Laura Koralnik: Walczy o dobre stopnie i miejsce w rankingu

Rogera Federera podziwiam za technikę gry, Rafaela Nadala za waleczność, Su-WeiHsieh za kreatywność, a bracia Bryanowie są dla mnie wzorem, jak należy grać debla – mówi Laura Koralnik.

Tekst: Jan Stański

Laura ma 16 lat i jest zawodniczką WKT Mera Warszawa. Jej szkoleniowcem jest obecnie Jakub Grzys, były zawodnik, a obecnie trener ze Świdnika, który założył szkołę „YellowTennis”. Wspólne treningi rozpoczęli od przygotowań do Halowych Mistrzostw Polski Kadetek w Pszczynie, na początku 2000 roku, na których jego nowa podopieczna od razu zdobyła srebrny medal w grze pojedynczej. – To zawodniczka z ogromnym potencjałem, grająca bezkompromisowy, szybki tenis. Groźna zarówno na korcie ziemnym jak i twardej nawierzchni. Inteligentna, sprawna fizycznie. Uwielbia kończyć wymiany backhandem– uważa szkoleniowiec.

Co zdaniem 16-letniej warszawianki jest potrzebne do osiągania sukcesów na arenie międzynarodowej?– Do tego konieczna jest m.in. stabilność finansowa, która umożliwi większy wybór turniejów, zapewni utworzenie profesjonalnego składu trenerskiego, a także pozwoli na właściwy trening, odnowę biologiczną, konsultacje i sparingi na szczeblu krajowym i zagranicznym. Ponadto potrzebne jest pełne zaangażowanie na treningu, mądre i rozsądne jego prowadzenie. Do budowania rankingów wymagane jest za to dużo cierpliwości i determinacji oraz odporność psychiczna i przygotowanie motoryczne – mówi Laura Koralnik, która pierwsze kroki na korcie stawiała będąc jeszcze małym dzieckiem.

– Mieszkamy obok kortów i rodzice często je odwiedzali w weekendy. Gdy byłam mała, mama z tatą nie bardzo mieli mnie z kim zostawić w domu, więc gdy szli grać, zabierali mnie ze sobą. Można powiedzieć, że moja kariera zaczęła się w wieku niespełna 3 lat, od… budowania zamków z mączki na korcie. Ku radości kortowego, który musiał te zamki burzyć oraz ludzi wchodzących na kort, którzy niekiedy potykali się o te góry z mączki. Z czasem tata postanowił zapisać mnie do szkółki tenisowej i od tamtej pory, zamiast na „budownictwie”, skupiłam się na graniu. W 2009 roku rozpoczęłam treningi indywidualne – wspomina.

Laura, jak wielu młodych tenisistów, podpatruje bardziej doświadczonych graczy. – Jednego wzoru nie mam, ale lubię oglądać Naomi Osakę i Amandę Anisimovą. Rogera Federera podziwiam za technikę gry, Rafaela Nadala za waleczność, Su-WeiHsieh za kreatywność, a bracia Bryanowie są dla mnie wzorem jak należy grać debla. Bardzo lubię też oglądać CoriGauff. Ona wprawdzie jest z mojego rocznika, ale gra bez kompleksów i już teraz i potrafi wygrywać ze starszymi rywalkami. Z zawodników, którzy dbają o dobry nastrój kibiców na trybunach i przed telewizorami lubię mecze Gaela Monfilsa i Nicka Kyrgiosa, których zagrania są niekiedy wręcz nieprawdopodobne – mówi.

– Moim ulubionym Wielkim Szlemem jest Wimbledon, chociaż nigdy nie miałam okazji zagrać na nawierzchni trawiastej – dodaje Laura, która w wolnej chwili lubi też chwycić za książkę, co wśród młodzieży nie jest aż tak popularne. – Czytam wszystko, co mi wpadnie w ręce, bo wychodzę z założenia, że z każdej książki można się czegoś nauczyć i zastosować w życiu. Najchętniej, tak dla rozrywki, czytam kryminały, jednak ostatnio, głównie dzięki mojemu trenerowi, coraz częściej sięgam też po fantastykę. Moja ulubiona seria książek to „Chyłka” Remigiusza Mroza. Na mojej półce nie brakuje również biografii tenisistów i tenisistek, które najczęściej czytam w oryginale – wylicza zawodniczka.

Jej zdaniem pogodzenie nauki z uprawianiem sportu wcale nie jest takie trudne. – Mnie się to udaje. Lubię się uczyć i łatwo mi to przychodzi. Noce są długie, a treningi zaczynają się dopiero o godzinie 10, więc mogę się wyspać (śmiech). Średnia moich ocen po I klasie liceum, to 5.65. Mam też ambitne plany, jeśli chodzi o dalszą naukę. Chciałabym pogodzić zawodnicze granie ze zdaniem matury z bardzo dobrym wynikiem – zapewnia. – A cele sportowe? Ten najbliższy, to osiągnięcie miejsca w pierwszej setce rankingu ITF juniorskiego. W przyszłości chciałabym też wygrać turniej Wielkiego Szlema i zdobyć medal na Igrzyskach Olimpijskich – kończy Laura Koralnik.

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Podobne wiadomości

Trzy deblowe tytuły polskich tenisistów

Mijający tydzień przyniósł trzy triumfy polskich tenisistów w międzynarodowym Tourze – wszystkie w grze podwójnej (z zagranicznymi partnerami). Zwycięstwa te odnieśli Katarzyna Kawa, Daniel Michalski

Oświadczenie Polskiego Związku Tenisowego

W związku z informacją o pozytywnym wyniku testu antydopingowego próbki A, przeprowadzonego u zawodnika Kadry Narodowej Juniorów Filipa Pieczonki, o którego wynikach ITF poinformował oficjalnie