Historia

Jak dwa pokoje z kuchnią zrzuciły klub do drugiej ligi

przez

dnia

Sekcja tenisowa poznańskiej Warty jak w soczewce skupia w sobie historię polskiego tenisa,
w której determinacja i pasja zawodników, pomimo skromnej bazy i niewielkich pieniędzy, pro
wadziły na sportowy Olimp.

M7 piatek, rozala, gasiorek

Na zdjęciu: Piątek, Rozalia, Gąsiorek

 

Dziś adept tenisa ma w Poznaniu do wyboru szeroką bazę tenisową. Zapewne trudno mu uwierzyć, że w latach 60. XX wieku, w okresie największego rozkwitu i sukcesów tenisowej Warty, kiedy startowali w niej mistrzowie zielonej piłeczki Józef Piątek i Wiesław Gąsiorek (na zdjęciu), sekcja dysponowała tylko jednym kortem pełnowymiarowym, położonym przy ówczesnym Stadionie im. 22 Lipca, z małym barakiem udającym szatnię. Wieszakami były wbite w ścianę gwoździe…
Pomimo tego bilans działalności Warty jest imponujący – „zieloni” zdobyli 73 złote oraz 40 srebnych medali mistrzostw Polski i międzynarodowych mistrzostw Polski w kategorii seniorów i juniorów w grze pojedynczej, podwójnej i mieszanej. Większość wymienionych sukcesów to zasługa dwóch tenisistów – Wiesława Gąsiorka i Józefa Piątka.

 

Grali tylko w niedzielę…
Początek sekcji tenisowej Warty przypada na 6 maja 1914 roku. Inicjatorem jej powołania był współzałożyciel klubu i pierwszy kapitan drużyny piłkarskiej, Marian Beym.
Ale cofnijmy się o dwa tenisowe kroki. 15 czerwca 1912 r. w zaborze pruskim powstał piłkarski Klub Sportowy Warta Poznań, a rok później, w celu urozmaicenia treningu, zawodnicy zaczynają uprawiać lekkoatletykę i tenis. Kliku z nich zawiązuje koło tenisowe, choć jego członkowie grają ze sobą tylko raz w tygodniu, w niedzielę. W maju 1914 r. zostaje oficjalnie powołana sekcja tenisowa.
Początkowo grywano na dwóch kortach w ogrodzie Columbia przy Drodze Dębińskiej, aby później przenieść się na korty przy ul. Wielkiej Berlińskiej (dzisiejsza ul. Dąbrowskiego).
W pierwszym rejestrze członków widnieje 30 nazwisk. Wybuch pierwszej wojny światowej na moment wyhamował rozwój sekcji, ale w 1915 r. wznowiła działalność. W miarę przeciągania się wojny kurczyły się wszystkie zapasy surowców. Powszechnie brakowało między innymi gumy. W 1917 r. kryzys dotknął także poznańskich tenisistów – zabrakło piłek do gry, a zbliżał się termin rozgrywania tradycyjnego turnieju o mistrzostwo sekcji. Warciarze opublikowali w „Dzienniku Poznańskim” ogłoszenia: „kupię piłki tenisowe”. W odpowiedzi, po wielkich trudach, skupiono 60 sztuk piłek i mistrzostwa mogły się odbyć.Warta na całą Polskę

W p1928Helena de Scarpa wice mistrzyni Polski w grze miszanejrzededniu odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. mistrzostwa „Warty”, organizowane na kortach Wolffa przy parku miejskim (dzisiejsze korty AZS-u) zgromadziły już 54 tenisistów. Wśród kobiet triumfowała niezawodna Janina Nowakowska, wśród mężczyzn – Zdzisław Szulc. W tym też roku doszło do pierwszego międzynarodowego spotkania z niemieckim zespołem „Schlesien” z Wrocławia.
We wrześniu 1919 sekcja urządziła na kortach Wolffa szósty z rzędu turniej – tym razem otwarty: mistrzostwo Wielkopolski o nagrodę wędrowną. Był to pierwszy ogólnopolski (wtedy nazywany wszechpolskim) turniej tenisowy w kraju, w którym uczestniczyli zawodnicy z Galicji, Kongresówki i Wielkopolski.
W 1921 r. Warta rozpoczęła budowę własnych dwóch kortów przy ul. Rolnej. W czerwcu bierze udział w pierwszym w Polsce meczu międzyklubowym, organizowanym w Poznaniu. Podczas tego spotkania zawiązuje się komisja organizacyjna Polskiego Związku Lawn Tenisowego, której zadaniem było opracowanie statutu i zwołanie walnego, założycielskiego zgromadzenia. Nieco później sekcja tenisowa organizuje po raz drugi wszechpolski turniej tenisowy, podczas którego, z inicjatywy zawodników Warty, powołano Polski Związek Lawn Tenisowy z siedzibą w Poznaniu. Pierwszym prezesem PZLT został „warciarz”, Zdzisław Szulc. Ustalono i wprowadzono polską terminologie tenisową.
W 1924 roku wybudowano trzy nowe korty za boiskiem piłkarskim. Wówczas zawodnicy Warty po raz pierwszy wystartowali w Narodowych Mistrzostwach Polski rozgrywanych w stolicy Wielkopolski.
Od 1926 r. zawodniczka Warty Helena de Scarpa (na zdjęciu) jest czołową tenisistką w Polsce. W 1928 r. zdobywa wicemistrzostwo kraju w grze mieszanej w parze z Maxem Stolarowem. Był to największy sukces w poznańskim tenisie kobiecym w okresie międzywojennym.

 

Pierwsze kroki w hali

W 1927 r. powstaje nowy klub sportowy H.Cegielski Poznań (HCP) z sekcją tenisową, z którą Warta przez najbliższe lata będzie rywalizować (w grudniu 1950 roku oba kluby połączą się).
Od  1930 r. zawodnicy Warty mają możliwość gry w tenisa zimą na wynajmowanej krytej hali treningowej oraz korzystają z porad i treningów etatowego trenera tenisa Romana Tuszyńskiego. Jednak ogólnoświatowy kryzys gospodarczy wyhamował rozwój sekcji tenisowej Warty.
Wojna zbliżała się wielkimi krokami. W maju 1939 r., z okazji 25-lecia sekcji, zorganizowano ogólnopolski turniej juniorów. Walczyło w nim 14 czołowych zawodników. Grę pojedynczą wygrał Władysław Borowczak (HCP Poznań), który pokonał późniejszą gwiazdę poznańskiego tenisa, Józefa Piątka (wówczas AZS Poznań).

 

Król Piątek

Wojna przerwała działalność sekcji. Wznowiono ją w 1945 roku. Do czołówki tenisistów Wielkopolski należeli „warciarze” – Jan Stefański i Halina Hojan, która sklasyfikowana była w 1947 r. na czwartym miejscu w kraju.
Wielkie sukcesy zaczyna odnosić Józef Piątek, który trafia do Warty.  W 1947 wygrywa z najlepszymi tenisistami w  kraju. W latach 1949-1971 piętnastokrotnie zdobył tytuł mistrza Polski: dziesięciokrotnie w grze podwójnej i pięć razy w grze mieszanej. Wiele razy zdobywał srebrne medale.
Piątek gra z powodzeniem w turniejach na kortach całej Europy. Z legendą polskiego tenisa Jadwigą Jędrzejowską wygrał międzynarodowe mistrzostwa Rumunii. Do czasu pojawienia się wielkiego talentu, Wiesława Gąsiorka, był niekwestionowanym królem poznańskich kortów.
Miał opinię niemal idealnego sportowca. Jako dżentelmen kortów wsławił się epizodem w meczu przeciw Węgrowi Jancsó podczas międzynarodowych mistrzostw Rumunii w 1955 r., kiedy po wygraniu dwóch setów i prowadzeniu w trzecim, sędzia pomylił się na niekorzyść serwującego rywala, który znalazł się w trudnej sytuacji 15:40. Piątek oddał wtedy Jancsó dwie kolejne piłki, po czym otrzymał owację od obiektywnej publiczności.

 

Stracone trzy piłki meczowe!

Józef Piątek sześciokrotnie dochodził do finału mistrzostw Polski w grze pojedynczej. Najbliżej zdobycia tytułu mistrzowskiego był w roku 1953 we Wrocławiu. W finale grał z Andrzejem Licisem. Spotkanie miało dramatyczny przebieg – tę grę finałową zaliczono do najciekawszych rozegranych po wojnie.
Piątek cały turniej grał fantastycznie, był zdecydowanym faworytem i kiedy obaj przeciwnicy wyszli na kort, wszyscy byli przekonani, że rozprawi się z Licisem w trzech krótkich setach. I rzeczywiście, początek finałowego pojedynku poznaniak grał, jak w transie, panując niepodzielnie na korcie. Po 60. minutach (!) Piątek prowadzi 6:2, 6:2, 5:2 i 40:0 przy własnym serwisie. Jeszcze jedna piłka i marzenie jego życia spełni się. Będzie mistrzem Polski. Jednak sytuacja ulega radykalnej zmianie. Piątek chce zbyt szybko rozstrzygnąć pojedynek, popełnia szereg błędów, Licis wygrywa pięć piłek pod rząd i wyciąga wynik na 3:5. Ambitny Ślązak przechodzi do kontrnatarcia, wyrównuje na 5:5, i rozstrzyga seta na swoja korzyść 7:5. Licis przejmuje inicjatywę, wygrywa czwartego seta i następne cztery gemy w piątym secie. Jest 2:2 w setach i 4:0 dla Licisa. Piątek stara sie skoncentrować, urozmaica grę , skraca piłki i doprowadza do stanu 4:4. Nieustępliwa walka rozgrywa się wśród niesłychanego napięcia na trybunach. Do końca spotkania Licis stale prowadzi różnicą gema. Wreszcie, przy stanie 7:6, ma piłkę meczowa i wywalcza najważniejszego gema w całym meczu, po trzy i półgodzinnym spotkaniu…

 

Szczyt marzeń: ciepła woda

W okresie największego rozkwitu i sukcesów sekcji Warty w latach 60., kiedy startowali Józef Piątek i Wiesław Gąsiorek, klub miał skromną bazą tenisową. Dysponował tylko jednym kortem pełnowymiarowym z małym barakiem, w którym się przebierano. Warunki były, rzecz ujmując eufemistycznie, surowe. Kiedy w 1962 r. uruchomiono łaźnię na kortach, żartowano, „że jednym z największych osiągnięć pozasportowych sekcji były natryski z ciepłą wodą”. Mimo to na kortach panowała wspaniała atmosfera, był zapał do gry, chęć rywalizacji i zwycięstwa. Widoczna poprawa warunków nastąpiła dopiero w 1975, kiedy wybudowano siedem kortów przy ul. Droga Dębińska (wtedy Bema), a w 1979 r. uruchomiono nowoczesne zaplecze socjalne, o jakim wówczas nie jeden klub w Polsce mógł marzyć. Niestety, nie poszło to w parze z wynikami, jakie osiągali zawodnicy Warty w latach 80.

 

M2 a sprawa polska

W statystyce tytułów zdobytych przez zawodników Warty Poznań prym wiedzie Wiesław Gąsiorek. W swej karierze sportowej 21 razy zdobył tytuł mistrza Polski, cztery razy tytuł międzynarodowego mistrza Polski w grze pojedynczej, raz w grze podwójnej i w mikście. W halowych mistrzostwach Polski w grze pojedynczej dwukrotnie sięgał po złoty medal, a w grze podwójnej siedmiokrotnie. O wicemistrzostwach kraju nie wspominając.
Wygląda to pięknie, ale kiedy Wiesław Gąsiorek grał, nie zawsze było z górki. Warta, jeden z najsilniejszych klubów tenisowych w Polsce, w 1967 r. miała bardzo duże szanse na zdobycie mistrza Polski. Jednak we wrześniu Polski Związek Tenisowy nieoczekiwanie zawiesił Gąsiorka w prawach zawodnika. Wynikiem zamieszania było wycofanie zespołu z dalszych rozgrywek.
A zaczęło się od… dwupokojowego mieszkania przy ul. Poranek. Ośmiokrotny mistrz Polski otrzymał z „Ceglorza”, w którym był zatrudniony, przydział na mieszkanie. Przeprowadzka była logistyczną akrobacją. Gąsiorek miał przenieść się do lokum, które jakaś rodzina zwalniała, przeprowadzając się do innego, a do jego mieszkania wprowadzała się inna. Wszystko w tym samym czasie. I pech chciał, że akurat w tym dniu zaplanowano wyjazd reprezentacji Polski na międzynarodowe mistrzostwa Rumunii. Może afery nie byłoby, ale Gąsiorek zawiadomiony został o wyjeździe… dzień przed zawodami i dzień przed przeprowadzką.
1 września goniec zakładowy biegał po korytarzach Zakładów „H.Cegielski” krzycząc: – Telefon z Warszawy do Gąsiorka!
Chwilowo go nie było, więc goniec treść rozmowy przekazał później. A dzwonił trener reprezentacji i zawiadamiał, że następnego dnia Wiesław Gąsiorek ma wyjechać na turniej do Rumunii. Mistrz odtelegrafował, że z ważnych powodów rodzinnych nie pojedzie. A poza tym PZT nie zwrócił się do „Ceglorza” o zwolnienie Gąsiorka z pracy. No i zaczęło się…
Bardzo szybko obywatel Gąsiorek otrzymał z PZT pismo, w którym powiadomiono go o zawieszeniu i pozbawieniu praw reprezentowania kraju do końca roku. Działacze klubu, oburzeni niesprawiedliwym potraktowaniem zawodnika, wycofali drużynę z rozgrywek i w efekcie Warta – niedawny mistrz Polski – spadła do II ligi. Gąsiorek mówił wtedy poznańskim mediom: – Czy ludzie ze związku nie wiedzą, co to jest mieszkać na 16 m kw. z dwójką małych dzieci?!
Widocznie nie wiedzieli, ale rok później władze związku, po licznych protestach, postanowiły dopuścić zespół do rozgrywek ligowych…
Piotr Gąsiorek

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *