Piotr Matuszewski wygrywa w deblu w Shenzhen. Porażka duetu Drzewiecki/Walków w Olbia

Piotr Matuszewski kontynuuje udane starty w turniejach w Chinach. Fot. Jacek Prondzyński/LOTTO SuperLIGA

Ze zmiennym szczęściem rywalizowały w środę w challengerach ATP pary deblowe z polskim tenisistami w składzie. Polsko-australijska para Piotr Matuszewski/Matthew Christopher Romios awansowała w środę do drugiej rundy gry podwójnej challengera 70 Shenzhen 3. Natomiast polska para Karol Drzewiecki/Szymon Walków już w pierwszej rundzie odpadła z challengera ATP we włoskiej miejscowości Olbia.

Wielki powrót

Piotr Matuszewski i Matthew Christopher Romios, którzy w minionym tygodniu byli o krok od zdobycia tytułu mistrzowskiego w grze podwójnej podczas challengera 100 Shenzhen 2 przegrywając dopiero niedzielny finał, pozostali jeszcze na miejscu i w tym tygodniu biorą udział w Challengerze 70 Shenzhen 3. Na początek, najwyżej rozstawieni w imprezie Australijczyk i Polak, zmierzyli się w środę w 1/8 finału z duetem Jie Cui/Tsung-Hao Huang (Chiny/Chińskie Tajpej), po trudnym, wyrównanym meczu i odwróceniu przebiegu rywalizacji wygrywając po godzinie i 19 minutach 4:6, 7:5, 10-6.

W secie otwarcia decydujące znaczenie miał serwis. Piotr Matuszewski i Matthew Christopher Romios mieli jedną okazję na zdobycie breaka, ale jej w gemie siódmym nie wykorzystali. Rywale byli skuteczniejsi, jedyny break-point zamieniając na przełamanie, a że uczynili to przy piłce setowej, pierwszą odsłonę meczu na swoim koncie zapisali niespodziewanie Jie Cui i Tsung-Hao Huang.

Druga partia meczu spotkania od początku nie układała się po myśli pary polsko-australijskiej i wszystko wskazywało na to, że Piotr Matuszewski i Matthew Christopher Romios tym razem już po pierwszym pojedynku zakończą udział w imprezie w Shenzhen. Para polsko-australijska już w gemie drugim nie utrzymała serwisu, w kolejnym własnym gemie serwisowym również mogła stracić podanie i przegrywać 0:3, gdyż broniła break-pointa a że Piotr Matuszewski i Matthew Christopher Romios nie byli w sanie zagrozić przeciwnikom, nic nie zapowiadało, że przebieg spotkania może się jeszcze zmienić, a tak właśnie się stało.

Zupełny zwrot sytuacji na korcie nastąpił od ósmego gema drugiego seta, gdy Polak i Australijczyk przegrywali 2:5 i rywale byli o jeden wygrany gem od zwycięstwa w meczu. W trzech następnych gemach znajdujący się w niemal beznadziejnej sytuacji Piotr Matuszewski i Matthew Christopher Romios oddali przeciwnikom tylko po jednym punkcie, w gemie dziewiątym, kiedy Jie Cui i Tsung-Hao Huang mieli do dyspozycji serwis by zakończyć pojedynek Polak i Australijczyk odrobili stratę przełamania, a wyrównując w secie drugim na 5:5 – wrócili do meczu. Co więcej, Piotr Matuszewski i Matthew Christopher Romios  już się w tym meczu nie zatrzymali. Para polsko-australijska wygrała także dwa kolejne gemy drugiej partii spotkania, w tym na 6:5 przy podaniu przeciwników, całą drugą odsłonę meczu wygrała 7:5 doprowadzając do rozstrzygającego seta trzeciego, w którym w końcówce przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść!

W decydującym secie trzecim rozgrywanym w formule super tie-breaka Piotr Matuszewski i Matthew Christopher Romios przegrywali wprawdzie po mini-breaku 0:2, następnie prowadząc 3:2 natychmiast stracili punkt w akcji rozpoczynanej własnym serwisem, w połowie seta przegrywali jeszcze 4:5. Kluczowa ostatnia faza seta należała już do nich. Po zdobyciu dwóch punktów przy własnym serwisie, wychodząc na prowadzenie 9:6, Polak i Australijczyk wypracowali trzy z rzędu piłki meczowe i już pierwszą z nich wykorzystali zdobywając ostatni punkt przy podaniu pary Jie Cui i Tsung-Hao Huang. Ostatecznie Piotr Matuszewski i Matthew Christopher Romios wygrali wydawało się przegrany już mecz 4;6, 7;5, 10-6 meldując się w drugiej rundzie – ćwierćfinale – turnieju.

W ćwierćfinale para Piotr Matuszewski/Matthew Christopher Romios zmierzy się z parą chińską Gao Xin/ Wang Aoran.

Dwa sety i koniec

Karol Drzewiecki i Szymon Walków w 1/8 finału gry podwójnej w Olbia we Włoszech trafili na parę australijską Andrew Harris/John Patrick Smith i po porażce w dwóch setach 4:6, 4:6 pożegnali się z imprezą. Mecz trwał godzinę i 17 minut.

Karol Drzewiecki i Szymon Walków. Fot. LOTOS PZT Polish Tour
Karol Drzewiecki i Szymon Walków. Fot. LOTOS PZT Polish Tour

W secie otwarcia Polacy zaprzepaścili dużą szansę w gemie szóstym, w którym nie wykorzystali trzech break-pointów, by odskoczyć rywalom na 4:2. Australijczycy się wówczas wybronili, po czym w gemie siódmym sami zdobyli break obejmując prowadzenie 4:3 i wypracowanej przewagi już nie roztrwonili. W gemie dziewiątym Polacy przy własnym podaniu zdołali jeszcze przedłużyć rywalizację utrzymując ostatecznie serwis po obronie trzech piłek setowych, ale w gemie następnym Australijczycy nie pozostawili już polskiej parze złudzeń. Serwując po zwycięstwo w secie, Andrew Harris i John Patrick Smith szybko wypracowali trzy z rzędu setbole i przy drugim z nich, a w sumie piątym, zakończyli pierwszą partię środowego spotkania zwycięstwem 6:4 odniesionym po 35 minutach.

W drugiej odsłonie meczu, trwającej 42 minuty, wszystko co najważniejsze zdarzyło się na początku. Trzy pierwsze gemy drugiego seta zakończyły się breakami, ale to oznaczało, że 2:1 z przewagą przełamania prowadziła para Andrew Harris/John Patrick Smith. Duet Karol Drzewiecki/Szymon Walków miał możliwość zdobycia przełamania powrotnego w gemie szóstym, ale Polacy nie wykorzystali break-pointa, a więcej szans, by wrócić do meczu już nie wywalczyli.

Broniąc się przed porażką Karol Drzewiecki i Szymon Walków w gemie 10. przy serwisie rywali prowadzili nawet 30:0, lecz cztery następne wymiany na swoja korzyść rozstrzygnęli Andrew Harris i John Patrick Smith i wygrywając seta drugiego 6;4, zameldowali się w ćwierćfinale po pokonaniu polskiej pary Karol Drzewiecki/Szymon Walków 6:4, 6:4.

Polacy wiele nie ustępowali w środowym meczu przeciwnikom, zarówno w pierwszym jak i drugim secie mieli swoje szanse, lecz nie zdołali ich wykorzystać.

Możemy jeszcze dodać, że challenger w Olbia okazał się nieudany dla polskich tenisistów, bowiem Maks Kaśnikowski nie przebrnął dwustopniowych kwalifikacji.

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

US Open 2023 był ostatnim w karierze Johna Isnera, doświadczonego amerykańskiego tenisisty. Fot. www.depositphotos.com

John Isner. 14 470 asów i ani jednego więcej

Po niespodziewanym zakończeniu kariery przez Andy’ego Roddicka w 2012 roku, to John Isner wyrósł na lidera amerykańskiego tenisa. Nigdy nie sięgnął po wielkoszlemowy tytuł, ale wygrał 16 turniejów ATP w singlu, przez ponad 10 lat