Trwa zwycięska seria Hurkacza. Linette i Rosolska pokonane

Hubert Hurkacz kontynuuje zwycięską passę w grze pojedynczej. Po podwójnym triumfie (w grze pojedynczej i podwójnej) we francuskim Metz Hubi poleciał do Kalifornii, gdzie w środę (w Polsce w nocy ze środy na czwartek) rozpoczął udział w turnieju San Diego Open rangi ATP 250 pokonując Australijczyka Alexa Bolta (144. ATP) i awansując do 1/8 finału singla. Hurkacz grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo, nie zdołał natomiast awansować do ćwierćfinału debla, podobnie jak w Chicago para Magda Linette/Alicja Rosolska.

Rewanż za wcześniejsze porażki

W pierwszej rundzie gry pojedynczej turnieju San Diego Open przeciwnikiem Huberta Hurkacza (12. ATP) był  Australijczyk Alex Bolt (144. ATP), którego wrocławianin pokonał w dwóch setach 7:6 (2), 6:1. To jego piąte z rzędu zwycięstwo w cyklu ATP bez straty seta.

Najwyżej klasyfikowany obecnie polski tenisista okazał się lepszy, a warto przypomnieć, że Bolt grał dotychczas z Hurkaczem dwukrotnie i za każdym razem wygrywał. Miało to miejsce w 2018 roku, w challengerach w Chinach. W Zhuhai Australijczyk pokonał Polaka w finale, natomiast w Qujing w ćwierćfinale. W Kalifornii ustępował naszemu reprezentantowi dość zdecydowanie, choć jest w dobrej formie, o czym świadczy pomyślne przejście w San Diego dwustopniowych kwalifikacji i pokonanie Amerykanina Alafii Ayeniego oraz niespodziewanie Kevina Andersona z RPA.

Tym razem górą był Polak który wprawdzie w pierwszym secie miał trochę problemów, nie wykorzystał sześciu break pointów, ale rozstrzygnął partię w tie- breaku, w którym oddał przeciwnikowi tylko dwa punkty. – Cieszę się, że tutaj jestem. Miałem kilka break pointów w pierwszym secie, ale Alex rozgrywał bardzo dobre punkty. Starałem się więc skupić na własnym podaniu i walczyć. Alex grał dobry tenis, dlatego cieszę się, że wygrałem tego seta po tie-breaku – mówił wrocławianin w pomeczowym wywiadzie na korcie.

W secie drugim nasz reprezentant zdemolował już rywala panując na korcie i przegrywając tylko jednego gema.

Podkreślić należy, że wrocławianin zaprezentował bardzo solidny tenis. W trwającym 81 minut meczu Hurkacz zaserwował siedem asów, natomiast Bolt tylko dwa. Polak nie musiał bronić ani jednego break pointa, a sam wykorzystał dwie z ośmiu okazji na przełamanie serwisu rywala. Hurkacz zdobył 28 z 31 punktów przy swoim pierwszym podaniu. Konieczność szybkiej aklimatyzacji po zmianie strefy czasowej, nie okazała się problemem.

Teraz wicemistrz olimpijski

Na Huberta Hurkacza w 1/8 finału czeka już Rosjanin Asłan Karacew (24. ATP), wicemistrz olimpijski z niedawnych I.O. w Tokio w grze pojedynczej, półfinalista Australian Open 2021, który spotkanie 1/16 finału rozegrał wcześniej. Ich mecz odbędzie się w czwartek, ale ponownie nie wcześniej niż około godziny 22 czasu polskiego. Dla Huberta Hurkacza będzie to na pewno wartościowy sprawdzianem formy przed rozpoczynającym się już 4 października ważnym i bardzo prestiżowym turniejem rangi ATP Masters 1000 w Indian Wells.

W razie wygranej, następnym przeciwnikiem polskiego tenisisty będzie zwycięzca meczu Grigor Dimitrov (Bułgaria, 29. ATP) – Felix Auger- Aliassime (Kanada, 11. ATP). Niewykluczone więc, że Hurkacz zmierzy się w San Diego z Kanadyjczykiem, z którym grywa współnie w deblu, który wyprzedza go bezpośrednio w rankingu ATP i z którym rywalizuje o udział w ATP Finals 2021 w Turynie.

Deblowa porażka

Tymczasem Hubi już po krótkim odpoczynku po meczu z Boltem, przystąpił do pierwszego w turnieju w San Diego spotkania w grze podwójnej. Na początek Polak i partnerujący mu Brazylijczyk Marcelo Melo (wieloletni deblowy partner Łukasza Kubota, z którym tenisista z Lubina między innymi sięgnął po tytuł w Wimbledonie) zmierzyli się z solidną parą australijsko-słowacką John Peers/Filip Polasek. Ostatecznie przegrali z rozstawionymi z “trójką” rywalami po bardzo zaciętym, dramatycznym spotkaniu 6:7 (12), 6:4, 11-13. Polsko- brazylijska para w super tie-breaku nie wykorzystała dwóch meczboli. Wcześniej, w tie-breaku pierwszego seta, Hubert Hurkacz i Marcelo Melo nie wykorzystali trzech setboli. Z drugiej strony to polsko-brazylijska para w pierwszym secie musiała odrabiać stratę przełamania, a w super tie-breaku przegrywała już 5:8, nie da się więc stwierdzić, że tylko Hubert Hurkacz i Marcelo Melo marnowali swoje szanse.

Oczywiście szkoda porażki, ale dzięki temu Hurkacz nie będzie musiał ponownie grać dwóch meczów jednego dnia.

Nieudana środa Magdy Linette

Środa okazała się natomiast nieudanym dniem dla Magdy Linette. Krótko po tym jak tenisistka z Poznania odpadła z turnieju Chicago Fall Tennis Classic (WTA 500, kort twardy, pula nagród 565,5 tys. dolarów) w Chicago w drugiej rundzie gry pojedynczej po porażce ze Szwajcarką Jil Belen Teichmann, została wyeliminowana również z rywalizacji w grze podwójnej. W drugiej rundzie polska para Magda Linette/Alicja Rosolska przegrała, po wyrównanym meczu, z parą rosyjsko-amerykańską Veronika Kudermetowa/Bethanie Mattek-Sands 4:6, 4:6. Polki  walczyły dzielnie, ale nie dały rady rozstawionym z numerem czwartym rywalkom. W secie pierwszym zadecydowało jedno przełamanie, gdyż straty nasze reprezentantki nie zdołały odrobić. W drugiej partii Polki dwukrotnie odrabiały straty doprowadzając do remisu 4:4, ale dwa ostatnie gemy padły łupem rywalek. Rosjanka i Amerykanka nie straciły od wyniku 4:4 żadnego punktu i zamknęły spotkanie przy pierwszej okazji, wykorzystując juz pierwszą piłkę meczową..

W tej sytuacji w imprezie w Chicago spośród reprezentantek Polski pozostały już tylko występujące jeszcze w turnieju gry podwójnej Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa. One powalczą o ćwierćfinał debla w czwartek, a ich przeciwniczkami będą doświadczona Czeszka Kveta Peschke oraz Niemka Andrea Petković.

Tekst: Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Podobne wiadomości