Iga Świątek jest w ćwierćfinale rozgrywanego w Melbourne wielkoszlemowego turnieju Australian Open 2022. W meczu IV rundy turnieju (1/8 finału), rozstawiona w imprezie z numerem siódmym Iga Świątek (9. WTA) po trudnej batalii pokonała w poniedziałek Rumunkę Soranę Cirsteę 5:7, 6:3, 6:3, po przegranym pierwszym secie odwracając losy rywalizacji na swoją korzyść. Do ćwierćfinału Australian Open Iga Świątek dotarła po raz pierwszy w karierze. O półfinał Polka zagra z Estonką Kaią Kanepi (115. WTA), która nieoczekiwanie wyeliminowała Arynę Sabalenkę z Białorusi, turniejową “dwójkę”.
Nerwowy początek
Faworytką spotkania była bez wątpienia bardzo dobrze prezentująca się we wcześniejszych meczach w Melbourne Iga Świątek, ale już pierwsze akcje meczu pokazały, że o sukces nie będzie łatwo. Polka zaczęła pojedynek nerwowo i już w gemie otwarcia straciła podanie. Mogło być jeszcze gorzej, gdyż tenisistka z Raszyna była blisko przegrania również swojego drugiego gema serwisowego, musiała bowiem bronić break-pointa. Stopniowo Polka opanowywała jednak sytuację na korcie i choć nie wykorzystała szansy w gemie czwartym, w gemie ósmym uzyskała re-breaka, straty zostały więc odrobione. Iga Świątek wyszła nawet na prowadzenie 5:4, ale niestety nie tylko nie „zamknęła” seta, ale trzy kolejne gemy padły łupem Rumunki, w tym gem 11. przy podaniu naszej tenisistki i to Sorana Cirstea wygrała pierwszego seta 7:5.
Przedłużone szanse
Drugą partię Iga Świątek rozpoczęła bardzo dobrze, po przełamaniu obejmując prowadzenie 2:0. Nic jednak z tego korzystnego dla Polki nie wynikło, gdyż szybko zrobiło się w secie 2:2 i rywalizacja zaczęła się od początku. Walka była bardzo zażarta, a poszczególne gemy długie. Tenisistka z Raszyna ponownie zdobyła przełamanie w gemie szóstym na 4:2 i tym razem, choć nie było łatwo, bo w swoich gemach serwisowych podopieczna trenera Tomasza Wiktorowskiego przegrywała 0:30, przewagi już nie roztrwoniła. W dziewiątym gemie Iga Świątek wykorzystała drugą piłkę setową wygrywając partię 6:3 po błędzie Rumunki przy uderzeniu z forhendu.
Jest awans!
W decydującym secie od początku korzystniej prezentowała się Sorana Cirstea. W trzecim gemie, trwającym aż 11 minut, Iga Świątek była w dużych opałach, ale zdołała uniknąć straty serwisu po obronie czterech (nie kolejnych) break- pointów! To mógł być kluczowy moment batalii, gdyż w następnym gemie to nasza reprezentantka zdobyła przełamanie! To jednak nie był koniec emocji, bo już w gemie następnym Rumunka odpowiedziała re-breakiem. Polka na szczęście nie podłamała się tym niepowodzeniem, w gemie siódmym ponownie wygrała gem serwisowy Cirstei i choć rywalka nie rezygnowała do końca, Iga Świątek już nie pozwoliła odebrać sobie zwycięstwa, wygrywając trwającą niespełna 2,5 godziny niesamowicie trudną batalię 5:7, 6:3, 6:3. Sukces polska tenisistka przypieczętowała w gemie dziewiątym trzeciego seta, raz jeszcze przełamując serwis przeciwniczki.

„To był stresujący mecz o awans do ćwierćfinału” – napisała Iga Świątek na obiektywie kamery schodząc do szatni, a wcześniej w krótkim wywiadzie na korcie powiedziała: – Ten pojedynek kosztował mnie mnóstwo energii. Dziękuję kibicom za wsparcie, to dużo dla mnie znaczy. Sorana od początku wywierała na mnie dużą presję, szczególnie przy serwisie.
Już najlepszy występ Igi Świątek w Melbourne
W poniedziałek Iga Świątek awansując do ćwierćfinału Australian Open (czytaj także: https://tenismagazyn.pl/australian-open-znamy-cztery-cwiercfinalistki/) osiągnęła swój najlepszy rezultat w wielkoszlemowej imprezie w Melbourne. Pewne jest już także, że po australijskim turnieju zanotuje awans w rankingu WTA. Oprócz Igi w singlowych drabinkach tegorocznego Australian Open znalazła się jeszcze czwórka reprezentantów Polski. W drugiej rundzie występ zakończyli Hubert Hurkacz (nr 10.), Kamil Majchrzak (LOTOS PZT Team) i Magda Linette, a w pierwszej Magdalena Fręch (LOTOS PZT Team).
To była trudna przeciwniczka
Sorana Cirstea okazała się bardzo trudna rywalką. Wiadomo było, że prezentuje styl niewygodny dla wielu tenisistek, kłopoty miała też Iga Świątek. Rumunka potrafiła odpowiadać na zagrania Polki, często uzyskiwała sytuacyjną przewagę na korcie, pokazała, że jej awans do IV rundy (wcześniej wyeliminowała Belgijkę Minnen, Słowaczkę Kucovą, a w 1/16 finału rozstawiona z numerem 10 Rosjankę Anastazję Pawluczenkową) nie był dziełem przypadku.
Tym większe brawa dla Igi Świątek, która przetrwała trudne chwile i potrafiła odwrócić losy spotkania!
Kaia Kanepi na drodze Igi Świątek
Przeciwniczką Igi Świątek w ćwierćfinale będzie nieoczekiwanie 36-letnia Estonka Kaia Kanepi (115. WTA), która w ostatnim meczu 1/8 finału gry pojedynczej kobiet sprawiła sporą niespodziankę wygrywając z wiceliderką rankingu WTA Białorusinką Aryną Sabalenką 5:7, 6:2, 7:6 (10-7).
Estonka od początku stawiała zacięty opór faworytce i choć w końcówce pierwszej partii nie dała rady, potrafiła odwrócić losy rywalizacji, ostatecznie wygrywając w niesamowitych okolicznościach. W drugiej odsłonie meczu Kanepi straciła tylko dwa gemy, natomiast decydującą partię rozstrzygnęła na swoją korzyść w tie-breaku, chociaż powinna uczynić to wcześniej. Estonka w trzecim secie prowadziła z przełamaniem 5:4, ale serwując na zakończenie spotkania nie wykorzystała czterech piłek meczowych: najpierw trzech z rzędu od prowadzenia 40:0, a następnie jeszcze jednej po wcześniejszej obronie break-pointa. Wiceliderka rankingu wykorzystała drugiego w 10 gemie break-pointa i „wróciła do meczu” wyrównując na 5:5! Ostatecznie o awansie rozstrzygał rozgrywany do 10. wygranych punktów tie-break. Kaia Kanepi z mini przełamaniem prowadziła już 5:2, by przegrać cztery kolejne akcje. Aryna Sabalenka objęła prowadzenie 6:5, miała do dyspozycji dwa własne podania, ale wówczas to ona dwukrotnie straciła punkt przy własnym serwisie, ponownie więc przegrywała. Ostatecznie to starsza z tenisistek Kaia Kanepi lepiej wytrzymała tę próbę nerwów. Było jeszcze w tie-breaku 7:7, ale od tego momentu trzy punkty zdobyła Estonka, która wykorzystała wreszcie swoją piątą piłkę meczową, uzupełniając grono ćwierćfinalistek.
Kaia Kanepi, która najwyżej w rankingu WTA była na 18 pozycji, osiągając ćwierćfinał w Melbourne, zanotowała na swoim koncie ćwierćfinały w każdym turnieju wielkoszlemowym.
Mecz Iga Świątek – Kaia Kanepi zostanie rozegrany w środę 26 stycznia.
Trzecia Amerykanka w ćwierćfinale
Rywalizację w ósmym dniu turnieju w Melbourne rozpoczął mecz Amerykanki Danielle Rose Collins (30. WTA) z Belgijką Elise Mertens (26. WTA). Bardzo długie spotkanie trwające aż 2 godziny 51 minut, 4:6, 6:4, 6:4 wygrała Collins, zostając trzecią Amerykanką w ćwierćfinale Australian Open 2022 (w niedzielę awansowały Jessica Pegula i Madison Keys).

Mecz lepiej zaczęła Collins, która w drugim gemie uzyskała przełamanie, ale przewagi nie utrzymała. Od wyniku 0:3, Elise Mertens wygrałą pięć gemów z rzędu, ostatecznie rozstrzygając seta na swoją korzyść 6:4.. Druga partia też zaczęła się od prowadzenia Amerykanki z przełamaniem w drugim gemie, przy czym teraz tenisistka z USA prowadzenia nie oddała, doprowadzając do decydującego trzeciego seta. W trzeciej odsłonie było odwrotnie niż wcześniej. To Belgijka po przełamaniu objęła prowadzenie 2:1, ale przegrała pięć z siedmiu kolejnych gemów i całe spotkanie 6:4, 4:6, 4:6.
W ćwierćfinale wystąpi Danielle Rose Collins.
Simona Halep za burtą turnieju
Była liderka rankingu WTA Rumunka Simona Halep (obecnie 15. WTA) , dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa (French Open 2018, Wimbledon 2019) sezon 2022 rozpoczęła od zdobycia tytułu w Melbourne w imprezie rangi WTA 250. Wielkoszlemowego turnieju Australian Open 2022 Simona Halep w Melbourne jednak nie wygra, w poniedziałek została bowiem wyeliminowana w 1/8 finału, raczej niespodziewanie przegrywając z Francuzką Alize Cornet (61. WTA) 4:6, 6:3, 4:6.
Mecz dość długo układał się po myśli Francuzki, ale Rumunka, która we wcześniejszych trzech meczach turnieju nie straciła ani jednego seta, przy wyniku 4:6, 1:3 poderwała się do walki i wygrywając drugiego seta 6:3 doprowadziła do rozstrzygającej trzeciej partii. Całkowicie odwrócić losów spotkania tenisistka z Constancy, która w I rundzie wyeliminowała Magdalenę Fręch, jednak nie zdołała. Kluczowe okazało się w tym secie jedno, jedyne przełamanie, które uzyskała Cornet wychodząc na prowadzenie 4:3. W dziewiątym gemie Simona Halep obroniła wprawdzie dwie piłki meczowe lecz w kolejnym gemie, przy własnym serwisie, Francuzka „zamknęła” spotkanie wygrywając 6:4, 3:6, 6:4 po dwóch godzinach i 33 minutach rywalizacji w upale.

W całym meczu Francuzka posłała 22 kończące uderzenia przy 46 niewymuszonych błędach, Rumunka miała 27 winnerów oraz i 41 błędów.
Ćwierćfinałowej pary Danielle Rose Collins – Alize Cornet w tej ćwiartce turniejowej drabinki chyba mało kto się spodziewał.
Krzysztof Maciejewski
Ósmy dzień Australian Open 2022 (poniedziałek, 24 stycznia)
kobiety
1/8 finału gry pojedynczej
Danielle Rose Collins (USA, 27) – Elise Mertens (Belgia, 19) 4:6, 6:4, 6:4
Alize Cornet (Francja) – Simona Halep (Rumunia, 14) 6:4, 3:6, 6:4
Iga Świątek (Polska, 7) – Sorana Cirstea (Rumunia) 5:7, 6:3, 6L3
Kaia Kanepi (Estonia) – Aryna Sabalenka (Białoruś, 2) 5:7, 6:2, 7:6 (10-7)
Pary ćwierćfinałowe gry pojedynczej
Ashleigh Barty (Australia, 1) – Jessica Pegula (USA, 21)
Barbora Krejcikova (Czechy, 4) – Madison Keys (USA)
Danielle Rose Collins (USA, 27) – Alize Cornet (Francja)
Iga Świątek (Polska, 7) – Kaia Kanepi (Estonia)


