Jedyną polską tenisistką, która uczestniczyła w tym tygodniu w imprezie głównego cyklu WTA Tour, była Katarzyna Kawa (126.WTA). Polka w wystąpiła w Indiach w grze pojedynczej turnieju WTA 250 Chennai Open (korty twarde w Chennai), ale odpadła z turnieju w drugiej rundzie (1/8 finału), w słabym stylu przegrywając w czwartek z niżej notowaną tenisistką rosyjską Poliną Iatcenko w dwóch setach 2:6, 3:6.
W meczu o awans do ćwierćfinału przeciwniczką Katarzyny Kawy była tenisistka mało znana, klasyfikowana w rankingu WTA na 191 pozycji i nic dziwnego, że Polka była faworytką konfrontacji z Poliną Iatsenko. Katarzyna Kawa o tym meczu zapewne będzie chciała jednak jak najszybciej zapomnieć, gdyż zaprezentowała się katastrofalnie, po porażce 2:6, 3:6 żegnając się z imprezą.
Sygnałem, że urodzona w Krynicy Zdroju polska tenisistka jest w kiepskiej dyspozycji, były już pierwsze wymiany. Polka dwukrotnie traciła swoje podanie, ale wówczas tragedii jeszcze nie było, gdyż Katarzyna Kawa natychmiast odrabiała straty i po czterech rozegranych gemach, zakończonych breakami, mieliśmy w meczu remis 2:2.
Jak się okazało, był to ostatni remis w tym pojedynku. Cztery następne gemy padły już łupem tenisistki rosyjskiej, która set otwarcia wygrała wysoko po 39 minutach 6:2. Na trzecią stratę podania Katarzyna Kawa mogła jeszcze natychmiast odpowiedzieć, lecz w gemie szóstym nie wykorzystała break-pointa. Od tego momentu wszystko potoczyło się już szybko, po myśli Poliny Iatcenko.
W drugiej odsłonie meczu mieliśmy ciąg dalszy niemocy Katarzyny Kawy. Polka, która w secie otwarcia ani razu nie utrzymała serwisu, także w drugiej partii kontynuowała mało chwalebną serię, przegrywając trzy następne własne gemy serwisowe! Nic dziwnego, że chociaż Katarzyna Kawa zdobyła break w drugim gemie seta drugiego, po pięciu rozegranych gemach drugiej odsłony spotkania mieliśmy wynik 4:1 dla tenisistki rosyjskiej z przewagą dwóch przełamań serwisu Polki.
Katarzyna Kawa na parę minut poderwała się jeszcze do walki w gemie szóstym drugiego seta, odrabiając połowę strat, a w gemie siódmym po raz pierwszy w meczu utrzymała wreszcie podanie i przegrywała już tylko 3:4.
Mimo tak słabej gry, Polka, która od początku meczu przegrała przecież siedem swoich gemów serwisowych z rzędu, wciąż zachowywała szanse na odwrócenie przebiegu rywalizacji, ostatecznie jednak nie dała rady. Kluczowy dla losów drugiej partii pojedynku, a może i całego meczu, był ósmy gem seta drugiego. Niestety, Polka nie wykorzystała w tym najdłuższym gemie meczu dwóch z rzędu break-pointów, w późniejszej fazie gema zmarnowała jeszcze jeden break-point i do remisu 4:4 w secie drugim nie doprowadziła. Gdyby wówczas Katarzyna Kawa odrobiła wszystkie straty, a szansa ku temu była duża, mecz mógł się jeszcze potoczyć inaczej. Polina Iatcenko wybrnęła jednak wówczas z opresji, podwyższyła prowadzenie w secie drugim na 5:3, po czym już bez oporu ze strony Polki po raz ósmy w meczu zdobyła break i po pokonaniu Katarzyny Kawy 6:2, 6:3, po godzinie i 36 minutach zameldowała się w ćwierćfinale gry pojedynczej turnieju WTA 250 Chennai Open 2025.
Nie da się wygrać meczu tenisowego, w którym zaledwie raz utrzymuje się serwis, a to właśnie przytrafiło się 30 października 2025 Katarzynie Kawie.
Krzysztof Maciejewski

