Rozstawiona z numerem czwartym Iga Świątek przegrała w czwartek po północy z numerem siedem w drabince Ukrainką Eliną Switoliną 3:6, 6:2, 2:6 w drugim półfinale Internazionali BNL d’Italia na kortach ziemnych Foro Italico w Rzymie. To oznacza, że polska tenisistka w tym sezonie nie odniesie swojego czwartego zwycięstwa w imprezie WTA 1000 w stolicy Włoch, gdzie triumfowała w latach 2021-22 i w 2024 roku.
Ten pojedynek zamykał czwartkową rywalizację w singlu na Campo Centrale. Wcześniej na tym samym korcie Amerykanka Coco Gauff (nr 3.) w ciągu zaledwie 67 minut uporała się z Rumunką Soraną Cirstea.

Drugi półfinał był bardziej zacięty i bardziej wyczerpujący dla tenisistek, które prowadziły długie wymiany z linii głównej licząc na zmęczenie rywalki. W pierwszych trzech gemach obie utrzymywały dość pewnie własne podania – do 30.
W czwartym gemie nieoczekiwanie Świątek straciła swój serwis i to „na sucho”, więc zrobiło się 1:3. Jednak natychmiast odrobiła stratę, przełamując Ukrainkę do 15, więc na tablicy pojawił się wynik 2:3. Chwilę później było już 3:3 po efektownym utrzymaniu podania do zera.
Natomiast w siódmym gemie polska tenisistka wypracowała drugiego break pointa w meczu. Jednak tym razem nie zdołała go wykorzystać, więc Elina wyszła na 4:3.
Chwilę później Ukrainka podwyższyła prowadzenie na 5:3, po tym jak od stanu 30-40 wygrała trzy następne wymiany. Gdy wydawało się, że zaraz rozstrzygnie losy pierwszego seta na swoją korzyść, dość nieoczekiwanie znalazła się w opałach przy własnym serwisie. Wybroniła się co prawda od stanu 15-40 i doprowadziła do równowagi, ale okazała się bezradna przy trzecim break poincie dla Polki.
To jednak nie wytrąciło jej z równowagi i domknęła ostatecznie tę partię, po 50 minutach gry, przy pierwszej piłce setowej na 6:3. Zaraz po tym nastąpił zaskakujący zwrot akcji, bowiem otwarcie drugiej części rzymskiego półfinału należało zdecydowanie do Świątek.
Była liderka rankingu WTA błyskawicznie odskoczyła na 3:0 zdobywając dwa breaki. W pierwszym gemie do 30 i w trzecim do 15. W czwartym jednak nie udało jej się utrzymać podania, choć z 15-40 doprowadziła do równowagi, a nawet miała do dyspozycji przewagę. Na tablicy pojawił się wynik 3:1 dla turniejowej „czwórki”, a następnie 5:1.

Potem Iga wypracowała piątego break pointa, którego zamieniła na 4:1, a po pewnie rozstrzygniętym serwisie podwyższyła prowadzenie na 5:1. W siódmym gemie wypuściła z rąk pierwszego setbola, przy 40-30 i podaniu rywalki. Ale po blisko półtoragodzinnej walce wygrała te partię 6:2 przy swoim serwisie.
Na otwarcie decydującej odsłony meczu Switolina stanęła w obliczu obrony trzech break pointów i to jej się udało. Sama wykorzystała drugą przewagę na 1:0. Zaraz po tym przełamała podanie Polki i to przy pierwszej okazji, a po trzech gemach zbudowała już prowadzenie 3:0.
Świątek przerwała tę zwycięską serię Ukrainki w czwartym gemie, pewnie utrzymując na 1:3 swój serwis do 30. A później udało jej się to jeszcze do 15, dzięki czemu wyszła na 2:4.
Niewiele brakło, żeby odrobiła stratę przełamania, ale wypuściła z rąk break pointa na 3:4, po czym Switolina odskoczyła na 5:2.
W ósmym gemie decydującej partii Elina zmarnowała pierwszego meczbola przy serwisie Polki przy 40-30. Ale dwie następne wymiany rozstrzygnęła na swoją korzyść, więc po dwóch godzinach i 14 minutach mogła się cieszyć ze zwycięstwa i awansu do finału imprezy na Foro Italico, wywalczonego mniej więcej pół godziny po północy.

Porażka w rzymskim półfinale oznacza, że na koncie Igi wciąż nie pojawi się pierwszy tytuł w obecnym sezonie. Kolejny start planuje w wielkoszlemowym turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa, który rozpocznie się w Paryżu w niedzielę 24 maja.


