Dariusz Piter: Od lekkoatletyki do tenisa

Solidność, bardzo dobry warsztat trenerski i wielka pasja – tak w wielkim skrócie można scharakteryzować Dariusza Pitera. W młodości osiągał sukcesy w lekkoatletyce, ale jego marzeniem był tenis. Spełnił je – obecnie jest cenionym szkoleniowcem, a jego dzieci, Katarzyna i Kuba, pokochały biały sport tak samo jak tata.

Tekst: Maciej Łosiak

– Darek to koleżeńska osoba, dobry trener lubiący pracować – charakteryzuje kolegę Zbigniew Owsian, który całe zawodowe życie związany jest z tenisem i wraz z żoną Ewą pracuje w podpoznańskim Centrum Tenisowym Sobota już 10 lat, a wcześniej działał na kortach AZS przy ul. Noskowskiego w Poznaniu. I zaznacza: – Darek ma dwójkę wspaniałych dzieciaków, a wiem, jak rodzice muszą się poświęcić, by wychować dobrego sportowca i człowieka. Wraz z żoną sami tego doświadczyliśmy.

– Co równie ważne, mamy z Darkiem podobne gusta muzyczne – śmieje się pan Zbyszek, noszący pseudonim „Kieras”, którego zna prawie, a może i cała tenisowa Polska.

Sport od szkolnych lat

Dariusz Piter pochodzi z Nowego Tomyśla. Od dziecka miał sportowe zacięcie. Nie mogło być inaczej, bo jego tata Marian w latach 60. i 70. grał zawodniczo w piłkę nożną, a potem został trenerem w Polonii Nowy Tomyśl.

– Oczywiście, trafiłem do sekcji piłkarskiej, choć mojej mamie nie za bardzo to się podobało. Grałem w grupie juniorów, mają tylko 14 lat. Potem była siatkówka, a trenował mnie… mój przyszły teść. Z żoną znałem się od szkolnych lat. Nie byłem wybijającym się graczem: wprawdzie wysoki i bardzo szczupły, ale jeszcze zbyt mało doświadczony. Po koleżeńsku, ale od starych wyjadaczy dostałem niezły trening mentalny – śmieje się pan Darek.

Na sportowym talencie ucznia Szkoły Podstawowej nr 2 w Nowym Tomyślu poznali się nauczyciele wychowania fizycznego. Była siatkówka, piłka ręczna, ale przede wszystkim lekkoatletyka.

– Tak, tak, lekkoatletyka stała się tą dyscypliną, której się poświęciłem przez kolejne lata. A wszystko to za sprawą Andrzeja Bakulina, który zauważył u mnie tą sportową „Bożą iskierkę”. Po ósmej klasie trafiłem do Orkanu Poznań. Trenowałem LA w klubie i zacząłem naukę w nowym otoczeniu, mieszkając w internacie. Jak się okazało, największą smykałkę miałem do skoków: w dal i trójskoku. Byłem reprezentantem ówczesnego województwa poznańskiego, zdobywając m. in. tytuł halowego mistrza Polski w Zabrzu z wynikiem 7,02 m. Potem była kadra narodowa i zajęcia pod okiem trenera Andrzeja Lasockiego, który prowadził między innymi mistrza świata w  trójskoku Zdzisława Hoffmanna. Wywalczyłem m. in. złoto MP w trójskoku w Białymstoku – mówi Dariusz Piter.

Młody lekkoatleta trenował często z Ośrodku Nadziei Olimpijskich przy stadionie poznańskiej Olimpii, gdzie był zakwaterowany z kolegami w domkach. W pobliżu były korty, więc wieczorami zaczęli grać w tenisa. To były czasy sukcesów Wojtka Fibaka, a wtedy prawie każdy młody człowiek marzył, by pójść jego śladami.

– Tenis mnie zafascynował, choć już wcześniej, sporadycznie, miałem kontakt z tą dyscypliną. Pamiętam, jak będąc jeszcze dzieciakiem, dostałem w prezencie dwie rakiety Wimbledon, wyprodukowane przez firmę Społem Łódź. Brałem je na podwórko i odbijałem piłkę o mur między oknami. Na szczęście szyby nigdy nie zbiłem – uśmiecha się trener Piter, wspominając te wydarzenia. I zaznacza, że rakiety przydały się po latach podwójnie: po obcięciu części rączek stały się pałeczkami sztafetowymi, a skrócone rakietki posłużyły jego dzieciom w pierwszym etapie nauki tenisa.

Studia, małżeństwo, rodzina

Jak to bywa u większości młodych, zdolnych sportowców, nasz bohater rozpoczął studia na Akademii Wychowania Fizycznego. Wpierw w Gorzowie Wielkopolskim, skąd przeniósł się do Poznania, by kontynuować naukę na kierunku trenerskim lekkoatletyka. Rok 1987 to niezwykle ważna data, bo to właśnie wtedy 24-latek ożenił się z miłością swojego życia, poznaną jeszcze wczasach szkoły podstawowej – Renatą.

– W trakcie studiów już pracowałem, byłem zatrudniony w Zakładzie LA poznańskiej AWF. Po studiach szukałem pracy w klubie, ale bezskutecznie. Dzięki Marianowi Głuszkowi, szefowi Ludowych Zespołów Sportowych, dostaliśmy mieszkanie w Ceradzu Kościelnym pod Poznaniem. Rozpoczęliśmy pracę jako nauczyciele WF-u w pobliskiej szkole, a ja się „przebranżowiłem” i postawiłem na tenisa – opowiada Dariusz Piter.

Rozpoczął od tenisowego kursu instruktorskiego dla nauczycieli u Piotra Unierzyskiego, następnie były studia podyplomowe w tej dziedzinie. I pomyślał, że warto zaangażować do tenisa większą grupę dzieciaków. Padł pomysł założenia Uczniowskiego Klubu Sportowego.

– I tak, dzięki wsparciu wielu osób, pod koniec lat 90. powstał UKS Sokół Ceradz Kościelny. Była przychylność Waldego Dzikowskiego, wójta gminy Tarnowo Podgórne oraz Marka Wasielewskiego, dyrektora szkoły. Oczywiście Kaśka i Kuba także się wciągnęli – dodaje szkoleniowiec.

– Zajęcia ogólnorozwojowe, nauka gry w siatkówkę od najmłodszych lat – to wszystko przydaje się teraz w zawodowym tenisie. Zresztą, bieganie i gra z kontry to mój żywioł. Wynika to z mojej budowy ciała, z genów. Ale bez pracy z rodzicami w dzieciństwie nie byłoby to możliwe – mówiła kilka lat temu w rozmowie z „Tenis Magazyn” Kasia Piter.

Sierosław ważnym przystankiem na początku trenerskiej przygody

A jak rozwinęła się trenerska kariera Dariusz Pitera? – Dzieci pokochały tenisa, dlatego na sto procent zaangażowałem się w tę dyscyplinę. Z kolei żona nadal uczyła klasy 1-3 w szkole w Ceradzu – wspomina bohater tekstu, który jeszcze przez jakiś czas prowadził m. in. prywatne zajęcia nauki pływania na basenie przy Dąbrowskiego w Poznaniu, ale z czasem został wyłącznie przy tenisie. Najpierw były treningi przy szkole prywatnej w podpoznańskim Baranowie, prowadzonej przez Marka Błażejaka. Kolejnym, ważnym krokiem w zawodowym życiu Pitera było przejście do nowo otwartego, nowoczesnego obiektu tenisowego w Sierosławiu pod Poznaniem, prowadzonego przez małżeństwo Grażynę i Waldemara Albrechtów. Tam poznał m. in. koleżeństwo po fachu – Ulę Dotę czy Roberta Perę. A samo centrum robiło wrażenie: 9 kortów, sztuczna nawierzchnia, hale.

– Działo się tam mnóstwo, a ja mogłem również podnosić umiejętności trenerskie. Rozpocząłem też treningi ze Stanisławem Bogackim. Wspominam go, bo pracujemy razem na korcie od… 30 lat. A od pana Stanisława dostaję wielkie wsparcie i pomoc w prowadzeniu najmłodszych adeptów – zaznacza Dariusz Piter, który w tym czasie z całą energię zajął się karierą swoich dzieciaków. I jak wspomina pochłaniało to ogrom czasu.

– Niestety, zachorowała moja żona. Zostałem w domu, by ją wspierać i opiekować się nią. Renata siedem lat walczyła o zdrowie. Cała nasza rodzina bardzo mocno przeżyła jej odejście – mówi Piter.

Kuba i Kasia usamodzielnili się, a ich kariery rozwijały. To jednak Katarzyna zaczęła odnosić znaczące sukcesy. W 2007 roku dotarła do półfinału juniorskiego Wimbledonu. Rok później zagrała w trzeciej rundzie Australian Open (także wśród juniorek). W 2010 roku wygrała pierwszy z cyklu turniejów ITF w belgijskim Koksijde. W rolę jej szkoleniowca zaczął się wcielać brat Jakub. Obecnie Kasia kontynuuje karierę. Ostatnie miesiące były udane szczególnie w grze podwójnej, bo poznanianka wspólnie z Paulą Kanią-Choduń odniosła kilka znaczących wyników deblowych.

Zgodne rodzeństwo: Kasia i Jakub.

Z kolei Kuba ożenił się z Serbką Masą Marianović i oboje pracują w Niemczech, Masa jest menedżerem ds. logistyki w DHL, a Jakub jest zatrudniony w Akademii Tenisowej Roberta Orlika.

Na polu golfowym

Dziś Dariusz Piter pracuje z uzdolnioną młodzieżą, choć otrzymał bardzo ciekawą propozycję współpracy.

– Do swojego teamu zaprosiła mnie Kasia Kawa i jej główny szkoleniowiec Grzegorz Garczyński. Pracujemy nad pewnymi elementami gry, które mają poprawić jej skuteczność. Te godziny spędzone na korcie dają mi olbrzymią satysfakcję – cieszy się szkoleniowiec.

W swoim bogatym trenerskim CV ma współpracę z obiecującymi młodymi tenisistami: Martą Zając, Filipem Mrukiem czy Sonią Pieczyńską. A obecnie pod jego okiem tenisowe umiejętności rozwijają: Jan Allecou, Martyna Jankowska, Maksymilian Krzyżosiak-Michnikowski.

– Dzięki namowom syna zacząłem też grać w golfa. Zrobiłem podstawowy kurs i wolne chwile staram się spędzać z na polu golfowym z kijem w ręku. Cieszę się, że już niedługo będę mógł rozwijać umiejętności na polu golfowym w rodzimej gminie – kończy uśmiechając się Dariusz Piter.

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Magda Linette Fot Monika Piecha

W Madrycie trwa znaczący turniej Mutua Madrid Open 2026 o randze imprezy WTA 1000 oraz ATP Masters 1000. We wtorek, 21 kwietnia 2026, rywalizację w grze pojedynczej …

Kompleks sportowo-tenisowy Tenis Kozerki po raz kolejny udowodnił, że jest idealnym obiektem do organizacji tak dużych imprez jak Halowe MP Tenis Open Polska. Fot. Aneta Budzałek

Słowo „rekord” od kilku sezonów, kiedy to rozgrywane są otwarte i halowe mistrzostwa Polski Tenis Open Polska, jest słowem odmienianym we wszystkich przypadkach. Tak też było podczas  tegorocznej …

Sportowcem roku został Carlos Alcaraz. Fot. Laureus World Sports Awards 2026

W Palacio de Cibeles Madrycie odbyła się w poniedziałek 20 kwietnia 2026 roku Gala wręczenia nagród Laureus World Sports Awards 2026. Najważniejsze wyróżnienia dla najlepszych …

Jeśli Hubert Hurkacz awansuje do rundy drugiej, już na tym etapie trafi na Włocha Lorenzo Musettiego.

W poniedziałek, 20 kwietnia, odbyło się losowanie drabinki turnieju głównego mężczyzn Mutua Madrid Open 2026 o randze imprezy ATP Masters 1000. Hubert Hurkacz, jedyny …