Hubert Hurkacz nie zagra, niestety, w ćwierćfinale gry pojedynczej mężczyzn wielkoszlemowego turnieju tenisowego The Championships Wimbledon 2026. W niedzielę w meczu 1/8 finału z niemieckim tenisistą Janem-Lennardem Struffem prowadził 2:0 w setach, ale nie zdołał zamknąć pojedynku, a w decydującym secie piątym z powodu problemów zdrowotnych, nie mogąc praktycznie poruszać się po korcie, skreczował, przegrywając w momencie rezygnacji z gry 6:3, 7:6 (5), 6:7 (2), 5:7, 2:4. Tenisiści rywalizowali przez trzy godziny i 40 minut.
Mecz Huberta Hurkacza z Janem-Lennardem Struffem od początku był bardzo interesujący. O losach pierwszej partii zadecydował jej początek. Lepiej w pojedynek wszedł Hubert Hurkacz, który najpierw utrzymał podanie do 30, a następnie przełamał serwis rywala do 30, obejmując w pierwszym secie prowadzenie 2:0 i przewagi już nie roztrwonił. W miarę upływu czasu bardziej rozgrzani tenisiści utrzymywali podanie coraz pewniej i jeszcze tylko w najdłuższym w secie gemie piątym, złożonym z 10 wymian, przy serwisie Polaka oraz w kolejnym gemie przy serwisie tenisisty niemieckiego, zawodnik returnujący był w stanie wygrać w gemie więcej niż jedną wymianę.

W sumie w pierwszej odsłonie meczu tenisiści rywalizowali przez nieco ponad pół godziny (31 minut), a Hubert Hurkacz, dzięki breakowi zdobytemu w gemie drugim, zwyciężył pewnie i w pełni zasłużenie 6:3.
W secie drugim lepiej zaczął się prezentować tenisista niemiecki. W gemie czwartym Jen-Lennard Struff, choć przegrywał 0:40, doprowadził do wyrównania i gry na przewagi. W kolejnym gemie serwisowym Hubiego mieliśmy już dwa break-pointny dla Jana-Lennarda Struffa, ale Polak na szczęście się wybronił, za każdym razem przy break-poincie posyłając asa serwisowego. Ostatecznie Hubi, który w secie drugim serwował po rywalu, za każdym razem doprowadzał do remisu i do rozstrzygnięcia seta potrzebny był tie-break.
W decydującej rozgrywce obaj zawodnicy nie serwowali wcale pewnie. Już na początek punkt przy podaniu przeciwnika zdobył Polak, ale przewagę natychmiast stracił. Szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę 29-letniego, urodzonego we Wrocławiu, Huberta Hurkacza, gdy od stanu 3:3 wygrał trzy wymiany z rzędu i zrobiło się 6:3 dla Polaka, który na dodatek miał za moment do dyspozycji serwis.
Prowadząc w tie-breraku 6:3, Hubi miał trzy z rzędu piłki setowe i to przy własnym podaniu, ale żadnej nie wykorzystał, przy drugiej popełniając podwójny błąd serwisowy. Teraz serwował Struff, który jednak pod presją nie zaserwował zbyt dobrze, przegrywając akcję, a w konsekwencji tie-break seta drugiego 5:7 i cały, trwający 51 minut, set 7:6 (5).
W secie trzecim już w gemie pierwszym Hubert Hurkacz z trudem utrzymał podanie dopiero po wcześniejszej obronie break-pointa, zaś w gemie drugim sam nie wykorzystał okazji na przełamanie serwisu przeciwnika.
W dalszej fazie seta to Jan Lennard Struff był bliżej zdobycia breaka, lecz Hubert Hurkacz w gemie piątym utrzymał serwis, broniąc dwa nienastępujące po sobie break-pointy, a w gemie dziewiątym jednego i o wyniku partii decydował tie-break. Serwujący w tej partii jako pierwszy Hubert Hurkacz dwukrotnie znalazł się o jeden wygrany gem od zwycięstwa w meczu i awansu, ale serwujący pod presją Niemiec nie dał Polakowi cienia szansy na zamknięcie rywalizacji.
Tie-break trzeciej odsłony meczu zupełnie nie wyszedł Hubiemu. Polak już na otwarcie tie-breaka
stracił punkt przy własnym serwisie, następnie przegrywał 0:3, zaś po kolejnym mini-breaku dla Struffa 0:4. Jeden mini-break Polak od razu odrobił, ale po asie serwisowym to 36-letni tenisista niemiecki wygrywał 5:1 i przewagi nie roztrwonił, wygrywając tie-break trzeciej partii 7:2 i cały set zasłużenie 7:6 (2).
Przed setem czwartym o interwencję medyczną poprosił Hubert Hurkacz. Interwencja fizjoterapeuty najwyraźniej pomogła, gdyż seta czwartego Hubi zaczął nieco lepiej od przeciwnika. W trzech pierwszych w tej partii gemach serwisowych rywala Hubi prowadził 30:0, ale nawet break-pointa wypracować nie był w stanie.
Polak nie wykorzystał swoich szans, a w gemie szóstym, choć prowadził 40:15, nie utrzymał podania, po dwóch godzinach i 46 minutach zmagań po raz pierwszy tracąc w meczu serwis i w secie zrobiło się 4:2 dla tenisisty niemieckiego.
Wydawało się, że Polak znalazł się w trudnym położeniu, zwłaszcza, że zaczął odczuwać jakiś zdrowotny dyskomfort, ale tenis ponownie okazał się bardzo przewrotny i Hubi natychmiast odpowiedział re-breakiem.
Po ośmiu gemach trzeciej partii mieliśmy już w secie czwartym remis 4:4 i wciąż jeszcze i w tym secie i w meczu mogło się zdarzyć wszystko.
Hubi najwyraźniej cierpiał na korcie, przytrzymywał się za żebra. Nie bardzo mógł biegać i przy remisie 5:5 i przewadze Jana-Lennarda Struffa w jego gemie serwisowym, musiał opuścić kort informując, że bez pomocy medycznej nie będzie w stanie kontynuować gry.
Po powrocie na kort Jan Lennard-Struff zamknął zwycięstwem 11 gema, wychodząc w secie czwartym na prowadzenie 6:5, po czym przełamał podanie niemogącego normalnie serwować Hubiego, co oznaczało, że wygrał piątą partię meczu 7:5, doprowadzając w niedzielnym pojedynku do remisu 2:2 w setach, więc do rozstrzygnięcia pojedynku niezbędny był set piąty.
Przed rozstrzygającą partią Hubert Hurkacz prosił o przerwę, ale zgodnie z regulaminem zgody na to nie było. Mimo wszystko Hubi niespodziewanie na początek piątego seta zdobył break, ale nie mógł normalnie serwować i w kolejnym gemie doświadczony 36-letni tenisista niemiecki odpowiedział re-breakiem. Przy prowadzeniu Niemca 2:1, w przerwie między gemami Hubi otrzymał środek przeciwbólowy, powrócił do gry i wciąż walczył. Hubi wyrównał jeszcze w secie piątym na 2:2, ale nic więcej zrobić nie mógł, nie był w stanie kontynuować rywalizacji i przy prowadzeniu Jana-Lennarda Struffa 4:2 zrezygnował z kontynuowania gry.
Po trzech godzinach i 40 minutach przy wyniku 3:6, 6:7 (5), 7:6 (2), 7:5, 4:2 to Jan-Lennard Struff znalazł się w ćwierćfinale gry pojedynczej mężczyzn The Championships Wimbledon 2026.
Jan-Lennard Struff w wieku 36 lat po raz pierwszy w karierze został ćwierćfinalistą imprezy wielkoszlemowej, zostając zarazem najstarszym tenisistą w historii, który tego dokonał (dotychczas rekordzistą był pod tym względem Francuz Fabrice Santoro)
Tenisista niemiecki osiągnął wielki sukces i chociaż z pewnością nie chciał wygrywać w takich okolicznościach, podkreślić należy, że grał bardzo dobrze i przez cały czas, nawet przegrywając 0:2 w setach, nie zwątpił w możliwość odniesienia zwycięstwa.
Dodajmy jeszcze tylko, że obaj tenisiści świetnie serwowali. Hubert Hurkacz posłał 34 asy serwisowe, zaś Kan-Lennard Struff 24.
Wypada tylko wyrazić nadzieję, że kontuzja Huberta Hurkacza nie okaże się bardzo poważna i nie wykluczy Hubiego na dłużej z rywalizacji na kortach. Na razie, dzięki trzem zwycięstwom w Wimbledonie, Hubi przesunie się w następnym notowaniu rankingu ATP w grze pojedynczej najprawdopodobniej na 67 miejsce, tylko o dwie lokaty za Kamilem Majchrzakiem. Gdyby w niedzielę zwyciężył, byłby co najmniej w TOP 50 notowania z 13 lipca 2026 i byłby ponownie rakietą nr 1 męskiego tenisa w Polsce.
Katarzyna Piter gra dalej
Wobec porażki Huberta Hurkacza, jedyną przedstawicielką polskiego tenisa podczas 139 edycji The Championships Wimbledon 2026, która jeszcze pozostaje w turnieju, jest poznanianka Katarzyna Piter, która w parze z Czeszką Anną Siskovą zameldowała się w 1/8 finału gry podwójnej kobiet . W drugiej rundzie czesko-polska para zmierzyła się w niedzielę z duetem czeskim Jesika Maleckova/Miriam Skoh, wygrywając w trzech setach 6:4, 4:6, 7:6 (10-7). W secie trzecim Katarzyna Piter i Anna Siskova przegrywały 1:3, ale wróciły do meczu, a w tie-breaku decydującego seta ,rozgrywanym w formule super tie-breaka, przechyliły szalę zwycięstwa ma swoją stronę.
O awans do ćwierćfinału Katarzyna Piter i Anna Siskova zagrają z duetem czesko-słowackim Linda Noskova/RebeccaSramkova.
Krzysztof Maciejewski

