Nowości

Wielki pieniądz białego sportu

dnia

Chociaż tenis nie jest aż tak masowym sportem jak piłka nożna, to okazuje się, że najlepiej zarabiającym sportowcem świata w 2020 roku był Roger Federer. Wyprzedził on zarówno Cristiano Ronaldo, jak i Leo Messiego, czyli piłkarskie ikony. Co więcej, wśród sportsmenek aż dziewięć na dziesięć najlepiej zarabiających kobiet w sporcie to tenisistki. Dlaczego tak się dzieje? Bo w tenisie dużo większe pieniądze można zarobić poza kortem niż na nim. A chętnych do sponsorowania tenisistów i tenisistek nie brakuje.

Tekst: Norbert Kowalski

Deklasacja – tak można jednym słowem opisać pozycje tenisistek w corocznym rankingu magazynu Forbes (dane za sezon 2020, który był rokiem pandemii!), który uwzględnia najlepiej zarabiające sportsmenki. I tak najwięcej zarobiła Naomi Osaka, która wzbogaciła się o 37,4 mln dolarów. Na drugim miejscu znalazła się Serena Williams (36 mln dolarów), a na trzecim Ashleigh Barty (13,1 mln dolarów).

Co więcej, tenisistki zajęły aż dziewięć pierwszych miejsc! Dopiero na dziesiątej pozycji uplasowała się przedstawicielka innej dyscypliny, czyli piłkarka Alex Morgan, która zarobiła „jedynie” 4,6 mln dolarów.

Takie zestawienie nie jest jednak przypadkiem. Tenisistki praktycznie od lat zajmują czołowe miejsca pod względem najlepiej zarabiających sportsmenek. W 2019 roku w pierwszej piętnastce było aż 12 tenisistek. Wtedy wygrała Serena Williams z kwotą 29,2 mln dolarów (druga była Naomi Osaka – 24,3 mln dolarów, a trzecia Angelika Kerber – 11,8 mln dolarów).

Rok 2018? najlepiej zarabiającą sportsmenką znów jest tenisistka Serena Williams (18,1 mln dolarów). Na drugim miejscu kolejna tenisistka, czyli Caroline Woźniacki (13 mln dolarów), zaś w pierwszej dziesiątce łącznie jest aż osiem tenisistek. Identycznie sytuacja wyglądała w roku 2017, kiedy też w czołowej dziesiątce były jedynie dwie reprezentantki innych dyscyplin.

Kontrakty sponsorskie

Dlaczego tenisistki tak dominują nad pozostałymi sportsmenkami pod względem zarobków? Kluczem do ich sukcesu nie są bowiem zarobki na korcie, ale pieniądze, które otrzymują poza nim z kontraktów sponsorskich. A tych w tenisie nie brakuje.

– Sportowiec najwyższej klasy, jest brzydko mówiąc, produktem marketingowym. Jeśli dana firma szuka swojej „twarzy” na rynek globalny w sporcie kobiet, to tak naprawdę trudno znaleźć sportsmenki, które są tak rozpoznawalne i mają taką wartość marketingową w innych dyscyplinach sportu niż tenis. I prawdopodobnie z tego wynika tak duża popularność marketingowa tenisistek, które najczęściej są atrakcyjne, ładnie wyrzeźbione i pojawiają się regularnie w telewizji. Analizując wszystkie aspekty, krok po kroku, można dojść do wniosku, że inwestowanie w tenis jest dla przedsiębiorstw trafioną decyzją – wyjaśnia prof. Zygmunt Waśkowski, kierownik Katedry Strategii Marketingowych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

A ponadto dodaje: – Tenis od lat uchodzi za dyscyplinę elitarną, dla elit, osób inteligentnych, z „wyższej półki”, nawet jeśli to w ostatnim czasie trochę się zmieniło. Jeżeli mamy sport z wyższej póki, to po sportowców tej dyscypliny także będą sięgały firmy posiadające w portfelu marki premium i marki luksusowe. A tego typu firmy mogą sobie pozwolić na więcej i oferować wyższe kontrakty.

A jak to wygląda wśród panów? Wbrew pozorom w ubiegłym roku najwięcej nie zarobiły wcale piłkarskie gwiazdy czy bokserzy, lecz legenda tenisa Roger Federer, który zgarnął 106,3 mln dolarów. Z czego to wynika? Podobnie, jak u pań, Szwajcar lwią część swoich zarobków osiągnął poza kortem. Jednak poza nim próżno już szukać innych tenisistów w czołowej dziesiątce.

– Na pierwszy rzut oka można być zaskoczonym, dlaczego tenisista, Roger Federer, został najlepiej zarabiającym sportowcem świata przez miniony rok i wygrywa z od lat zajmującymi czołowe miejsca piłkarzami czy bokserami. Jednak nawet po powierzchownej analizie przestajemy się dziwić, że Federer jest w tym roku na pierwszym miejscu – analizuje prof. Zygmunt Waśkowski.

I dodaje: – Zwróćmy uwagę, że z tych ponad 100 milionów dolarów, jedynie 6,5 miliona zarobił na korcie. Pozostała kwota to kontrakty marketingowe i sponsorskie. A do tego z tych zarobków Szwajcar otrzymuje aż 30 mln rocznie w ramach 10-letniego kontraktu z japońską firmą Uniqlo, który zawarł w 2018 roku. I to jest zaskakujące, że globalna japońska firma odzieżowa dwa lata temu zawarła kontrakt na niebotyczną kwotę, aż na 10 lat, z Federerem, który zbliża się już do końca kariery. Można to tłumaczyć faktem, że w Japonii bardzo szanuje się osoby starsze i ich doświadczenie. Federer jest takim przykładem doświadczonego, wiarygodnego sportowca. Bez tego kontraktu Federer byłby pod koniec pierwszej dziesiątki najlepiej zarabiających.

Świadomi odbiorcy

Chociaż tenis nie jest sportem masowym w skali świata, to kluczem do wielkich zarobków od sponsorów jest także jego ustabilizowana widownia. – Biorąc pod uwagę frekwencję na trybunach, liczbę fanów czy oglądalność w telewizji, to tenis zapewne nie jest i jeszcze długo nie będzie najbardziej popularnym i najczęściej oglądanym sportem. Ale on ma swoją stałą widownię i nie jest ona wcale mała, choć nie jest to też kibic masowy. Jest to jednak kibic świadomy, który zna zasady, rankingi, terminarze turniejów i poszczególnych zawodników – tłumaczy prof. Waśkowski.

A po chwili dodaje: – Poza tym, patrząc też na inne dyscypliny, to jedynie o piłce nożnej można powiedzieć, że jest sportem globalnym. Wszystkie inne sporty są mniej lub bardziej popularne w różnych krajach jak np. koszykówka, skoki narciarskie, żużel, rugby, krykiet czy lekko atletyka. Z kolei tenis ma umiarkowaną, ale w miarę równomiernie rozłożoną popularność w różnych częściach świata. Obejmuje praktycznie wszystkie kontynenty, a zawodnicy pochodzą z różnorodnych państw. Tenis ma od wielu lat ugruntowaną stabilną pozycję na rynku sportu

Profesor Zygmunt Waśkowski nie ma też wątpliwości, że w kolejnych latach pieniądze w tenisie wciąż będą rosły. Nie zmieni tego nawet fakt, że w tym roku, z powodu koronawirusa, zmalały np. premie za zwycięstwo w US Open.

– Pieniądze w sporcie są coraz większe z roku na rok. I nie ma podstaw sądzić, aby tych pieniędzy nie było też więcej w tenisie. To naturalny trend. Żeby on się zmienił to musiałoby dojść do odwrócenia się od tenisa przez sponsorów czy media. Tymczasem nie ma żadnych argumentów, dla których tak miałoby się stać – podkreśla prof. Waśkowski.

Sugerowane artykuły

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *