Linda Klimovicova i Maja Chwalińska, grające w pierwszym tygodniu grudnia w Challengerac WTA 125, w środę walczyły o awans do ćwierćfinału gry pojedynczej. Obie polskie tenisistki poniosły porażki, odpadając z turniejów w Angers oraz w Quito.
Linda Klimovicova (145. WTA, w wirtualnym rankingu 138. WTA), uczestnicząca w imprezie we francuskim Angers (kort twardy w hali), zmierzyła się z rosyjską tenisistką Kamillą Rachimovą (112. WTA, wirtualny ranking 111. WTA) i nie była faworytką pojedynku. Urodzona w Ołomuńcu 21-letnia tenisistka, od listopada 2024 reprezentująca Polskę, stoczyła trwający dwie godziny i 37 minut pojedynek, przegrywając w trzech setach 0:6, 7:6 (5), 3:6.
Początek meczu w ogóle nie zapowiadał zaciętej rywalizacji, bowiem w secie otwarcia Linda Klimovicova straciła podanie już w gemie drugim, a w całej jednostronnej partii nie wygrała nawet gema honorowego, przegrywając po 27 minutach 0:6.
Klimovivova dała się już jednak poznać jako tenisistka bardzo waleczna, do końca nie rezygnująca z walki o jak najkorzystniejszy rezultat. W drugiej odsłonie meczu polska tenisistka nie ustępowała już wyżej notowanej rywalce. Ta odsłona meczu trwała godzinę i 27 minut, a co najistotniejsze, Linda Klimovicova po tie-breaku zwyciężyła 7:6 (5), doprowadzając do seta trzeciego. Polskiej tenisistce należą się za postawę w tym secie wielkie brawa, choć bowiem przegrywała w tie-breaku 3:5 i była o dwie przegrane akcje od porażki, jednak przechyliła szalę zwycięstwa w drugiej partii na swoją stronę. Inna sprawa, że Linda Klimovicova powinna tę część meczu wygrać wcześniej, gdyż prowadziła z przewagą breaka 3:1, a następnie 4:3.
Decydująca odsłona meczu nie ułożyła się jednak po myśli Lindy Klimovicovej, która przegrała trzeci set 3:6 i po porażce 0:6, 7:6 (5), 3:6 pożegnała się z turniejem. Końcówka meczu być może potoczyłaby się inaczej, gdyby przy prowadzeniu 3:2 Linda Klimovicova wykorzystała któryś z trzech break-pointów, w tym dwóch pierwszych od 40:15 następujących bezpośrednio po sobie i „odskoczyła” przeciwniczce na 4:2 z przewagą breaka. .
W ćwierćfinale to nie Linda Klimovicova, lecz Kamilla Rachimova zmierzy się z niemiecką tenisistką Moną Barthel. Mimo środowej porażki Linda Klimovicova zakończy udany sezon 2025 sezon i rok kalendarzowy 2025 niemal na pewno z rankingową życiówką (dotychczasowa życiówka 144. WTA), najprawdopodobniej pod koniec 14 dziesiątki singlowego rankingu WTA.
Maja Chwalińska (127. WTA, wirtualny ranking 148. WTA), która na koniec występów w Ameryce Południowej bierze udział w turnieju w stolicy Ekwadoru Quito, miała za przeciwniczkę tenisistkę z Argentyny, niżej notowaną w światowym rankingu Luisinę Giovannini (281. WTA). W tym meczu faworytką byłą 24-letnia, urodzona w Tarnowskich Górach Polka, ale nie rozegrała dobrego meczu, przegrywając po godzinie i 35 minutach w dwóch setach 3:6, 4:6.
W secie otwarcia Maja Chwalińska ani przez moment nie zagroziła rywalce. Wprawdzie w gemie rozpoczynającym zmagania Polka po obronie break-pointa zdołała jeszcze utrzymać serwis, ale dwukrotnie – w gemach piątym oraz ostatnim, dziewiątym – nie utrzymała serwisu, a pierwsza partia po 40 minutach padła łupem Argentynki.
W drugiej odsłonie pojedynku wydawało się, że Polka najgorsze ma już za sobą i opanowała sytuację na korcie, w gemie trzecim zdobyła bowiem break, wychodząc na prowadzenie z przewagą przełamania serwisu przeciwniczki, lecz nie zdołała utrzymać korzystnego rezultatu.
Maja Chwalińska wygrywała jeszcze w drugim secie 4:3, ale od tego momentu przegrała trzy gemy z rzędu, w tym na 4:4 oraz na 4:6, mając do dyspozycji serwis, i zakończyła udział w imprezie w stolicy Ekwadoru.
Maja Chwalińska straciła tym samym szansę nie tylko na rankingową życiówkę, ale w najbliższym notowaniu rankingu WTA zanotuje spadek o około 20 pozycji i będzie klasyfikowana prawdopodobnie na 148 miejscu.
Turniej w Selva Gardena
Dodajmy jeszcze, że w środę, 3 grudnia, z polskich tenisistek zwycięstwo odniosła Martyna Kubka (381.WTA), która po zwycięstwie 6:1, 6:4 z wyżej notowaną w światowym rankingu Czeszką Barborą Palicovą (218. WTA) awansowała do ćwierćfinału gry pojedynczej turnieju ITF W50 we włoskiej miejscowości Selva Gardena (kort twardy w hali).
W 1/8 finału z tą imprezą pożegnała się natomiast w singlu Weronika Falkowska (424. WTA), która w godzinę i 18 minut dwóch setach przegrała wyraźnie 4:6, 0:6 z najwyżej rozstawioną w turnieju Chorwatką Janą Fett (197.WTA)
Zwycięstwo Ewald, porażka Rowińskiej
Bardzo udanie występ w imprezie ITF W35 Sharm ElSheikh 3 w Egipcie (kort twardy) rozpoczęła Weronika Ewald (439.WTA), w pierwszej rundzie gry pojedynczej (1/16 finału) pokonując w godzinę i 17 minut 6:0, 6:2 turniejową „jedynkę”, Niemkę Katharinę Hobgarski (280. WTA).
W pierwszej rundzie turnieju ITF W35 w Daytona Bech w USA (kort ziemny) odpadła natomiast Malwina Rowińska (bez rankingu), przegrywając 2:6, 0:6 z 38-letnią Bułgarką Dią Evtimovą (1377. WTA).
Krzysztof Maciejewski

