Roland Garros 2026. Wielka niespodzianka: Iga Świątek przegrała z Martą Kostjuk w 1/8 finału

Iga Świątek uległa Ukraince Marcie Kostjuk w 1/ finału Roland Garros 2026. Fot. Olga Pietrzak

Rozstawiona z numerem trzecim Iga Świątek nie zdobędzie w tym roku swojego piątego tytułu w wielkoszlemowym turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa (triumfowała tam w 2020 roku i w latach 2022-24). Ubiegłoroczna półfinalistka paryskiej imprezy przegrała w niedzielę – w dniu swoich 25. urodzin – z Ukrainką Martą Kostjuk (nr 15. w drabince) w meczu czwartej rundy. W poniedziałek o awans do ćwierćfinału powalczy Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała), która w stolicy Francji wygrała już sześć pojedynków, w tym trzy w eliminacjach.

Polscy kibice przyzwyczaili się już do tego, że co drugi dzień Iga Świątek otwiera rywalizację na korcie centralnym im. Philippe’a Chatriera, byłego prezesa Francuskiej Federacji Tenisowej. Największa arena kompleksu noszącego imię francuskiego lotnika Rolanda Garrosa ma za sobą przebudowę, która nie tylko powiększyła liczbę miejsc na trybunach. Przede wszystkim FFT zainwestowała wiele milionów euro, żeby zbudować nowoczesny rozsuwany dach.

Pierwsze siedem dni wielkoszlemowego turnieju nie dały możliwości zaprezentowania tego rozwiązania. Co prawda fala upałów, jaka nawiedziła Francję sprawiła, że pojawiały się głosy namawiające do rozgrywania części meczów właśnie pod zadaszeniem. Jednak organizatorzy konsekwentnie tłumaczyli, że byłoby to uprzywilejowanie wąskiej grupy zawodniczek i zawodników względem większości uczestników Roland Garros 2026 wystawionych na wysokie temperatury i piekące słońce.

Pierwszy akt pełen emocji

Ten etap pogody tenisistki i tenisiści maja już za sobą, bo temperatura z dnia na dzień spadła o kilkanaście stopni, do około 20-21 stopni Celsjusza. Nas dodatek odczuwalna temperatura może być nieco niższa, ponieważ niebo przysłoniła dość zwarta warstwa chmur, a nagłej zmianie aury towarzyszyły podmuchy ożywczego wiatru.

Iga i Marta wyszły do gry w niedzielne przedpołudnie, tuż po godzinie 11, więc rozpoczynały rywalizację w dość rześkich warunkach sprzyjających zaciętej walce o każdy punkt, bez obaw jak organizm zniesie tropikalne okoliczności. I faktycznie, obie rzuciły na szalę walki o miejsce w ćwierćfinale Roland Garros wszystkie siły i umiejętności oferując widzom emocjonujące i wciągający seans z kategorii cinéma noir français.

Iga Świątek odnotowała najsłabszy wynik w Roland Garros od siedmiu lat. Fot. Olga Pietrzak

Pierwszy set trwał godzinę i jedną minutę. Było w nim pięć przełamań serwisów, gra na wysokim poziomie ryzyka, obarczonej sporo liczbą błędów po obu stronach siatki. Kostjuk miała w nim zdecydowaną przewagę w wygrywających uderzeniach 14-6, a jednocześnie odnotowała aż 23 niewymuszone błędy, ale o dwa mniej od rywalki.

Już na otwarcie tenisistki podniósł widowni poziom adrenaliny, bo toczył się na przewagi. Dopiero przy czwartej okazji utrzymała podanie, broniąc po drodze jednego break pointa. W czwartym gemie znowu były równowagi i przewagi, ale Polka ostatecznie wyrównała na 2:2.

Po dwóch pewnych gemach serwisowych doszło do dosyć nieoczekiwanego przełamania Marty (do 30) i to przy pierwszej okazji wyprawowanej przez trzecią zawodniczkę w rankingu WTA. Jeszcze bardziej zaskakująca była odpowiedź Ukrainki, która natychmiast odrobiła stratę, a breaka wywalczyła do zera.

Marta Kostjuk sprawiła gorzki prezent na 25. urodziny Igi Światek. Fot. @Facebook/Roland Garros

Zaraz po tym Kostjuk znowu straciła podanie, tym razem przy trzecim break poincie, po czym wyrównała na 5:5 przy pierwszej z dwóch sposobności. Chwilę później przerwała serię czterech kolejnych obustronnych przełamań i wyszła na 6:5.

Kostjuk nabrała wiatru w żagle i zyskała sporo pewności w grze. Zdobyła rzeci z rzędu gem przy pojedynczym break poincie, który był jednocześnie zwycięskim setbolem, wywalczonym po 61 minutach wyrównanej walki z obu stron.

Break na 1:0 i kurtyna

Tym bardziej polskim kibicom oglądającym mecz na trybunach kortu im. Philippe’a Chatriera, ale i widzom trzymającym kciuki za jubilatkę trudno było uwierzyć w to, co zobaczyli w drugim secie. Tym bardziej trudne do wytłumaczenia było to, ponieważ drugą odsłonę spotkania Iga rozpoczęła od przełamania przeciwniczki i to łatwe, bo do 15.

W drugim gemie Polka wyszła obronną ręką ze stanu 30-40, chwilę później obroniła drugiego break pointa przy przewadze, tuż po zmarnowanej szansie na prowadzenie 2:0. Trzeciej okazji na odrobienie straty Marta już nie wypuściła z rąk i wyrównała na 1:1.

Patrząc na środkowy fragment pierwszej partii, raczej nikt nie dopatrywał się w tym powodów do niepokoju. Tym bardziej, że w trzecim gemie Iga wypracowała aż trzy break pointy, ale w tych wymianach brakło jej trochę szczęścia i skuteczności. Natomiast Ukrainka wyszła na 2:1 przy drugiej przewadze na jej korzyść.

Ale był to zaledwie początek kluczowego momentu dla losów zwycięstwa, bowiem Marta wygrała aż dziesięć kolejnych wymian, dzięki czemu odskoczyła na 4:1. W szóstym gemie wyszła na 40-15, po czym podwyższyła prowadzenie na 5:1 przy drugim break poincie. Za to w siódmym wykorzystała pierwszego meczbola, po godzinie i 39 minutach gry, sprawiając wielką niespodziankę.

W drugim secie przewaga Kostjuk w wygrywających uderzeniach wyniosła 11-7, rzadziej też się myliła, bowiem statystyka niewymuszonych błędów wskazała 4-14. A kluczowa dla jej awansu do ćwierćfinału była skuteczność serwisowa i narastające problemu z podaniem u najpoważniejszej kandydatki do zwycięstwa w Roland Garros 2026.

Iga Świątek poprzednio odpadła w czwartej w Roland Garros w 2019 roku, w swoim paryskim debiucie. Fot. Olga Pietrzak

Było to czwarte spotkanie tych tenisistek, ale dopiero po raz pierwszy lepsza w tej konfrontacji okazała się Ukrainka. Wcześniej nawet nie zdołała Idze urwać seta, ponoszą porażki właśnie w Roland Garros (w 2023 roku), a także na twardych kortach w turniejach rangi WTA 1000 w Indian Wells i Cincinnati (2024), gdzie rok później oddała jej walkowera.

Marta, która często trenuje w Polsce, po raz drugi w karierze osiągnęła ćwierćfinał w Wielkim Szlemie, powtarzając wynik z Australian Open 2024. Jej trenerką od kilku lat jest była polska tenisistka Sandra Zaniewska, a za jej przygotowanie fizyczne odpowiada Jolanta Rusin.

Kostjuk przedłużyła w niedzielę do 16 meczów serię zwycięstw na kortach ziemnych, która przyniosła jej tytuły w imprezach WTA 250 w Rouen i WTA 1000 w Madrycie. W kwietniu zdobyła też punkt w singlu przeciwko Polsce w spotkaniu kwalifikacji Billie Jean King Cup w Gliwicach, pokonując Magdę Linette (AZS Poznań).

Szczera analiza sytuacji

– Nie poradziłam sobie dzisiaj z oczekiwaniami. Wydaje mi się, że stres za bardzo na mnie wpłynął i nie mogłam grać swojego tenisa. Na pewno musimy wspólnie się zastanowić co robić dalej, żebym nie doprowadzała się w pewnym sensie do takiego stanu. Ale na pewno jakoś ciężej mi jest tym zarządzać, niż przez ostatnie lata. Jest to wyzwanie i nie pozostaje nic innego, jak nad tym popracować, bo faktycznie kiedyś łatwiej mi było poradzić sobie z pewnymi rzeczami. No nic, życie się nie kończy, będą kolejne szanse. Spróbuję wyciągnąć wnioski i nauczyć się czegoś z tego meczu i pracować, żeby nie doprowadzać do takich sytuacji – powiedziała Świątek po meczu w rozmowie z Eurosportem.

– Przed każdym meczem się stresuję i to jest normalne, bo ten stres też pobudza i kiedy jest na odpowiednim poziomie, to jest niezbędny do tego, żeby dobrze grać. Ale myślę, że te nieudane turnieje w tym sezonie, choć ok zagrałam fajne mecze w Rzymie, to jednak jeszcze nie poczułam takiej pewności, żeby zaufać sobie, że codziennie przyniosą odpowiednią grę, odpowiednią grę i dyspozycję. Po prostu, gdy poczułam, że nie czuję tak dobrze piłki, to pojawiło się trochę paniki. Bardzo szybko wszystkie złe rzeczy wróciły, o wiele szybciej, niż kiedy miałam trochę więcej tej pewności. Wydaje mi się, to wszystko jest połączone z tym, jak moja gra wyglądała przez ostatnie miesiące – dodała.

W tym sezonie Iga nie wygrała jeszcze żadnego turnieju. Po nieoczekiwanej porażce w drugiej rundzie imprezy WTA 1000 w Miami z Magdą Linette (AZS Poznań) pożegnała się z belgijskim szkoleniowcem Wimem Fissette. Kilka tygodni później zastąpił go Hiszpan Francisco Roig, który przez wiele lat współpracował z samym Rafaelem Nadalem, idolem polskiej tenisistki.

– Wiadomo, że od kwietnia czułam, że wykonujemy dobrą robotę, ale żeby wygrywać Szlemy to trzeba dobre rzeczy wykonywać od dłuższego czasu. To nie jest tak, że to przyjdzie za pstryknięciem palca. Prawda jest taka, że w mojej karierze, nawet jeśli mi coś nie wychodziło, to szybko przychodził dobry rezultat, co mi pomagało i mnie resetowało. A teraz rzeczywistość jest inna myślę, że będzie wymagało ode mnie trochę więcej cierpliwości, żeby się od nowa zbudować – ocenia Światek pierwsze dwa miesiące współpracy z Roigiem.

Piękny paryski sen Mai trwa

Niedzielne niepowodzenie Igi oznacza, że w głównych drabinkach tegorocznej edycji pozostał już tylko jeden „polski akcent”. W poniedziałek, w swoim pierwszym meczu 1/8 finału w Wielkim Szlemie, wystąpi w singlu Maja Chwalińska, która do turnieju głównego awansowała przez trzyetapowe eliminacje.

Rywalką 24-letniej Polki, sklasyfikowanej na 114. miejscu w rankingu WTA, będzie 92. na świecie Francuzka Diane Parry, młosza od niej o rok. Będzie to ich pierwszy pojedynek, ale warto podkreślić, że zagrają na korcie im. Philipp’e Chatriera, w drugim rzucie meczów., po spotkaniu mężczyzn rozpoczynającym się o godz. 11.00.

Niezależnie od jego wyniku Maja w poniedziałek 8 czerwca po raz pierwszy w karierze awansuje do pierwszej setki rankingu WTA, co najmniej w okolice 75. miejsca, jeśli zakończy występ w Paryżu w czwartej rundzie.

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Kamil Majchrzak zagra w półfinale turnieju kortach w holenderskim 's-Hetrogenbosch. Fot. Libema Open 2026/ATP Tour

Kamil Majchrzak (76. ATP), najwyżej obecnie klasyfikowany w światowym rankingu polski tenisista, w piątek 12 czerwca 2026 rozegrał świetny  mecz i po pokonaniu w dwóch setach 6:4, …

Magda Linette (AZS Poznań) powalczy w sobotę o miejsce w finale turnieju rangi WTA 250 Libema Open 2026 w holenderskim ‘s-Hertogenbosch. W swoim trzecim tegorocznym meczu na kortach …

RokitkiPark Open to jedna z największych tenisowych imprez roku w Polsce. Turniej rangi ITF W50 w Gdańsku (23-28 czerwca), który należy do cyklu LOTTO PZT Polish Tour, będzie …

Turniej Enea Poznań Open rozgrywany jest na kortach Parku Tenisowego Olimpia. Fot. Enea Poznań Open

Jan Choinski, Brytyjczyk o polskich korzeniach, który zachwycił publiczność na Wimbledonie, czy Dalibor Svrcina ubiegłoroczny finalista, a być może swego czasu 45. na świecie Aleksandr Szewczenko, doświadczony tenisista …