Jak poinformował portal internetowy BBC Sport, Steve Simon przestaje pełnić funkcję dyrektora generalnego WTA tour. Jak czytamy jednak, nie kończy on pracy w organizacji, bo wciąż zachowa funkcję prezesa wykonawczego WTA.
Choć Simon, ogłaszając rezygnację ze stanowiska stwierdził, że nie ma to związku z blamażem WTA, jaki miał miejsce podczas listopadowych WTA Finals w Cancun, nie ma wątpliwości, że ta właśnie kompromitacja organizacji pod jego przewodnictwem, była gwoździem do trumny jego kariery na tym stanowisku.
Simon nie tylko skompromitował wizerunkowo WTA, ale otworzył puszkę pandory pełną oskarżeń i żądań zmian. Zmian, które jak widać rozpoczęły się od góry. Kto wie zresztą, czy ultimatum postawione przez PTPA przed kilkoma tygodniami, nie dotyczyło właśnie osoby Steve’a.
To na co zwraca się uwagę, to fakt, że WTA pomimo strat wynikających z pandemii COVID-19, finansowo pod rządami Simona odnotowała znaczny wzrost. Pytanie jednak, czy nie kosztem komfortu zawodniczek… i chyba to jest właśnie meritum ogromnych tarć w organizacji.
Steve Simon więc ustępuje (choć wciąż będzie miał wpływ na to co dziać się będzie w WTA) i żegnając się ze stanowiskiem sugeruje, aby stanowisko po nim objęła kobieta. Ma być to wyraz zrozumienia potrzeb i oczekiwań zawodniczek.
Kim będzie następczyni? Na razie nie wiadomo…
Oficjalny komunikat WTA w tej sprawie przeczytasz tutaj.
Newsroomer


