Iga Świątek poinformowała w poniedziałek 23 marca na swoich kanałach w mediach społecznościowych o zmianie w jej sztabie szkoleniowym. Trzecia obecnie tenisistka w rankingu WTA postanowiła zakończyć współpracę z belgijskim trenerem Wimem Fissette’em, który pomógł jej w ubiegłym roku w odniesieniu najcenniejszego zwycięstwa w Wielkim Szlemie, czyli triumfu na trawiastych kortach w Wimbledonie. „Dziękuję Ci Trenerze za ten czas i za lekcje, jakie dzięki Tobie odebrałam. Życzę Ci wszystkiego dobrego – zarówno zawodowo, jak i prywatnie.” – napisała Polka na Instagramie.

Ta współpraca rozpoczęła się w listopadzie 2024 roku, gdy Fissette zastąpił Tomasza Wiktorowskiego, byłego trenera Agnieszki Radwańskiej i byłego kapitana reprezentacji Polski w rozgrywkach o Fed Cup (obecnie Billie Jean King Cup).
„Czasami życie i sport przynoszą takie momenty… Miami nie było dla mnie łatwe. Czuję rozczarowanie, zawód, oczywiście poczucie niedosytu i odpowiedzialności za to, co się wydarzyło na korcie. Mam też sporo ważnych wniosków, z którymi idę dalej i myślę, że to bardzo ludzkie. Jednocześnie, po wielu miesiącach wspólnej pracy z trenerem Wimem Fissettem podjęłam decyzję o tym, że pójdę inną drogą. To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy – w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń.” – można przeczytać na kanale byłej liderki rankingu WTA na Instagramie.

Dalej podkreśliła: „Pozostała część mojego sztabu pozostaje bez zmian.”, co oznacza, że w tej sytuacji w Teamie Świątek pozostają nadal Maciej Ryszczuk odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne, psycholożka Daria Abramowicz oraz sparingpartner Tomasz Moczek.
„Wiem, że pojawia się wiele pytań, ale dam Wam znać o tym, co dalej w odpowiednim czasie. Daję sobie chwilę na zadbanie o siebie, ułożenie tego doświadczenia i przygotowanie się do nowego rozdziału. Po prostu, krok po kroku, bo jak często mówię – to maraton, a nie sprint” – dodała.
Początek sezonu w wykonaniu Igi pod względem wynikowym w indywidualnych startach na pewno nie spełniał jej oczekiwań, bo trzy pierwsze tegoroczne występy kończyła w ćwierćfinałach: w wielkoszlemowym Australian Open w Melbourne, a także w imprezach rangi WTA 1000 w Dubaju i w Indian Wells. Wskutek tego straciła pozycję wiceliderki klasyfikacji tenisistek na rzecz Kazaszki Jeleny Rybakiny.
Na dodatek w ubiegłym tygodniu odpadła nieoczekiwanie już w drugiej rundzie innego turnieju WTA 1000 w Miami, ulegając w trzech setach Magdzie Linette (AZS Poznań). W ten sposób zakończyła pierwszą część sezonu na twardych kortach i teraz będzie się przygotowywać do gry na ziemnej nawierzchni. Najprawdopodobniej wróci do Touru w drugiej połowie kwietnia, podczas halowej imprezy rangi WTA 500 w Stuttgarcie.
(R)

