WTA 125 T-Mobile Polish Open. Polki pokazały dobrą grę, choć wyniki nie satysfakcjonują

– Na pewno ten turniej jest dla mnie wielkim wyzwaniem, bo jednak tutaj jest moja rodzina, są i przyjaciele, no i kibice – mówi Urszula Radwańska. Fot. Olga Pietrzak

Urszula Radwańska (WKT Mera Warszawa), Monika Stankiewicz (Legia Warszawa) oraz zawodniczki LOTTO PZT Team – Martyna Kubka (WKT Mera Warszawa) i Weronika Falkowska (KS Górnik Bytom) przegrały we wtorek pierwsze singlowe mecze w turnieju WTA 125 T-Mobile Polish Open – Narodowy Puchar Polski.

Martyna Kubka – Sofia Costoulas (Belgia) 6:4, 3:6, 3:6

Martyna Kubka (LOTTO PZT Team/WKT Mera Warszawa) wystąpiła na kortach Legii z dziką kartą, przyznaną przez Polski Związek Tenisowy. Mecz pierwszej rundy z Costoulas rozpoczęła już w poniedziałek po południu, ale grę przerwały opady deszczu przy stanie 6:4, 3:6, 1:2 i 15-0 przy serwisie Polki. W trzecim secie dokończonym we wtorek przed południem nieznacznie lepsza okazała się Belgijka, wygrywając go 6:3.

– Wczoraj był ciężki dzień, a dzisiaj ciężki poranek, można powiedzieć, bo ten mecz, właściwie jego końcówka, nie poszła po mojej myśli. Aczkolwiek na pewno muszę oddać przeciwniczce, że zagrała dzisiaj świetnie, zresztą ogólnie ten mecz był na naprawdę bardzo dobrym poziomie. Uważam, że poziom meczu i mojej gry był niezły i cieszę się, że gdzieś tam to idzie w dobrym kierunku. Wiadomo, że rezultat nie jest taki, jakiego oczekiwałam, ale cieszę się, że po prostu mój tenis idzie, po ostatnim nienajlepszym czasie, w dobrym kierunku – powiedziała po meczu zawodniczka LOTTO PZT Team.

– Na pewno kategoria tego turnieju jest bardzo wysoka, na co dzień nie gram w takich turniejach, także bardzo się cieszę, że otrzymałam dziką kartę od Polskiego Związku Tenisowego. Lubię grać na kortach Legi, dobrze je znam, bo czasem tu trenuję. Na trybunach jest dużo ludzi, kibicujących polskim zawodniczkom, więc atmosfera jest naprawdę fajna i cieszę się, że ludzie przychodzą na nasze mecze – dodała Kubka, która przed rokiem triumfowała w WTA 125 Polish Open w grze podwójnej, razem z Weroniką Falkowską (LOTTO PZT Team/KS Górnik Bytom).

Tym razem obie zgłosiły się z różnymi partnerkami. Martyna występuje z Holenderką Isabelle Haverlag. W pierwszej rundzie spotkają się z Brytyjką Alicią Barnett i Francuzką Elixane Lechemią, która razem z Katarzyną Kawą (BKT Advantage Bielsko-Biała) wygrała pierwszą edycję WTA 125 Polish Open w Kozerkach koło Grodziska Mazowieckiego w 2023 roku.

Monika Stankiewicz (Legia Warszawa) – Diane Parry (Francja, nr 5.) 3:6, 3:6

– Dzisiaj zagrałam dobry mecz. Wydaje mi się, że tutaj zaważyło doświadczenie i ogranie, które moja przeciwniczka miała. Jednak to jest zawodniczka, która była w Top 50, a teraz tuż za czołową setką rankingu WTA. Ja jeszcze jestem daleko od tego poziomu, dlatego cieszę się, że miałam okazję z nią zagrać. Nie wykorzystałam kilku break-pointów na początku meczu, również kilka piłek na gema. Myślę, że to zdecydowało, dlaczego to nie ja wygrałam. Nigdy nie wiadomo, co by było, jakbym wygrała te gemy, jak ona by się zachowywała wtedy, bo już było widać przy 4:3 jej frustrację po zepsutym woleju. Myślę, że to zaważyło na tym wyniku – powiedziała Stankiewicz.

– To było super doświadczenie dla mnie zagrać z tak ograną zawodniczką na światowym poziomie. Na pewno wyciągnę wnioski z moim teamem, bo jest co poprawiać, jest się czego nauczyć, chociaż nie ma dużych braków, moim zdaniem. Na pewno dzisiaj trochę mieszał nam obydwu wiatr, który zdecydowanie nie ułatwiał gry. Ale takie są warunki i trzeba je akceptować, no i umieć sobie z nimi radzić. Chociaż mi chyba trochę bardziej dzisiaj przeszkadzały. Teraz przede mną treningi i zacznę znowu grać na mączce, najprawdopodobniej w Polsce, w turniejach z cyklu LOTTO PZT Polish Tour – dodała.

Monika, mimo 18 lat, ma już w dorobku wygrany turniej ITF W35 w Faro w październiku ubiegłego roku. W Warszawie po raz pierwszy w karierze wystąpiła w imprezie rangi WTA 125 dzięki dzikiej karcie przyznanej przez Polski Związek Tenisowy. W ostatnich tygodniach konsultacyjnie i treningowo pomagał jej Tomasz Moczek, sparingpartner Igi Świątek.

– Myślę, że poprawiliśmy serwis, tak zdecydowanie. Bardziej przejmuję też inicjatywę z serwisu, jest bardziej regularny. Także takimi detalami, które Tomasz mi powiedział, mogłam poprawić ten serwis i zdobywać więcej punktów z niego. Ale też udaje mi się grać bardziej odważnie w korcie, to zdecydowanie robi różnicę zwłaszcza na tym najwyższym poziomie. Bardziej „wchodziłam” na piłkę, byłam bardziej aktywna, sprawiałam problemy mojej przeciwniczce, ale jeszcze muszę się tego nauczyć, jeszcze muszę to potrenować. Myślę, że już niedługo będą większe efekty – dodała.

Weronika Falkowska (LOTTO PZT Team/LS Górnik Bytom) – Dominika Salkova (Czechy) 6:1, 5:7, 3:6

– Dobrze mi poszło na początku, ale w kolejnych dwóch setach, niestety, po prostu rywalka pokazała troszkę lepszy tenis, mimo wszystko. Z mojej strony było też trochę za dużo błędów, dużo podwójnych błędów serwisowych. Miałam trochę problem z wyrzutem piłki przez wiatr, ponieważ dzisiaj dosyć mocno wieje, więc dużo było błędów. Myślę, że to gdzieś tam zadecydowało w tych decydujących momentach o wyniku spotkania – powiedziała po meczu Falkowska.

– Na pewno dość trudne warunki panują podczas tego turnieju. Wczoraj deszcz, ledwo można było zagrać trening, dzisiaj dosyć mocny wiatr, ale w sumie jestem zadowolona z tego pierwszego seta. Z drugiego i z trzeciego trochę pozostał niedosyt, ponieważ za dużo było tych błędów, ale każdy ma takie same warunki… – dodała zawodniczka LOTTO PZT Team.

Przed rokiem Falkowska w parze z Martyną Kubką (LOTTO PZT Polish Tour/WKT Mera Warszawa) zwyciężyła na kortach Legii w grze podwójnej.

– Lubię ten turniej, na pewno budzi dobre emocje, ponieważ gram u siebie w domu, także zawsze fajnie, bo może dużo znajomych przyjść pooglądać – dodaje Falkowska, która w tegorocznej edycji startuje jeszcze w deblu, w parze z Salkovą.

– Po tym singlu spróbuję się zresetować i po prostu wyjdziemy na nowy mecz w deblu. Mam nadzieję, że zagramy jak najlepiej i go wygramy. Raczej nie mam problemów z tym, żeby wymazać porażkę z partnerką deblową i potem wyjść razem z nią na kort i czuć się dobrze. To, że dziś z nią przegrałam nie ma dla mnie znaczenia, ponieważ my się znamy poza kortem. Wiadomo, że na meczu to są inne emocje i każdy chce wygrać, bo jest to sport indywidualny. Ale gdy gramy razem w parze, jesteśmy teamem – dodała.

Wieczorem duet Falkowska-Salkova dokończy walkę o miejsce w ćwierćfinale, w meczu pierwszej rundy, przerwanym w poniedziałek przez deszcz przy stanie 1:1 40-15 z Niemką Anną-Leną Friedsam i Francuzką Tiantsoą Rakotomangą Rajaonah.

Urszula Radwańska (WKT Mera Warszawa) – Zeynep Sonmez (Turcja, nr 2.) 2:6, 0:6

Mecze Urszuli Radwańskiej zawsze przyciągają na trybuny dużą liczbę kibiców, nie inaczej było we wtorek. Wśród nich można było spotkać jej starszą siostrę, Agnieszkę Radwańską, byłą wiceliderkę rankingu WTA i finalistkę Wimbledonu, ale też ojca Roberta Radwańskiego, który przyjechał na mecz córki z Krakowa.

– Na pewno ten turniej jest dla mnie wielkim wyzwaniem, bo jednak tutaj jest moja rodzina, są i przyjaciele, no i kibice, którzy jednak zawsze trzymają za mnie kciuki, dopingują, co bardzo doceniam. Szkoda, że nie udało mi się dzisiaj lepiej zagrać i dojść dalej w turnieju. Niemniej jednak i tak jestem zadowolona, że udało mi się przejść eliminacje, bo ten turniej jest jednak bardzo mocno obsadzony w tym roku. Ja też miałam właśnie przerwę dłuższa w grze i w treningach, bo ostatni turniej zagrałam w maju, więc wracam tu po dwóch tygodniach treningów – powiedziała Radwańska.
Ostatni start w Tourze odnotowała w maju w turnieju ITF w Gruzji, po czym nie grała nigdzie przez dwa miesiące.

– Dzisiaj miałam ciężkie zadanie, bo jednak Turczynka jest w gazie i gra naprawdę świetnie, więc po prostu poprzeczka była bardzo, ale to bardzo wysoko postawiona. W pierwszym secie udało mi się troszeczkę powalczyć, jednak w drugim ona weszła bardziej w uderzenie, już widać było, że czuła się pewnie. Ja nie mogłam odnaleźć tutaj swojego rytmu, bo troszeczkę wiało i to mi też tak delikatnie przeszkadzało, żeby w taki swój rytm wejść. Ale, tak jak mówię, i tak jestem zadowolona, że po prostu wracam na swoje tory. I liczę, że już będę mogła teraz rywalizować po tej przerwie na swoim poziomie, bo tutaj to było takie malutkie przetarcie. Mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej – powiedziała Radwańska.

– Z trenerem musze przede wszystkim popracować nad moją fizycznością, bo, tak jak mówię, teraz miałam przerwę, byłam na antybiotyku, co, wiadomo, wpływa bardzo przecież na moje przygotowanie fizyczne. Szczególnie, że byłam bardzo osłabiona, więc nad tym musimy popracować w pierwszej kolejności. Tak naprawdę no trzeba wszystko poprawiać – dodała.

Turniej współfinansowany jest ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz ze środków m.st. Warszawy.

Od poniedziałku do czwartku wstęp na korty Legii jest wolny. Na dwa ostatnie dni bilety można nabywać na E-BILET. A poniżej

PLAN GIERDRABINKI TURNIEJOWE 

WTA 125 T-Mobile Polish Open – Narodowy Puchar Polski
Partner Tytularny:
T-Mobile Polska
Partnerzy Główni: Ministerstwo Sportu i Turystyki, m. st. Warszawa, PGE – Polska Grupa Energetyczna, AKTYWNA WARSZAWA, LOTTO
Partnerzy: CAR NET Polska, Regent Warsaw Hotel, Recman, Reha Sport, Impact Sport, Ziaja Polska, Fale Loki Koki, Festina, Wilson Polska, Joma Caffe Grano, Kinga Pienińska, Oshee
Partnerzy Medialni: TVP Sport, TENISklub, „TENIS MAGAZYN” – Patron Medialny PZT

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Zuzanna Pawlikowska jako jedyna z polskich tenisistek pozostała w grze pojedynczej turnieju ITF W75 Winter Polish Open 2025. Fot. Leszno Tenis Klub

Zuzanna Pawlikowska (KS Górnik Bytom) jako jedyna z polskich tenisistek pozostała w grze pojedynczej turnieju ITF W75 Winter Polish Open 2025 rozgrywanym już po raz …

Stanislas Wawrinka, który 28 marca skończy 41 lat i dla którego sezon 2026 jest ostatnim w bogatej karierze, choć przegrywał w setach 0:1 oraz 1:2, odwrócił wydarzenia na korcie, pokonując Francuza Arthura Geę.

Trwa rozgrywany na twardych kortach w Melbourne Park turniej wielkoszlemowy Australian Open 2026. W czwartek, 22 stycznia, poznaliśmy komplet tenisistek i tenisistów, którzy zameldowali się w 1/16 finału …

Iga Świątek pokonała Czeszkę Marie Bouzkovą. Fot. Australian Open 2026

Iga Świątek, sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa w grze pojedynczej kobiet, rozstawiona w turnieju z numerem drugim wiceliderka rankingu WTA tenisistek, jest już w 1/16 finału gry pojedynczej …

Hubert Hurkacz przyznał po meczu, że na początku pojedynku miał pewne kłopoty ze złapaniem właściwego rytmu. Fot. Australian Open

Nie tego spodziewaliśmy się po dyspozycji Huberta Hukracza (55. ATP) w turnieju United Cup, poprzedzającym wielkoszlemowy Australian Open. Dziś w Melbourne polski tenisista przegrał w 2. rundzie …