Na kilka dni przed startem drugiej lewy Wielkiego Szlema na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa część tenisistek i tenisistów ze światowej czołówki postanowiła sprawdzić swoją formę “na cegle” w dużych i mocno obsadzonych turniejach. W imprezie WTA 500 w Strasbourgu pierwszy mecz wygrała w poniedziałek Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom) i powalczy teraz o ćwierćfinał. Natomiast w ATP 500 w Hamburgu Kamil Majchrzak (WKT Mera Warszawa) wrócił do gry po przerwie spowodowanej kontuzją kolana, ale bez powodzenia w pierwszej rundzie.
WTA 500 w Strasbourgu
Dwie godziny, bez kwadransa, potrzebowała 49. w rankingu WTA Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom), by uporać się 7:6 (7-0), 6:3 z notowaną o sześć pozycji niżej Brytyjką Talią Gibson, która do głównej drabinki przebiła się z eliminacji.
Początek rywalizacji przebiegał zgodnie z regułą własnego podania, choć Polka była bliska przełamania rywalki. Wypracowała po jednym break poincie w drugim i czwartym gemie, ale ich nie wykorzystała. Za to udało jej się to za trzecim podejściem w piątym gemie, dzięki czemu po raz pierwszy w meczu objęła prowadzenie 3:2.
Jednak zaraz po tym oddała rywalce własny serwis do 30, więc na tablicy pojawił się wynik 3:3. Sytuacja wróciła do normy, chociaż przy stanie 4:5 i 15-40 Magdalena znalazła się w bardzo trudnym położeniu. Udało jej się obronić dwie kolejne piłki setowe, po czym doprowadziła do wyrównania na 5:5 przy drugiej przewadze.
Potem już bez podobnych turbulencji wygrały swoje podania i doszło do tie-breaka, a w nim Fręch nie oddała Brytyjce ani jednego punktu.
Otwarcie drugiej partii było kopią pierwszej, choć tym razem breaka w piątym gemie na 3:2 zdobyła Gibson. Ale chwilę później przy swoim podaniu nie wygrała nawet jednej wymiany, więc zrobiło się 3:3.
Szybko okazało się, że był to pierwszy z czterech kolejnych gemów zdobytych przez tenisistkę pochodzącą z Łodzi. Wykorzystała drugiego break pointa wypracowanego na 5:3, a zaraz po tym bez straty punktu utrzymała serwis i przy pierwszym meczbolu zamknęła spotkanie.
Fręch przerwała serię pięciu turniejów bez zwycięstwa, bowiem wcześniej przegrała pierwsze mecze w turniejach WTA 1000 w Indian Wells i Miami, w WTA 500 w Charleston oraz dwóch kolejnych imprezach WTA 1000 w Madrycie i Rzymie.
W drugiej rundzie Fręch czeka trudne zadanie, bowiem o awans do ćwierćfinału powalczy z 24. tenisistką na świecie – Kanadyjką Leylah Annie Fernandez, rozstawioną z numerem siódmym. Będzie to ich pierwsze spotkanie.
Ze startu w eliminacjach do WTA 500 w Strasbourgu zrezygnowała Magda Linette (AZS Poznań), obecnie 57. tenisistka świata. Poznaniankę zobaczymy, podobnie jak i Magdalenę, w wielkoszlemowym Roland Garros, a oprócz nich w głównej drabince znajdzie się też trzecia w rankingu tenisistek Iga Świątek.
W tym tygodniu w eliminacjach do drugiej tegorocznej imprezy zaliczanej do Wielkiego Szlema startują trzy Polki: Maja Chwalińska, Linda Klimovicova i Katarzyna Kawa (wszystkie BKT Advantage Bielsko-Biała).

ATP 500 w Hamburgu
Pierwszy mecz w Tourze po blisko półtoramiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją kolana rozegrał w poniedziałek Kamil Majchrzak (WKT Mera Warszawa). 77. obecnie tenisista na świecie przegrał w nim w trzech setach z 68. w rankingu ATP Argentyńczykiem Camilo Ugo Carabellim 6:1, 2:6, 3:6. Panowie spędzili na korcie równe dwie godziny, a był to ich pierwszy pojedynek.
Polak rozpoczął to spotkanie w wymarzony sposób, szybko odskakując na 3:0. Najpierw bez straty punktu utrzymał podanie, potem wykorzystał pierwszego break pointa i przełamał rywala do 15, aż wreszcie po grze na przewagi wygrał ponownie swój serwis, choć dwukrotnie sam musiał wyjść z opresji.
Carabelli efektownie, bo do zera, zdobył gem na 1:3. Jednak w trzech następnych nie udało mu się nawiązać większej walki z Majchrzakiem, który dwukrotnie rozstrzygał swoje gemy serwisowe do 15, a przełamanie wywalczył do 30. W ten sposób zdobył pierwszą partię 6:1, przy pierwszym setbolu.
Polski tenisista nie wykorzystał trzech break pointów na otwarcie drugiego seta, a zaraz po tym obronił tylko pierwszego z dwóch przy własnym serwisie. Zrobiło się 0:2, a po kilku minutach już 0:4, gdy Kamil stracił „na sucho” podanie w czwartym gemie.
Po tym słabszym fragmencie nastąpił zryw Majchrzaka, który przy czwartym break poincie wypracowanym w tej odsłonie meczu połowicznie odrobił stratę. Potem wyszedł na 2:4, choć wcześniej dwukrotnie musiał powstrzymać Argentyńczyka przed kolejnym przełamaniem.
Ale Carabelli znowu przejął inicjatywę w grze i podwyższył prowadzenie na 5:2, po grze na przewagi. Wreszcie wyrównał stan meczu, wykorzystując drugą piłkę setową o stanu 40-0 przy podaniu rywala.
Decydującą partię obaj rozpoczęli zgodnie z regułą własnego serwisu, zanim tenisista z Ameryki Południowej odskoczył na 3:1 po pierwszym break poincie jakiego miał do dyspozycji.
Kamil nie zamierzał się poddać choć znalazł się w trudnej sytuacji, ale uciekły mu aż trzy szanse na 2:3 przy podaniu wyżej notowanego przeciwnika. Zrobiło się więc już 1:4.
Zanim Majchrzak wyszedł na 2:4, stanął w obliczu obrony break pointa, a gema na 3:5 wywalczył bez straty punktu przy swoim podaniu. Jednak w dziewiątym od stanu 30-30 przy serwisie rywala przegrał dwie ostatnie wymiany i całe dwugodzinne spotkanie przy pierwszym meczbolu.
Kolejnym przystankiem Kamila po powrocie do Touru będzie występ w wielkoszlemowym Roland Garros.

