Władysław Komarnicki: Gorzów zasługuje na nowoczesny kompleks tenisowy i będzie go miał

Tak będzie prezentował się nowy kompleks tenisowy w Gorzowie. Fot. Archiwum prywatne W. Komarnicki

Władysław Komarnicki, senator ziemi lubuskiej, który jest wielkim orędownikiem sportu, a w szczególności żużla i tenisa, mówi o nowoczesnym, miejskim obiekcie w Gorzowie Wielkopolskim z sześcioma kortami krytymi.

Powiedzieć, że jest Pan pasjonatem sportu, to za mało. Żużel i tenis zajmują w Pana sercu miejsce wyjątkowe…

– To prawda, bo to jedne z miłości mojego życia. Na szczęście najbliżsi nie są zazdrośni (śmiech). Na żużlu nie jeżdżę, ale w tenisa – mimo skończonych 80 lat – wciąż gram. Takiemu kibicowi jak ja serce rosło, gdy podczas ubiegłorocznego turnieju eliminacyjnego Billie Jean King Cup w Arenie Gorzów, nasze reprezentantki wspierały wypełnione po brzegi trybuny. To był wspaniały widok i wielki sukces nie tylko sportowy, ale również promocyjny dla miasta Gorzów. Takie momenty trzeba wykorzystywać, podobnie jak doskonałe rezultaty naszych najlepszych tenisistek i tenisistów: Igi Świątek, Magdy Linette, Magdaleny Fręch, Huberta Hurkacza, Kamila Majchrzaka czy też pochodzącego z naszego miasta Karola Drzewieckiego. Ten świetny czas polskiego tenisa trzeba po prostu spożytkować.

Stąd pomysł na budowę nowoczesnego kompleksu tenisowego w Gorzowie Wielkopolskim?

– Zdecydowanie brakuje miejskiego obiektu tenisowego z krytymi kortami i odpowiednim zapleczem. Kilka lat temu w miejscu kortów przy Słowiance stanął parking. To była konieczność, ale władze miasta powinny zaproponować jakąś alternatywę. Nic się nie działo. Mnie to nie dawało spokoju. To jak kamień w bucie, który cały czas uparcie doskwiera.

Postanowiłem dać impuls, żeby to zmienić. Znalazło się kilku zapaleńców ze środowiska tenisowego, którzy wsparli tę inicjatywę. W 2024 roku powstało Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Tenisa Ziemnego, którego prezesem został Adam Stańczyk. Temat ruszył z miejsca. No i teraz mamy pierwsze efekty.

Kiedy więc można się spodziewać rozpoczęcia inwestycji?

– Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym podkreślić dużą przychylność dotyczącą tego projektu ze strony władz miasta: prezydenta Jacka Wójcickiego, jego zastępcy Izabeli Piotrowicz i przewodniczącego Rady Miasta Roberta Surowca. To ważne, gdy decydenci wiedzą, że sport jest doskonałą platformą do rozwoju.

Kompleks tenisowy składający się z sześciu zadaszonych kortów i – na razie – z niewielkim zapleczem socjalnym będzie się znajdował na 6-hektarowej działce w dobrym punkcie, bo w rejonie ulic Kasprzaka i Skowronkowej. Termin zakończenia tych robót to koniec 2026 roku. To byłby pierwszy etap, którego koszt wyniesie 3 mln zł. Zapyta Pan, skąd pieniądze? W inwestycji partycypuje naturalnie miasto, ale główne źródło finansowania to Ministerstwo Sportu i Turystki i Fundusze Europejskie. Liczymy też na wsparcie Polskiego Związku Tenisowego.

Kto, przede wszystkim, będzie korzystał w obiektu?

– Kompleks ma być miejski i wchodzić w skład Ośrodka Sportu i Rekreacji. Podkreślam to, ponieważ celem jest zachęcenie jak największej liczby dzieci do udziału w zajęciach związanych z tenisem. Jestem już po wstępnych rozmowach z dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim w wioślarstwie Tomaszem Kucharskim, który jest obecnie dyrektorem Zespołu Mistrzostwa Sportowego w Gorzowie. Podszedł on do tematu entuzjastycznie. W placówce uczy się 300 dzieci, a na fali sukcesów polskich tenisistów chętnych do treningów na pewno nie zabraknie.

Chciałbym jeszcze podkreślić, że zwróciliśmy uwagę – jako Stowarzyszenie – na aspekt finansowy, tak, aby obiekt co najmniej się samofinansował. Powinien być zatrudniony menedżer z prawdziwego zdarzenia. Działa też Business Speedway Club, a jego członkowie mogliby wspierać funkcjonowanie hali tenisowej. To ma być obiekt otwarty dla wszystkich z dostępnymi cenami.

Najważniejsze jest pierwszy krok, a ten został zrobiony. Gorzów to miasto, które po prostu zasługuje na nowoczesny kompleks tenisowy.

- Na żużlu nie jeżdżę, ale w tenisa – mimo skończonych 80 lat – wciąż gram - mówi senator Władysław Komarnicki. Fot. Archiwum prywatne W. Komarnicki
– Na żużlu nie jeżdżę, ale w tenisa – mimo skończonych 80 lat – wciąż gram – mówi senator Władysław Komarnicki. Fot. Archiwum prywatne W. Komarnicki

Rozmawiał Maciej Łosiak

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Krzysztof Cegielski, mówi, że od czasu koszmarnego wypadku na żużlu w 2003 roku, który na zawsze zmienił jego życie, wydarzyło się tyle miłych rzeczy, że nie ma prawa narzekać. I że doświadczył czegoś, …

Najlepsza obecnie polska deblistka Katarzyna Piter, nie zagra niestety o tytuł mistrzowski w grze podwójnej podczas turnieju WTA 250 Vanda Pharmaceuticals Athens Open 2026 na kortach …

Tenisowy „klasyk”, czyli pojedynek Tadeusza Kruszelnickiego (Ziębicki Klub Tenisowy) z Piotrem Jaroszewskim (SIKT Płock) zakończył 33. Indywidualne Mistrzostwa Polski w tenisie na wózkach. Na głównym korcie …

Rozstawiona z numerem drugim Zuzanna Pawlikowska (KS Górnik Bytom) pokonała turniejowa „jedynkę” Weronikę Ewald (Gdańska Akademia Tenisowa) 7:5, 7:6 (7-2) i zdobyła tytuł w 100. …