Roland Garros od kulis. Nie ma wyników bez analityków

- Mamy trochę stresu, bo każdy źle zanotowany punkt, na przykład źle podany zwycięzca punktu, może być dosyć kosztownym błędem - tłumaczy Alexandre Crognier. Fot. Archiwum prywatne A. Crognier

Winner czy (nie)wymuszony błąd, forhend bądź bekhend, lob, smecz, wolej, skrót… W dzisiejszym tenisie, każdy punkt jest analizowany w najmniejszym szczególe, a jego dane przekazywane na cały świat w zaledwie kilka sekund. Nie inaczej jest na wielkoszlemowym Roland Garros, gdzie nad meczowymi statystykami czuwają, na bieżąco i z ręką na pulsie, wykwalifikowani analitycy – pisze Piotr Czarzasty, korespondent „Tenis Magazynu” w Paryżu.

Zwycięzca punktu – to jest najważniejsza informacja, bo to ona pojawia się jako pierwsza na ekranach wokół kortu, w telewizji czy platformach bukmacherskich – podkreśla 27-letni Alexandre Crognier, który pracuje jako analityk na French Open od 2022 r.

– Mamy trochę stresu, bo każdy źle zanotowany punkt, na przykład źle podany zwycięzca punktu, może być dosyć kosztownym błędem. Nie tylko widzowie są wprowadzeni w błąd. Zaburza to przede wszystkim zakłady sportowe. Mamy prawo do błędu oczywiście, ale musimy uważać – tłumaczy Crognier. 

Alexandre jest jednym z 59 analityków na tegorocznym Rolandzie Garrosie. Mają oni od 20 do 52 lat i pochodzą z całej Francji. Najbardziej doświadczony z nich, “analizuje” już swój szesnasty French Open. Dla wielu, jest to jednak pierwsze tego typu doświadczenie, podparte jedynie weekendowym szkoleniem.  

3 sekundy na wyświetlenie punktu

Umiejscowieni zazwyczaj tuż za krzesłem sędziego głównego, analitycy pracują najczęściej w dwie osoby. Gdy jedna nadzoruje radar mierzący prędkość serwisu, albo liczy ilość uderzeń w wymianie, druga osoba zajmuje się rejestrowaniem podstawowych statystyk każdego punktu. Wśród nich, notowane są kolejno – zwycięzca punktu; rodzaj punktu – czy był to winner, czy (nie)wymuszony błąd; rodzaj uderzenia – lob, smecz, skrót, wolej itd.; forhend czy bekhend;  no i wreszcie strategia czy zawodnik był przy siatce czy nie

– W zależności od sytuacji, mamy do naciśnięcia od 4 do 10 klawiszy w maksymalnie 3 sekundy – wyjaśnia Alexandre Crognier. – Na szczęście są skróty klawiszowe więc, w przypadku prostych punktów, idzie to sprawnie.

Najważniejsze, by wynik pojawił się w momencie gdy zapowiada go sędzia. 

Wymagająca maksymalnej koncentracji i szybkości, praca analityka przerywana jest co godzinę. Znajdujący się w tym momencie na korcie zespół analityków, schodzi na godzinną przerwę i jest w tym czasie zastępowany przez inny zespół. Po czym, po godzinie następuje rotacja odwrotna. Oba zespoły wymieniają się w ten sposób przez cały dzień, pozostając na jednym i tym samym korcie. Praca analityka, to zatem średnio od 6 do 7 godzin dziennie.

Alexandre Crognier jest jednym z 59 analityków na tegorocznym Rolandzie Garrosie. Fot. Archiwum prywatne A. Crognier

– Czasami jest ciężko. Na niektórych kortach nie ma radaru, więc jesteśmy sami na statystyce. Jak mecz jest intensywny, a do tego jest zimno czy wieje, to człowiek jest zadowolony jak po godzinie przychodzi zmiana – wyznaje Alexandre, który na co dzień pracuje w sklepie sportowym w Brukseli i co roku bierze urlop by specjalnie przyjechać na French Open.

Jeden guzik i cały świat wie

Mimo presji, czy momentów dyskomfortu, Alexandre bardzo sobie ceni rolę analityka. Ten były sędzia liniowy na French Open w latach 2016/2017, odkrył tę pracę przypadkiem, namówiony przez kuzyna, również analityka.

– Kocham tenis. Sam kiedyś grałem, więc super, że płaci się nam za oglądanie meczów. Oczywiście, pierwsze mecze są bardzo stresujące i trudno nam korzystać z widowiska. Ale, z czasem i doświadczeniem udaje nam się cieszyć meczem – podkreśla – Poza tym, to że nacisnę kilka guzików i, że ta informacja idzie do Polski, do innych krajów, wszędzie, to też robi wrażenie. No i podoba mi się to, że wszyscy znamy się na tenisie. Mamy prawdziwe debaty na temat interpretacji tego czy innego uderzenia. Czy to był wymuszony błąd czy nie itd. Cały czas gadamy o tenisie. W ogóle jest super atmosfera. Jesteśmy jak jedna wielka rodzina – podsumowuje 27-latek.

Tej rodzinnej atmosferze trudno się dziwić. Zdecydowana większość analityków na Rolandzie Garrosie jest bowiem blisko związana z tenisem. To byli zawodnicy, sędziowie liniowi czy podawacze piłek. Zresztą by zostać analitykiem, poza doskonałą znajomością reguł gry, refleksem i sprawną obsługą konsoli, należy zaświadczyć o tenisowej przeszłości jako zawodnik sklasyfikowany. Zatem, wybrańców jest niewielu.   

Piotr Czarzasty, Paryż, korty Rolanda Garrosa

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Polki ponownie poprowadzi Celt, który popisał z Polskim Związkiem Tenisowym nowy, dwuletni kontrakt.

Zwycięstwo naszej drużyny w United Cup było pięknym otwarciem tenisowej zimy, ale to dopiero początek sportowych emocji – także na krajowych kortach. Kibiców czeka m.in. kobiecy W75 Winter Polish …

Jan Zieliński po triumfie z reprezentacją Polski w United Cup 2026 sprawdza się przed Australian Open w imprezie ATP 250 Adelaide International. Fot. Maks Zaniewski

Jan Zieliński, najwyżej klasyfikowany w rankingu ATP polski deblista, po triumfie z reprezentacją Polski w United Cup 2026, w ostatnim tygodniu przed wielkoszlemowym Australian Open 2026 uczestniczy w Australii …

O porażce Polki przesądziła fatalna dyspozycja serwisowa.

W Melbourne trwają trzystopniowe kwalifikacje pierwszego w sezonie 2026 wielkoszlemowego turnieju tenisowego Australian Open 2026. Do rywalizacji o awans do turnieju głównego przystąpiły trzy reprezentantki Polski: Linda …

Magdalena Fręch udanie rozpoczęła występ w turnieju WTA 250 w Hobart na Tasmanii. Fot. Tomasz Barański

Trzecia obecnie polska tenisistka w rankingu WTA Magdalena Fręch (57. WTA) udanie rozpoczęła występ w turnieju WTA 250 w Hobart na Tasmanii, w bardzo dobrym stylu pokonując …