Maks Kaśnikowski w ćwierćfinale challengera ATP we włoskiej miejscowości Barletta

Maks Kaśnikowski. Fot. Archiwum/Kozerki

Maks Kaśnikowski (260. ATP), drugi obecnie Polak w światowym rankingu tenisistów, w pierwszym tygodniu kwietnia 2024 roku  uczestniczy w challengerze ATP na ziemnych kortach we włoskiej miejscowości Barletta. W środę zameldował się już w ćwierćfinale imprezy, w dwóch setach pokonując 6:4, 7:6 (8) rozstawionego z numerem szóstym, wyżej notowanego Włocha Franco Agamenone (196. ATP).

Maks Kaśnikowski w akcji.

Maks Kaśnikowski bardzo dobrze rozpoczął środowy pojedynek, w gemie czwartym zdobywając break, po czym utrzymując podanie prowadził już w secie otwarcia 4:1 z przewagą przełamania serwisu rywala. Trzy następne gemy wygrał jednak tenisista włoski, który najpierw w gemie siódmym zdobył przełamanie powrotne, a następnie przy własnym podaniu doprowadził w pierwszym secie meczu do remisu 4:4. Maks Kaśnikowski w porę opanował jednak sytuację na korcie przy własnym serwisie odzyskując prowadzenie (5:4), a za kilka minut raz jeszcze zdobył break, zwyciężając w trwającym 55. minut secie otwarcia 6:4.

Druga odsłona meczu była znacznie ciekawsza, a szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę. Polak nie utrzymał podania w gemie trzecim, więc Franco Agamenone wyszedł na prowadzenie z przewagą breaka, które następnie utrzymywał. Maks Kaśnikowski miał wprawdzie dwa break-pointy w gemie szóstym, ale tenisista włoski uratował się jednak przed przełamaniem powrotnym, a prowadząc 5:3 był już tylko o jeden wygrany gem od zwycięstwa w secie drugim i doprowadzenia do rozstrzygającego seta trzeciego. W gemie dziewiątym drugiej partii meczu, przy serwisie Maksa Kaśnikowskiego, Franco Agamenone już miał piłkę setową, ale jej nie wykorzystał. Włoch piłkę setową miał również w kolejnym gemie, już przy własnym podaniu, ale seta zamknąć nie zdołał. Po obronie drugiej w piłki setowej w drugiej partii meczu, Polak zdobył re-break, doprowadzając w secie do remisu 5:5. Ostatecznie o wyniku drugiej odsłony meczu zadecydował dopiero dramatyczny tie-break., w którym to Maks Kaśnikowski okazał się skuteczniejszy, zapewniając sobie zwycięstwo w meczu i awans do ćwierćfinału. Polak wygrał tie-break drugiej partii środowego pojedynku 10:8, zwyciężając w drugim secie 7:6 (8), dzięki czemu zameldował się w ćwierćfinale turnieju po godzinie i 52. minutach pokonując Franco Agamenone w dwóch setach 6:4, 7:6 (8).

W tie-breaku Maks Kaśnikowski mógł wygrać pewniej, gdyż obejmując prowadzenie 5:2 był już tylko o dwa zdobyte punkty od sukcesu i miał za moment do dyspozycji serwis. Gdyby Polak wówczas zdobył dwa punkty przy własnym serwisie, już byłby w ćwierćfinale, ale wówczas zmarnował wielką szansę. Obie akcje przy serwisie Polaka wygrał tenisista włoski, w pełni odrabiając stratę dwóch miniprzełamań. Co więcej, Włoch poszedł za ciosem, kolejne dwa punkty zdobył przy własnym serwisie i wychodząc na prowadzenie 6:5 wypracował sobie trzecią już w drugiej partii piłkę setową, przy czym serwował wówczas Maks Kaśnikowski. Polak, który kilka minut wcześniej, przy własnym serwisie zupełnie sobie nie poradził, teraz wytrzymał nerwowo najpierw broniąc setbola, a następnie wypracowując piłkę meczową. Serwis miał jednak wtedy do dyspozycji Aganenone, który piłkę meczową obronił i rywalizacja trwała dalej. Szala zwycięstwa ponownie przechyliła się w stronę Polaka, gdy Maks Kaśnikowski zdobył minibreak na 8:7, ale nasz tenisista serwując po zwycięstwo raz jeszcze zawiódł przy własnym podaniu i druga piłka meczowa została przez Kaśnikowskiego zmarnowana. Na szczęście przy remisie 8:8 tenisista z Warszawy zdobył przy własnym podaniu punkt na 9:8, wypracowując już trzecią piłkę meczową i chociaż znowu serwował Franco Agamenone, po raz trzeci obronić piłki meczowej już nie zdołał.

Wcześniej w głównym turnieju Maks Kaśnikowski wyeliminował innego Włocha Giovanniego Oradiniego (369. ATP), wygrywając w 1/16 finału w dwóch setach 6:4, 7:5.

W ćwierćfinale przeciwnikiem Maksa Kaśnikowskiego będzie najwyżej rozstawiony w imprezie Francuz Harold Mayot (129. ATP

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Rafael Nadal: Nigdy się nie poddawaj!

Od kilkunastu lat żyje z nieustannym bólem. Bierze leki, zastrzyki, a później znów rozpoczyna walkę na korcie. Wchodzi w tryb walki i adrenalina robi swoje. Choć czasami jest bliski porażki, to nigdy

Roger Federer jest na sportowej emeryturze, ale jak sam mówi – nie ma mowy o nudzie, wręcz przeciwnie zajęć i obowiązków jest bardzo dużo. Fot. www.depositphotos.com

Nowe życie Rogera Federera

23 marca mija dokładnie półtora roku od zakończenia kariery przez Rogera Federera. Szwajcar jest na sportowej emeryturze, ale jak sam mówi – nie ma mowy o nudzie, wręcz przeciwnie zajęć i obowiązków jest