„Prawdą jest, że dałam upust emocjom w sposób, z którego nie jestem dumna. Moim celem nie było jednak wycelowanie piłki w nikogo, a upust frustracji poprzez odbicie piłki w ziemię.” – napisała Iga Świątek na swoim profilu na Instagramie.

Te słowa odnoszą się do sytuacji podczas półfinałowego meczu w turnieju BNP Paribas Open. Polka grała z Mirrą Andriejewą, w którym wiceliderka światowego rankingu mocno uderzyła piłkę, ta odbiła się od ziemi i przeleciała tuż obok głowy ball boya. Ostatecznie reprezentantka Polski przegrała z tenisistką rosyjską 6:7 (1), 6:1, 3:6.
Iga świątek dalej napisała w oświadczeniu: „Od razu przeprosiłam ball boya, złapaliśmy kontakt wzrokowy i obydwoje skinęliśmy do siebie głowami, gdy przeprosiłam za to, że wydarzyło się to blisko niego.
Wiele razy widziałam innych zawodników uderzających piłką w ziemię z frustracji i nie spodziewałam się takich drastycznych ocen. Zazwyczaj hamuję takie impulsy, więc pół żartem pół serio mogę powiedzieć, że nie mam w tym doświadczenia i, że w złości źle tą piłką przycelowałam.”
W kolejnych fragmentach oświadczenia czytamy: „W sporcie nie ma robotów. Trzy sezony zagrałam wspaniale, ale nic nie przychodzi samo i nie jest powiedziane że wyniki zawsze bedą „przychodziły” (a raczej będę je osiągała) ze swobodą i kontrolą. Tak działa życie i tak działa sport. Ja sama czasami o tym zapominam.”
Na zakończenie Iga napisała: „Do zobaczenia w Miami”.




czytaj też: Iga Świątek „zatrzymana” w Indian Wells. Finał Sabalenka – Andriejewa
(RED)

