Po wygraniu turnieju eliminacyjnego w Lipawie, we francuskim Ronchin polska reprezentacja chłopców U16 wywalczyła srebrny medal Tennis Europe Winter Cups by Dunlop!
Po raz pierwszy od czternastu lat Biało-Czerwoni zdołali wywalczyć tak dobry wynik w rywalizacji chłopców do 16 lat w Winter Cups by Dunlop. W 2012 roku Polacy przegrali w finale z Francuzami 0:3, również w Ronchin. Wówczas Polskę reprezentowali Kamil Majchrzak, Jan Zieliński oraz Karol Duś.
– Tegoroczny wynik jest świetny. Szczerze mówiąc, jako kapitan liczyłem na awans do turnieju finałowego i tak też wszystko było przygotowane pod to, że zagramy w obydwu turniejach. Jeśli chodzi o same finały, to wszyscy wiedzieliśmy, że będą to wyłącznie trudni przeciwnicy – mówi Jarosław Wołąsewicz – trener kadry narodowej U16 chłopców i dodaje: – W drodze do Francji pokonaliśmy mocne ekipy: Wielką Brytanię i Czechów, z którymi zawsze ciężko idzie naszym reprezentacjom. Po wygranej w turnieju eliminacyjnym, wierzyliśmy w medal. Jak już byliśmy w finale, to wiadomo, że chcieliśmy wygrać, natomiast nie nakładaliśmy na siebie presji. Każdego dnia skupialiśmy się na danym dniu. Tak było zarówno na Łotwie, jak i we Francji. Myślę, że nasza praca została wykonana doskonale, a sam turniej pokazał, że ani poziomem tenisowym, ani przygotowaniem fizycznym nie odbiegamy od czołowych reprezentacji. Bardzo dobry wynik w Summer Cups i awans do Davis Cup Juniors to jest nasz realny cel na najbliższe miesiące – podsumowuje szkoleniowiec.


W tegorocznej edycji nasi zawodnicy zaprezentowali się nadspodziewanie dobrze. Zarówno na turniej eliminacyjny, jak i finały we Francji, kapitan naszej drużyny, Jarosław Wołąsewicz, powołał Sebastiana Tejerinę (KKT Kostrzyn Wlkp.), Błażeja Krzyśkę (KS Górnik Bytom) i Emila Makiełę (POZ BRUK Sobota). Ponadto, na Łotwie i we Francji z drużyną była Anna Kazimierczak – trener przygotowania motorycznego.
W Lipawie Biało-Czerwoni nie znaleźli mocnych na siebie, wygrywając wszystkie spotkania. Nie dziwi więc, że do Ronchin jechaliśmy z nastawieniem na bardzo dobry wynik. Jak się okazało, polscy tenisiści nie zawiedli. Najpierw pokonali Niemców 2:1, a następnie wygrywając ze Słoweńcami 3:0. O losach końcowego triumfu w całej imprezie zadecydowała gra podwójna, ponieważ po starciach singlowych było 1:1. Ostatecznie, minimalnie lepsi okazali się reprezentanci gospodarzy.
Oto co powiedzieli po przylocie do Polski nasi reprezentanci.
Sebastian Tejerina: – To był bez wapienia piękny występ z naszej strony. Wszystko szło dobrze, ale w finale niestety to przeciwnicy byli lepsi. Mój pierwszy rywal był trudny. Miałem swoje szanse w drugim secie, ale na szczęście w trzecim zamknąłem mecz na swoją korzyść. Wydaje mi się, że kolejne mecze były łatwiejsze. Na pewno poziom zawodów był bardzo wysoki, więc daje to dużą nadzieję na najbliższe miesiące.
Błażej Krzyśko: Był stres wychodząc jako pierwszy na kort. Myślę, że Sebastianowi łatwiej się wyszło na kort po moim zwycięstwie. Mógł wówczas zagrać z luźną głową i grać to, co chciał. Formuła jest tak skonstruowana, że nawet jak jeden z nas przegra singla, to mamy bardzo mocny debel, więc zawsze liczymy się w walce o końcową wygraną. Sądzę, że jest to duża motywacja na dalszą część sezonu, bo to naprawdę dobry wynik. Od czternastu lat nikt nie osiągnął takiego wyniku. Mam nadzieję, że to będzie dodatkowa motywacja dla nas na przekraczanie kolejnych granic.
Emil Makieła: Bardzo fajnie jest być członkiem takiej drużyny. Zwłaszcza, że zawodnicy, którzy ostatni raz osiągnęli taki wynik dobrze sobie teraz radzą w zawodowym tourze. Idziemy tą samą ścieżką. Super jest osiągnąć taki sam wynik, jaki w 2012 roku wywalczyli Majchrzak i Zieliński. Szkoda, że znowu przegraliśmy z Francją, ale jeszcze będzie szansa do rewanżu podczas Summer Cups.
Marcin Stańczuk

