Świetny mecz Magdaleny Fręch w Guadalajarze. Camila Osorio rozbita, błyskawiczny rewanż Polki

Magdalena Fręch. Fot. Monika Piecha/zdjęcie archiwalne

Najważniejszą imprezą w kobiecym tenisie jest w obecnym tygodniu rozgrywany w Meksyku turniej WTA 1000 Guadalajara Open AKRON Presented by SANTANDER. Po tym, jak z występu w zawodach zrezygnowały między innymi Iga Świątek, która miała być turniejowa jedynką, oraz Magda Linette, jedyną Polką, biorącą udział w zawodach, została Magdalena Fręch (66. WTA). Trzecia obecnie polska tenisistka w poniedziałek zmierzyła się w pierwszej rundzie (1/32 finału) z kolumbijską tenisistką Marią Camilą Osorio Serrano (67. WTA) i po świetnej grze w godzinę i 13 minut zameldowała się w drugiej rundzie, wygrywając bezdyskusyjnie 6:1, 6:2! Tym samym Magdalena Fręch po niespełna tygodniu zrewanżowała się Kolumbijce za porażkę podczas turnieju w San Diego!

Obie tenisistki zmierzyły się ze sobą niespełna tydzień temu w w nocy z 11 na 12 września czasu polskiego w pierwszej rundzie imprezy WTA 500 w San Diego i wówczas Polka przegrała z Kolumbijką 3:6, 6:1, 4:6. W Guadalajarze Magedalena Fręch nie dała rywalce większych szans.

Poniedziałkowy mecz był początkowo bardzo zacięty i wyrównany. Byłoby zresztą dziwne, gdyby było inaczej, gdyż zawodniczki sąsiadują obecnie ze sobą w rankingu WTA. Tym razem świetnie dysponowana Polka okazała się jednak zdecydowanie lepsza.

W poniedziałkowy wieczór naszego czasu Magdalena Fręch mogła błyskawicznie zdobyć w secie otwarcia break na 2:0, lecz w drugim gemie nie wykorzystała break-pointa Z drugiej strony Polka rówież mogła szybko stracić podanie, bo przecież w gemie trzecim utrzymała serwis dopiero po obronie trzech break-pointów.

Czego nie udało się zrobić w gemie drugim, urodzona w Łodzi tenisistka KS Górnik Bytom osiągnęła już w drugim gemie serwisowym rywalki, a co najważniejsze, na tym nie poprzestała. Już do końca pierwszej odsłony meczu Polka dominowała i nie przegrywając ani jednego gema, po 33 minutach zapisała seta na swoim koncie, zwyciężając w świetnym stylu 6:1.

Druga odsłona spotkania to dalszy ciąg popisu Magdaleny Fręch. Polka tym razem już w gemie trzecim zdobyła break, po najdłuższym gemie całego pojedynku, i to był chyba decydujący moment meczu. Kolumbijka próbowała coś zmienić, ale Magdalena Fręch była nie do zatrzymania. W gemie piątym Polka raz jeszcze zdobyła przełamanie, odskakując rywlce na 4:1 z przewagą dwóch breaków i chociaż w kolejnym gemie przytrafił się Fręch jedyny w zasadzie w całym meczu słabszy fragment gry i nasza tenisistka niespodziewanie straciła serwis na 2:4, na więcej już Kolumbijce nie pozwoliła. Magdalena Fręch błyskawicznie opanowała chwilową zapaść, natychmiast odpowiedziała re-breakiem na 5:2 i po kilku minutach przy własnym serwisie zamknęła nadspodziewanie jednostronny pojedynek. Serwując po zwycięstwo w meczu polska tenisistka przegrała tylko jedna wymianę i wykorzystując już pierwszą piłkę meczową, zapewniła sobie awans do 1/16 finału znaczącej imprezy WTA 1000 Guadalajara Open AKRON Presented by SANTANDER, pokonując Marię Camilę Osorio Serrano 6:1, 6:2!

Przed meczem Polka zapowiadała, że bardzo chce zrewanżować się Marii Camili Osorio Serrano za przegraną w San Diego, ale że uczyni to w tak świetnym stylu, trudno się było spodziewać. Brawo Magdalena Fręch!

W 1/16 finalu poprzeczka wymagań wobec trzeciej obecnie polskiej tenisistki pójdzie jeszcze wyżej, jej przeciwniczką będzie bowiem rozstawiona z „ósemką” rosyjska tenisistka Jekaterina Aleksandrowa (20. WTA), która w pierwszej rundzie miała wolny los.

Turniejową „jedynką” jest ostatecznie w Guadalajarze Tunezyjka Ons Jabeur (7.WTA), a „dwójką” Greczynka Maria Sakkari (9. WTA). To jedyne dwie tenisistki z TOP 10 światowego rankingu, choć zapowiadało się, że w Guadalajarze pojawi się światowa czołówka niemal w komplecie.

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

US Open 2023 był ostatnim w karierze Johna Isnera, doświadczonego amerykańskiego tenisisty. Fot. www.depositphotos.com

John Isner. 14 470 asów i ani jednego więcej

Po niespodziewanym zakończeniu kariery przez Andy’ego Roddicka w 2012 roku, to John Isner wyrósł na lidera amerykańskiego tenisa. Nigdy nie sięgnął po wielkoszlemowy tytuł, ale wygrał 16 turniejów ATP w singlu, przez ponad 10 lat