Najlepsza obecnie polska tenisistka Iga Świątek ogłosiła nazwisko nowego trenera, który zastąpi zwolnionego niedawno, po półtorarocznej współpracy, Belga Wima Fisette’a. Będzie nim starszy i bardziej doświadczony Hiszpan Francisco Roig, w którego CV najmocniejszym punktem jest fakt, iż przez długi czas pracował w teamie swojego rodaka Rafaela Nadala, jednego z najwybitniejszych tenisistów w historii. Wydawać by się mogło, że medialna telenowela się zakończy tym akcentem, ale już pierwsze reakcje zapowiadają raczej kontynuację serialu.
„Witaj w teamie, Francisco! Jestem bardzo podekscytowana tym nowym rozdziałem” – napisała Iga w relacji na swoim oficjalnym koncie na Instagramie, opisującym zdjęcie z uśmiechniętym Seniorem Roigiem.
Scenerię stanowi zadaszony kort ziemny, a takie właśnie tło nie dziwi, bo wiadomo było, że po powrocie ze Stanów Zjednoczonych była liderka rankingu WTA udała się do Monacor, rodzinnego miasta Rafy na Majorce. Można więc podejrzewać, że ma już za sobą co najmniej kilka treningów z hiszpańskim szkoleniowcem.

Na razie przynajmniej szerszej opinii publicznej nie przedstawiono szczegółów tej współpracy, a zapewne pierwszą okazję do zadawania pytań w tej sprawie samej zainteresowanej dziennikarze będą mieli w drugiej połowie miesiąca. Najbliższy występ czwartej obecnie tenisistki świata spodziewany jest w tygodniu od 13 kwietnia na kortach ziemnych w Stuttgarcie, gdzie odbędzie się turniej WTA 500.
Od kilku dni wiemy już, że nie zobaczymy jej na korcie ziemnym usypanym w PreZero Arenie Gliwice, która w dniach 10-11 kwietnia gościć będzie mecz Billie Jean King Cup z Ukrainą o awans do BJK Cup Finals w Shenzhen. W reprezentacji Polski powołanej przez kapitana Dawida Celta znalazły się: Magda Linette (AZS Poznań), Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Linda Klimovicowa (wszystkie BKT Advantage Bielsko-Biała) oraz ogłoszona najpóźniej Martyna Kubka (WKT Mera Warszawa).
Nowe otwarcie, jeśli chodzi o trenera tenisowego w Teamie Świątek, nastąpiło więc u progu najważniejszej dla Igi części sezonu – gry na ceglanej mączce w Europie. Przed Polką ważne turnieje rangi WTA 1000 w Madrycie i Rzymie, a zwieńczeniem startów na „terre battue” – jak zwą pomarańczową mączkę Francuzi – będzie wielkoszlemowy Roland Garros. Właśnie Paryż, zapewne, będzie momentem pierwszych ocen i podsumowań dotyczących współpracy z 58-letnim Roigiem.

Niestety zanim jeszcze czwarta tenisistka w rankingu WTA rozegrała pierwszy turniej pod okiem hiszpańskiego szkoleniowaca. Ba, ledwie ogłosiła oficjallnie nawiązanie z nim współpracy, już nastąpił prawdziwy wysyp „merytorycznych” komentarzy, spekulacji dotyczących świetlanej bądź niepewnej przyszłości wynikowej, zagrożeń wyboru “hiszpańskiej szkoły”, przewidywań taktycznych i innych podpowiedzi, co „na już” należy poprawić w jej grze, zanim wróci na ulubioną „cegłę”.
Jeśli ktoś w tym newsowym bombardowaniu nie wie jak przetrwać to tsunami komentarzy, reakcji i “fachowych” sugestii, to powinien po prostu uzbroić się w cierpliwość. Może nawet zrobić popcorn i usiąść na fotelu patrząc na kolejne odcinki tenisowej telenoweli. Sezonowo można w sumie też już zabrać się za krojenie składników do tradycyjnej świątecznej sałatki jarzynowej, a dla podkręcenia emocji rzucić do domowników pytanie: na Wielkanoc mamy w tym roku „Dekoracyjny” czy „:Kielecki”?
Ale tak bardziej na poważnie, to warto poczekać, nie zakładać niczego z góry, ani nie wykluczać, tylko obserwować rozwój wydarzeń na korcie i wokół niego. Zmiany trenerów to naturalna kolej rzeczy w sporcie, a najbliższe miesiące pokażą czy duet Świątek-Roig się sprawdzi w Tourze, czy też jeszcze w tym sezonie, albo tuż po jego zakończeniu, konieczna będzie korekta tego projektu lub jego zamknięcie.
Przed rokiem, o tej porze, wielu specjalistów zwalniało już z pracy Fissette’a, krytykując jego metody albo negując pozycję w dość hermetycznym Teamie Świątek. I wtedy Iga zrobiła coś, czego chyba trudno się było spodziewać, bo wygrała siedem meczów na sprawiającej jej wiele problemów trawie i to w wyjątkowym The All England Lawn Tennis Club przy Church Road. Czy powtórzy ten wynik w kolejnej edycji Wimbledonu? Czy po raz kolejny nie będzie miała sobie równych na kortach im. Rolanda Garrosa?
Czas pokaże, bądźmy cierpliwi, no chyba, że się okaże, że do wielkanocnej sałatki jarzynowej nie kupiliśmy jakiegoś ważnego składnika. Ale przecież można wyskoczyć do sklepu i naprawić ten błąd. A jeśli ktoś chce odpocząć nieco od tenisa w te święta, to pewnie znajdzie na jakimś kanale komedię “Kevin sam w domu”.
Mała odmiana nikomu nie zaszkodzi. A zaraz po Wielkanocy zapraszamy do nabywania wiosennego wydania “TENIS MAGAZYNU”, który po świętach trafi do sprzedaży.
Tristand



