Hubert Hurkacz w półfinale w Cincinnati! Niepotrzebna nerwówka w secie drugim, ale Alexei Popyrin pokonany

Hubert Hurkacz. Fot. Western & Southern Open

Hubert Hurkacz (20. ATP) wciąż świetnie radzi sobie podczas rozgrywanego na twardych kortach w Cincinnati w USA turnieju Western & Southern Open 2023 o randze ATP Masters 1000. „Hubi” był faworytem piątkowego ćwierćfinału, w którym jego przeciwnikiem był niżej notowany Australijczyk Alexei Popyrin (58. ATP) i nie sprawił zawodu, po zwycięstwie 6:1, 7:6 (8) meldując się w półfinale imprezy na południowo-zachodnim skraju stanu Ohio.

Mecz od początku był jednostronny. Dla losów seta otwarcia kluczowe znaczenie miał zacięty gem drugi, w którym urodzony we Wrocławiu najlepszy obecnie polski tenisista, po wykorzystaniu czwartego break-pointa, zdobył przełamanie, obejmując prowadzenie 2:0. Co istotniejsze, Hubert Hurkacz na tym nie poprzestał. Polak zdobył jeszcze break na 4:0 i pierwszy set ćwierćfinału zapisał na swoim koncie, wygrywając 6:1, po zaledwie 24 minutach! Bezradny Alexei Popyrin, zwłaszcza w gemach serwisowych Polaka, jedyny gem zdobył w tym secie utrzymując serwis, kiedy przegrywał już 0:5 i bronił się przed porażką do zera.

Dopiero w drugiej odsłonie piątkowego meczu mieliśmy na korcie w Cincinnati więcej rywalizacji. Hubert Hurkacz wciąż utrzymywał wprawdzie dobrą dyspozycję serwisową, ale teraz Australijczyk nie ustępował już Polakowi. W gemie ósmym przez moment zrobiło się nawet niebezpiecznie dla Hurkacza, bowiem Alexei Popyrin objął w gemie serwisowym „Hubiego” prowdzenie 30:0 i dwie wygrane wymiany dzieliły go od zdobycia breaka na 5:3. Wyżej klasyfikowany w światowym rankingu tenisistów o 38 pozycji Hubert Hurkacz wybrnął jednak z opresji, wygrywając cztery następne akcje, a że do breaków w drugiej partii meczu ostatecznie nie doszło – o wyniku drugiego seta decydował tie-brerak.

W rozstrzygającej rozgrywce Hubert Hurkacz już w akcji rozpoczynającej rywalizację zdobył miniprzełamanie, po drugim w tie-breaku miniprzełamaniu prowadził 4:1, a kiedy podwyższył prowadzenie na 6:1, wypracowując pięć z rzędu piłek meczowych, wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty na korzyść Polaka. Być może tak też pomyślał „Hubi”, a tymczasem znajdujący się w beznadziejnym położeniu Alexei Popyrin ani myślał rezygnować. Australijczyk najpierw obronił dwie piłki meczowe przy własnym serwisie, po czym poszedł za ciosem, broniąc kolejne dwa meczbole już przy serwisie Polaka, piątą piłkę meczową oddalił przy własnym podaniu, wyrównując w tie-breaku na 6:6, a następnie zdobywając przy własnym serwisie kolejny punkt (szósty z rzędu!) objął prowadzenie 7:6, wypracowując piłkę setową na swoją korzyść! To co jeszcze kilka minut wcześniej wydawało się niemożliwe, a więc zwycięstwo Australijczyka w secie drugim i rozstrzygający ćwierćfinał set trzeci, stało się zupełnie realne. W trudnym momencie Hubert Hurkacz zdołał jednak wrócić na właściwe tory, przy własnym serwisie najpierw obronił piłkę setową dla rywala, a następnie wypracował już szóstą piłkę meczową, obejmując prowadzenie 8:7. Alexei Popyrin zdołał jeszcze wygraną akcją, rozpoczynaną własnym podaniem, doprowadzić do remisu 8:8, ale drugiej piłki setowej już nie wypracował. Przy remisie w tie-breaku 8:8 Hubert Hurkacz zdobył kluczowe miniprzełamanie na 9:8 i siódmej pilki meczowej, przy własnym serwisie, już nie zmarnował. Ostatecznie Hubert Hurkacz wygrał tie-break seta drugiego 10:8, a tym samym drugą odsłonę meczu 7:6 (8) i cały trwający godzinę i 19 minut mecz 6:1, 7:6 (8), zapewniając sobie awans do sobotniego półfinału.

Hubert Hurkacz wygrał ćwierćfinał jak najbardziej zasłużenie i choć niepotrzebnie dopuścił do nerwowej końcówki seta drugiego, wszystko na szczęście skończyło się dla niego pomyślnie.

W piątkowym ćwierćfinale Hubert Hurkacz zaserwował 10 asów, popełniając jeden podwójny błąd serwisowy, Alexei Popyrin miał dwa asy oraz popełnił jeden podwójny błąd serwisowy. Polak zagrał 19 winnerów, Australijczyk 11. Hubert Hurkacz popełnił dziewięć niewymuszonych błędów, wobec siedmiu niewymuszonych błędów przeciwnika.

„Hubi” ani razu nie musiał bronić break-pointa, sam zaś wykorzystał dwie z sześciu okazji na break (wszystkie w secie otwarcia).

Na razie wiadomo, że dzięki udanemu występowi w Cincinnati, najlepszy obecnie polski tenisista poprawi w poniedziałek, 21 sierpnia, swoją lokatę w rankingu ATP tenisistów.

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości