Środowy „media day” w Radomskim Centrum Sportu bezpośrednio poprzedza rozpoczęcie turnieju kwalifikacyjnego grupy E Billie Jean King Cup z udziałem reprezentacji: Polski, Szwajcarii i Ukrainy. – Nie będę wchodził w szczegóły taktyczne, mamy swoje plany jak podejść do poszczególnych meczów – powiedział Dawid Celt, kapitan reprezentacji Polski.

Za nami trzeci pełny dzień treningowy na korcie ziemnym, dokładnie takim samym, na jakim w przyszłym tygodniu rozgrywany będzie turniej WTA 500 w Stuttgarcie. Otwarcie turnieju kwalifikacyjnego, którego zwyciężczynie wywalczą prawo gry w listopadowym BJK Cup Finals w Shenzhen.
Pomiędzy godzinami treningów wszystkie drużyny w pełnych składach pojawiły się w centrum prasowym, by odpowiedzieć na pytania dziennikarzy. Największe zainteresowanie wzbudziła konferencja z udziałem reprezentacji Polski złożonej z zawodniczek LOTTO PZT Team: Magdy Linette (AZS Poznań), Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa (obie BKT Advantage Bielsko-Biała) i Martyna Kubka (WKT Mera Warszawa) oraz kapitan Dawid Celt.
Magda Linette, 30. w ranking WTA:

– Dobrze się czuje z większa odpowiedzialnością na swoich barkach. Nie pierwszy raz występuję roli liderki drużyny, więc i tym razem zamierzam sobie z nią poradzić. Po prostu podchodzę do tej sytuacji, że jest jak jest. Grałam już z tymi dziewczynami, więc mało jest w stanie mnie zaskoczyć. Cieszę się, że mogę grać singla, że cały czas jestem ważnym punktem w drużynie. Czasami to nie ma znaczenia, czy jest się jedynką, czy dwójką, bo obie rywalki są mocne. Znam obie przeciwniczki i jestem przygotowana do występu w Radomiu. Liczę na pełne trybuny i głośny doping. Kort wysypany w Radomiu jest naprawdę bardzo fajny. I przede wszystkim wygląda jakościowo świetnie. Bardzo przyjemny i już chyba wystarczająco ubity. To dobrze, że miałyśmy parę dni, żeby go przetestować i dać swój feedback co trzeba skorygować. Dzisiaj już grało się naprawdę dobrze, przyjemny jest kozioł, nie jest za szybko, nie jest za wolno, jest akurat.
Katarzyna Kawa, 156. W rankingu WTA:

– Jest to zupełnie inny kort, bo to sztuczny kort ziemny w hali, a ja w Bogocie grałam na kortach zewnętrznych. Ale hala i całe otoczenie wyglądają niesamowicie. Została wykonana świetna robota, jeżeli chodzi o przygotowanie, bo zrobienie kortu ziemnego w hali to nie jest łatwa sprawa. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać formę i będę w pełni przygotowana do gry no że nie dopadnie mnie zbyt szybko „jet-lag”. Jednak w krótkim czasie musiałam przeskoczyć kilka stref czasowych, żeby tu dotrzeć. Parę rzeczy zmieniłam na początku tego roku i myślę, że pewne elementy w mojej grze musiały się poukładać. Niektóre ułożyły się w Bogocie, trochę rzutem na taśmę, ale ważne, że się ułożyły. Myślę, że mniejsze turnieje tak mnie przeorały psychicznie, że miałam ogromną determinację, by jak najlepiej zagrać w Bogocie. Miało to wszystko wpływ na to, że wytrzymywałam trudne mecze.
Maja Chwalińska, 121. w rankingu:

– Chciałam po tegorocznym Australian Open zrobić wystarczająco wysoki ranking, który pozwoli mi zagrać w Roland Garros. Nie starczyło mi sił prawdę mówiąc i potrzebowałam odpuścić parę tygodni. Teraz jestem w pełni sił i mam nadzieję, że w następnych turniejach wypadnę dobrze i uda mi się wejść do pierwszej setki. Wierzę, że mi się to uda, może prędzej, niż później.
Martyna Kubka, 125. w deblowym rankingu WTA:

– Nie stawiam sobie żadnych oczekiwań na ten sezon pod względem tytułów. Wiadomo, że dobrze grałam przed rokiem, ale nie wiem czy mi się uda powtórzyć dziesięć zwycięstw z poprzedniego sezonu. Ale też dobrze się złożyło w tym roku na otwarcie, bo w czterech startach zagrałam w czterech finałach, a jeden wygrałam. W deblu jest wiele zmiennych, nie wiem jak to się potoczy. W zeszłym troku miałam bodajże serię 13 super tie-braków wygranych z rzędu, co może się nie powtórzyć. Dalej skupiam się na startach w singlu, ale jednocześnie zamierzam podtrzymywać wysoki deblowy ranking, żeby mieć doby punkt startowy do ataku na Top 100.
Dawid Celt, kapitan reprezentacji Polski:

– Nie będę wchodził w szczegóły taktyczne, mamy swoje plany jak podejść do poszczególnych meczów, ale nie zdradzę która z dziewczyn wystąpi jutro na drugiej rakiecie. Jesteśmy już po ostatnim treningu. Myślę, ze nasze przygotowana tu na miejscu w Radomiu przebiegły bardzo fajnie i chciałem złożyć podziękowania na ręce prezesa PZT, bo organizacja i kort są naprawdę bez zastrzeżeń, za co dziękuję w imieniu drużyny. Jedynie Kasia sprawiła nam niespodziankę, przez to, że dotarła później niż planowaliśmy. Ale trudno się nie cieszyć i nie gratulować jej niedzielnego występu w finale turnieju WTA w Bogocie. Jest kilka czynników, które wpłyną na to, kto zagra, ale jest za wcześnie, żebym o tym mówił. Pewnie jeszcze po obiedzie przedyskutujemy sobie to z teamem, porozmawiam z zawodniczkami i przed kolacją dziewczyny dostaną informacje.
Przypominamy, że w Radomiu w drużynie Szwajcarii znajdziemy trzy osoby, które w 2022 roku wywalczyły w Glasgow pierwszy i jak dotychczas jedyny raz Bilie Jean King Cup. Są to Viktorija Golubic, Jill Teichmann i kapitan Heinz Guenthardt, który często pojawia się w Polsce. Ostatnio towarzyszył w Lesznie Celine Naef w lutowym turnieju ITF W75 Winter Polish Open, współoorganizowanym przez Leszno Tenis Klub i Polski Związek Tenisowy.
Heinz Gunthardt, kapitan reprezentacji Szwajcarii:
– Pamiętam bardzo dobrze mecz Fed Cup w Zielonej Górze w 2014 roku. To była prawdziwa huśtawka emocji, bo w jednym momencie wygrywaliśmy, a po chwili przegrywaliśmy. Emocje i wielki doping miejscowych kibiców. Zielona Góra wykreowała wspaniałą atmosferę, która często towarzyszy spotkaniom tych drużynowych rozgrywek. Emocjonalnie, to był niesamowity rollercoaster. Ale też była to prawdziwa lekcja: pojedynek tenisowy jest rozstrzygnięty, kiedy faktycznie się skończy. Jeśli masz dobrą drużynę, to zawsze możesz wygrać. Dlatego jak przed przyjazdem do Radomia dostawałem pytania, kto zastąpi Belindę Bencic, odpowiadam nikt jej nie zastąpi. To jest klucz, który zadziałał w Zielonej Górze, wygrała drużyna, a nie pojedyncze nazwisko.
Celine Naef, 142. w rankingu WTA:
– W ubiegłym roku miałam okazję zagrać przeciwko Idze Świątek w meczu Billie Jean King Cup w Biel. Przegrałam wtedy, ale tamten mecz dał mi dużo pozytywnych wrażeń i doświadczeń, które zamierzam wykorzystać w kolejnych występach w drużynie. Do dzisiaj jestem wdzięczna, że dostałam szansę i cieszę się, że ponownie mogę grać dla reprezentacji.
Jeśli chodzi o rankingi uczestniczek trzydniowej rywalizacji w Radomskim Centrum Sportu, to powszechnie za najpoważniejsze kandydatki do końcowego sukcesu i awansu do BJK Cup Finals w Shenzhen jest drużyna Ukrainy. 18. tenisistka świata Elina Switolina, 25. w rankingu WTA Marta Kostjuk oraz ósma deblistka świata Ljudmiła Kiczenok, to zdecydowanie najsilniejsze karty w talii trzymanej w ręku rzez kapitana Ilię Marczuka.

Ilia Marczenko, kapitan reprezentacji Ukrainy:
– To zupełnie inna rola, być trenerem w Tourze, niż być kapitanem reprezentacji narodowej. Wszyscy jesteśmy profesjonalistami, mam bardzo dobrze przygotowane zawodniczki do tej rywalizacji, a atmosfera w teamie jest wspaniała. Jesteśmy dobrej myśli i liczymy na zwycięstwo w Radomiu, a właściwie na dwa zwycięskie spotkania i awans do BJK Cup Finals.
Marta Kostjuk:
– Dopiero wczoraj po południu dotarłam tu do hali, już po zakończeniu treningu drużyny. Dlatego dopiero dzisiaj mogłam trenować zapoznać się z kortem. Ale koleżanki z zespołu mi mówiły, że kort jest bardzo dobry, ja sama przekonam się o tym dopiero dzisiaj po południu. Właściwie dopiero zaczynam sezon na kortach ziemnych i to bardzo dobrze, że tutaj przygotowana jest nawierzchnia zbliżona do kortu w Stuttgarcie, gdzie zagram w przyszłym tygodniu.
Elina Switolina, brązowa medalistka IO w Tokio 2021 w singlu:
– W ostatnim czasie bardzo ważna, obok gry w tenisa, jest dla mnie działalność mojej fundacji, która ma na celu pomagać dzieciom grającym w tenisa w Ukrainie. Od roku nasza kobieca reprezentacja jest wspierana przez fundację. Gra w drużynie narodowe jest dla mnie bardzo ważna, zarówno w rozgrywkach o Billie Jean King Cup, jak również występ na igrzyskach olimpijskich. To zawsze specjalne momenty, kiedy mam możliwości z dumą reprezentować swój kraj.
czytaj też: Mocny zespół Ukrainy. Polki już trenują
(D. T.)
Fot. Michał Jędrzejewski



