 lat – mówi Michał Będzia. – To odwieczna miłość do tenisa, którą starałem się zarazić 14-letniego obecnie syna. Gustaw rywalizuje w Ogólnopolskich Turniejach Klasyfikacyjnych, sporo – szczególnie w okresie wakacyjnym – jeździmy po Europie, gdzie syn startuje w imprezach Tennis Europe. W ostatnich miesiącach była m.in. Macedonia, Finlandia, Norwegia, Bośnia i Hercegowina. Staramy się też bywać na dużych turniejach w roli bacznych obserwatorów i kibiców: Roland Garros w Paryżu, Madryt, Barcelona. Natomiast ja – w miarę swoich skromnych możliwości czasowych – idę na kort i regularnie – także we Flamingu – oglądam tenisowe pojedynki – kończy pan Michał i zaprasza do Flaming & Co. Restaurant nie tylko fanów tenisa.

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Dziesięć przegranych finałów, kolejne pokolenia zawodników i historia, która przez lata nie chciała doczekać się innego zakończenia. W niedzielę Nikolas Sanchez Izquierdo napisał jej nowy rozdział. Hiszpan …

W minionym tygodniu rozegrano dwa turnieje głównego cyklu WTA Tour: WTA 500 Guadalajara Open oraz WTA 250 São Paulo Open. W większej z tych imprez, Guadalajara …

Dwoje stypendystów programu Młode Talenty BNP Paribas udanie walczyło w tym tygodniu w Indywidualnych Mistrzostwach Europy U18 w Oberpullendorf. Barbara Kostecka (UKT Winner Kraków) zdobyła …

Polscy tenisiści przegrali z Australią 1:3 w dwudniowym spotkania Grupy Światowej I rozgrywek o Puchar Davisa. Po pierwszym dniu rywalizacji na twardym korcie w hali Pat Rafter Arena w Brisbane …