W obecnym tygodniu (24 lutego – 2 marca) mamy w kalendarzu dwa turnieje rangi ATP 500: Dubai Duty Free Tennis Championships i Abierto Maxicano Telcel presentado por HSBC w meksykańskim Acapulco oraz ATP 250 Movistar Chile Open – turniej kończący się 2 marca w Santiago de Chile. Niespodziewanej porażki w pierwszej rundzie turnieju w Acapulco doznał duet belgijsko-polski Sander Gille/Jan Zieliński ulegając parze hindusko-meksykańskim N. Sriram Balaji/Miguel Angel Reyas-Varela 4:6, 2:6. Z kolei w imprezie w Santiago de Chile Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski trafili w pierwszej rundzie – 1/8 finału – na parę kolumbijsko-hinduską Nicolas Barrientos/Rithvik Bollipalli przegrywając 6:7 (5, 6:7 (7). Bardzo dobrze w challengerze ATP w San Diego w Stanach Zjednoczonych radzi sobie natomiast Kamil Majchrzak. Polak jest w ćwierćfinale gry pojedynczej i podwójnej.
Porażka faworytów w Acapulco
W Acapulco po raz pierwszy w karierze miał wystąpić najlepszy obecnie polski tenisista Hubert Hurkacz (20 ATP), ale ostatecznie Hubi w Meksyku nie zagrał i ponownie zobaczymy go na korcie dopiero w nazywanej piątą lewą Wielkiego Szlema, prestiżowej imprezie ATP 1000 BNP Paribas Open 2025 w Indian Wells, pierwszym z dwóch wiosennych, „słonecznych” turniejów w USA (5-16 marca). Wiadomo już, że Hubi przystąpi do turnieju w Indian Wells jako tenisista trzeciej dziesiątki rankingu ATP, bowiem w poniedziałek 3 marca 2025, ponownie wypadnie z TOP 20 notowania. W Acapulco mieliśmy natomiast w grze podwójnej belgijsko-polski duet Sander Gille/Jan Zieliński.
Rozstawiona z numerem drugim belgijsko-polska para w pierwszej rundzie (1/8 finału) zmierzyła się w nocy ze środy na czwartek 26/27 lutego 2025 czasu polskiego z duetem hindusko-meksykańskim N. Sriram Balaji/Miguel Angel Reyas-Varela i faworyci odpadli z turnieju po porażce w dwóch setach 4:6, 2:6.

Sander Gille i Jan Zieliński, którzy wcześniej dwukrotnie dotarli już do finałów zawodów głównego cyklu ATP Tour byli faworytami, ale zagrali słabo i opuścili kort pokonani po zaledwie 80 minutach.
Para belgijsko-polska co prawda jako pierwsza miała w tym meczu okazję na przełamania serwisu rywali występujących w imprezie dzięki dzikiej karcie lecz w czwartym gemie seta otwarcia przegrała wymianę decydującą o wyniku gema. Jak się miało okazać była to jedyna szansa duetu Sander Gille/Jan Zieliński na zdobycie breaka. Hindus i Meksykanin wybrnęli wówczas z małych kłopotów doprowadzając w secie do remisu 2:2, by już w następnym gemie zdobyć brek i już do końca pojedynku ani przez moment nie byli zagrożeni, nawet na chwilę nie oddając prowadzenia.
Set otwarcia para N. Sriram Balaji/Miguel Angel Reyas-Varela wygrała po 34 minutach 6:4, zamykając pierwszą partię meczu własnym gemem serwisowym po wykorzystaniu drugiej z dwóch wypracowanych wówczas przy wyniku 40:15 piłek setowych.
Drugą odsłonę meczu duet hindusko-meksykański zaczął od breaka i faworyci, za których uważano Sandera Gille i Jana Zielińskiego, straty nie byli już w stanie odrobić, nie mając zresztą ku temu, choćby jednej okazji. Set drugi był nawet o dwie minuty dłuższy od pierwszego, wymiany nieco dłuższe, ale Hindus i Meksykanin przez całą druga odsłonę rywalizacji byli z przodu. N.Sriram Balaji i Miguel Angel Reyas-Varela własne gemy serwisowe wygrywali gładko, sami zaś zdobyli jeszcze jeden break podwyższając prowadzenie na 5:2 i po kilku minutach zwycięsko zakończyli rywalizację wygranym swoim semem serwisowym, po wykorzystaniu drugiej piłki meczowej.
Zacięte dwa sety w Santiago de Chile
Z kolei w imprezie w Santiago de Chile (nawierzchnia ziemna) polski duet Karol Drzewiecki/Piotr Matuszewski trafił w pierwszej rundzie – 1/8 finału – na parę kolumbijsko-hinduską Nicolas Barrientos/Rithvik Bollipalli przegrywając w środowe popołudnie 26 lutego 2025 w dwóch setach zakończonych tie-breakami 6:7 (5), 6:7 (7) i po pierwszym występie pożegnał się z turniejem.

Mecz od początku był wyrównany, a że obie pary dobrze serwowały, niewiele było okazji na zdobycie breaka. W secie otwarcia pierwsi przed szansą przełamania serwisu rywali stanęli w gemie siódmym Polacy i jej nie zmarnowali, po wykorzystaniu drugiego break-pointa obejmując prowadzenie 4:3. Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski znaleźli się na bardzo dobrej drodze do zwycięstwa w secie, ale niestety w gemie ósmym przydarzył się im słabszy moment gry i para kolumbijsko-hinduska natychmiast odpowiedziała re-breakiem. Do końca seta nie było już nawet break-pointów, więc o wyniku pierwszej odsłony meczu decydował tie-break.
Decydująca rozgrywka niestety nie potoczyła się po myśli duetu-polskiego. Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski przegrywali już w tie-breaku-1;5 ze stratą dwóch punktów przy własnym podaniu i chociaż połowę strat odrobili – odwrócić przebiega zmagań nie zdołali. Duet Nicolas Barrientos/Rithvik Bollipalli wychodząc na prowadzenie 6:3 wypracował trzy piłki setowe z rzędu i chociaż dwa pierwsze setbole Polacy mając do dyspozycji serwis obronili, trzeciej piłki meczowej Kolumbijczyk i Hindus, już przy własnym podaniu, nie zmarnowali wygrywając trwający 51 minut set otwarcia 7:6 (5).
W drugiej partii meczu mieliśmy już tylko jeden break-point zmarnowany w gemie trzecim przez parę Nicolas Barrientos/Rithvik Bollipalli, zatem do rozstrzygnięcia ponownie niezbędny był tie-break. Przez cały set to serwujący jako pierwsi Polacy wychodzili na prowadzenie, ale za każdym razem rywale bez problemów wyrównywali.
W tie-breaku Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski przegrali wprawdzie pierwszą wymianę przy własnym podaniu, ale za moment zdobyli dwa punkty przy serwisie przeciwników i prowadzili z przewagą mini-breaka 2:1. Tak jak w secie otwarcia przewagę Polacy natychmiast jednak stracili (2:2), a kiedy Kolumbijczyk i Hindus po kolejny mini-breaku wyszli na prowadzenie 5:3, sytuacja pary po/lskiej stała się bardzo trudna. Polacy do końca walczyli, przegrywając 4:6 obronili piłkę meczową przy serwisie rywali, za moment przy wyniku 5:6 uczynili do samo już przy własnym podaniu, ale niestety kolejna wymiana przy serwisie pary polskiej padła łupem duetu kolumbijsko-hinduskiego, nie było więc meczbola dla pary Karol Drzewiecki/Piotr Matuszewski, a trzecia piłka meczowa dla duetu Nicolas Barrientos/Rithvik Bollipalli. Polacy raz jeszcze obronili meczbola przy podaniu pary kolumbijsko-hinduskiej, ale dwie następne akcje na swoją korzyść rozstrzygnęli na swoją korzyść Nicolas Barrientos i Rithvik Bollipalli wygrywając tie-break drugiego seta 9:7, a tym samym cały set drugi 7;6 (7) i to oni po pokonaniu pary Karol Drzewiecki/Piotr Matuszewski 7:6 (5), 7:6 (7) zameldowali się w ćwierćfinale gry podwójnej turnieju ATP 250 Movistar Chile Open. Polacy przy remisie 7:7 w tie-breaku drugiego seta środowego meczu przegrali niestety wymianę przy podaniu rywali, a następnie stracili decydujący punkt przy czwartej piłce meczowej dla przeciwników, choć mieli wówczas serwis do dyspozycji.
Dwusetowy mecz trwał godzinę i 49 minut. Karolowi Drzewieckiemu i Piotrowi Matuszewskiemu bardzo niewiele zabrakło do zwycięstwa, ale ostatecznie to ich przeciwnicy mogli się cieszyć z wygranej i awansu.
Dobre mecze z udziałem Kamila Majchrzaka w San Diego
W zaistniałej sytuacji jedynym polskim tenisistą, który w nocy ze środy na czwartek naszego czasu cieszył się z deblowego zwycięstwa był Kami Majchrzak, którzy uczestniczy w challengerze ATP rozgrywanym na twardej nawierzchni w San Diego. Mołdawsko-polski duet Radu Albot/Kamil Majchrzak w pierwszej rundzie (1/8 finału) pokonał w dwóch setach 6:3, 7:5 parę amerykańską Wally Thayne/Tennyson Whiting meldując się w ćwierćfinale, w którym zmierzy się z inną parą amerykańską Eliot Spizzirri/Tyler Zink.
Dodać należy, że Kamil Majchrzak jak na razie bardzo dobrze radzi sobie w San Diego także w grze pojedynczej. W singlu rozstawiony z numerem piątym Szumi odniósł już dwa zwycięstwa, jest w ćwierćfinale i o awans do półfinału jego przeciwnikiem będzie Australijczyk Alex Bolt.
czytaj też: Maciej Domka: Kamil Majchrzak ma mocną psychikę i solidną motorykę
Gdyby Kamil Majchrzak triumfował w grze pojedynczej challengera w San Diego, może w rankingu ATP awansować na miejsce w okolicach 106., najwyższe od czas powrotu w styczniu 2024 do międzynarodowej rywalizacji po odbyciu kary związanej z wykryciem w jego organizmie środków dopingujących.
Krzysztof Maciejewski


