Billie Jean King Cup w Gorzowie. Kobieca reprezentacja Nowej Zelandii wraca na poziom play-offs

W 2025 roku drużyna Nowej Zelandii wygrała Grupę I, pokonując m.in. Indie, Koreę Południową i Tajwan. Fot. ITF

Turniej Play-Off Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim to jedno z najważniejszych tenisowych wydarzeń końcówki roku w Polsce. To właśnie tutaj Biało-Czerwone prowadzone przez Dawida Celta i Macieja Domkę, staną do rywalizacji z Nową Zelandią oraz Rumunią o jedno miejsce premiowane awansem do przyszłorocznych kwalifikacji.

Choć polscy kibice z niecierpliwością czekają na występy Igi Świątek czy Martyny Kubki, warto bliżej przyjrzeć się rywalkom, bo dla Nowej Zelandii jest to historyczny moment. Zespół Matta Haira wraca na poziom play-offs po raz pierwszy od trzech dekad – i jak podkreśla selekcjoner – jest to powrót w pełni zasłużony.

Awans po 30 latach: nowozelandzki tenis wraca na międzynarodową scenę

Nowa Zelandia wywalczyła awans dzięki znakomitemu występowi w Azji. W 2025 roku drużyna wygrała Grupę I, pokonując m.in. Indie, Koreę Południową i Tajwan. Kapitan Matt Hair nie ukrywa, że drużyna czuje dumę, ale też głód kolejnych wyzwań: – Będąc w topowej dywizji i rywalizując z najlepszymi, jesteśmy tam, na co zapracowałyśmy. Nasze zwycięstwa w Indiach pokazały, że należymy do tej elity.

Dla młodej grupy zawodniczek turniej w Polsce będzie debiutem na najwyższym poziomie rywalizacji reprezentacyjnej.

Kluczowe osłabienie: brak Lulu Sun

Zespół przyjechał do Gorzowa bez swojej liderki singla – Lulu Sun, obecnie notowanej ponownie w TOP 100 (WTA #87), finalistki WTA 250 w Kantonie oraz zwyciężczyni turnieju WTA 125 w Jingshan.

Sun, która w 2024 roku dotarła do ćwierćfinału Wimbledonu i była już 39. rakietą świata, wypadła z powodu kontuzji. To ogromny cios, ale – jak podkreśla Hair – także szansa: – To trudna strata, ale otwiera drzwi dla naszych młodych zawodniczek, które dzięki temu zdobędą bezcenne doświadczenie.

Erin Routliffe – liderka, mistrzyni, autorytet

Siłą reprezentacji Nowej Zelandii jest Erin Routliffe, czyli jedna z najlepszych deblistek świata.
Jej osiągnięcia mówią same za siebie:

  • dwukrotna mistrzyni US Open (2023, 2025),
  • była liderka rankingu WTA w deblu (2024),
  • zwyciężczyni WTA Finals 2024,
  • 12 tytułów WTA w karierze.

Routliffe zna polski tenis doskonale, bo wcześniej grała w parze z Alicją Rosolską. Jej doświadczenie ma być kluczowe dla trzech młodych reprezentantek.

Młoda fala: Yang, Otway, Tse

Nowa Zelandia postawiła na zawodniczki wchodzące dopiero na zawodowy poziom – większość z nich przeszła lub przechodzi ścieżkę NCAA, która w tym kraju uchodzi za fundament rozwoju.

Vivian Yang (20 lat)

  • była juniorka TOP 100 (ITF #77),
  • reprezentowała Pepperdine i University of Virginia,
  • najwyżej klasyfikowana w NCAA na #7 w deblu,
  • mistrzyni ITF W15 (Wellington 2022).

Jade Otway (22 lata)

  • absolwentka Texas Christian University (2025),
  • All-American dzięki ćwierćfinałowi NCAA,
  • dwukrotnie ćwierćfinalistka debla WTA 250 ASB Classic.

Elyse Tse (21 lat)

  • absolwentka Washington State University (2025),
  • cztery finały ITF w deblu, w tym W35 Tauranga (2024).

To one, zaraz obok Routliffe, będą walczyć przeciwko Polsce oraz Rumunii.

Nowozelandzki system szkolenia: spokojnie, ale konsekwentnie do przodu

W ostatnich latach Tennis New Zealand mocno inwestuje w lokalny system turniejowy. Od 2020 roku w kraju regularnie rozgrywane są ITF World Tennis Tour – trzy turnieje kobiet i trzy mężczyzn, które mają być pomostem między juniorami a poziomem WTA/ATP.

Efekty? Wielu obecnych reprezentantów debiutowało, wygrywało lub osiągało finały właśnie w tych krajowych imprezach.

Nowa Zelandia wierzy, że ta struktura z czasem da efekty podobne do tych, jakie dziś możemy oglądać w grze Erin Routliffe.

Co czeka drużynę w Gorzowie?

Nowa Zelandia rozpocznie rywalizację w piątek meczem z Polską, po którym w niedzielę zagra z Rumunią. Każdy mecz składa się z dwóch singli i debla.

Awans uzyska tylko zwycięzca grupy – pozostałe drużyny wracają do regionalnych Grup I.

Matt Hair podkreśla jednak, że dla jego zespołu turniej to coś więcej niż walka o wynik:To tydzień nauki, rozwoju i czerpania z każdej chwili. Gra w Polsce, możliwe starcie z Igą Świątek – to doświadczenie, które kształtuje zawodniczki na lata.

Choć faworytem rywalizacji pozostają Polki, reprezentacja Nowej Zelandii przyjechała do Gorzowa z jasną misją: walczyć, uczyć się i czerpać z rywalizacji z najlepszymi.

A dzięki obecności Erin Routliffe i trójki utalentowanych zawodniczek, zespół z Kraju Długiej Białej Chmury może sprawić niespodziankę – jeśli nie wynikiem, to z pewnością poziomem gry i determinacją.

 

Erin Routliffe: Uwielbiam Polskę!

Jak się czujesz z tym, że Nowa Zelandia po raz pierwszy od 30 lat awansowała na poziom play-off Billie Jean King Cup?

– Jestem przeszczęśliwa i ogromnie wdzięczna za tę szansę! Trzydzieści lat to długi czas, a powrót do tej grupy jest niezwykle ekscytujący. To pokazuje, jak ciężka praca wielu zawodniczek, trenerów i członków zespołu przez lata przyniosła efekty.

Jak postrzegasz swoją rolę liderki i mentorki dla absolwentek college’u, które – tak jak Ty kiedyś – próbują przebić się z cyklu WTT na główny tour?

– Mam nadzieję, że mogę wnieść do zespołu swoje doświadczenie i pomóc dziewczynom na każdy możliwy sposób. Ponieważ sama grałam w college’u, ukończyłam studia, potem rywalizowałam w turniejach ITF i WTT, a teraz gram na najwyższym poziomie, wierzę, że mogę pokazać im, iż wszystko jest możliwe. Chciałabym być dla nich bezpieczną przestrzenią – żeby mogły przyjść do mnie z każdym pytaniem czy po radę, nie tylko podczas BJKC, ale przez cały rok.

Co sądzisz o ścieżce NCAA dla tenisistek z Nowej Zelandii oraz o turniejach World Tennis Tour rozgrywanych w kraju jako sposobie ułatwienia przejścia do profesjonalnego tenisa?

– Uważam, że to naprawdę pomaga w rozwoju sportu i umożliwia naszym zawodniczkom rywalizację z profesjonalistkami z innych krajów. Myślę, że będąc z małego kraju, położonego tak daleko od reszty świata, jednym z największych wyzwań jest brak możliwości regularnych treningów i rywalizacji z najlepszymi. Dlatego mam nadzieję, że dzięki turniejom organizowanym w Nowej Zelandii nasze zawodniczki będą mogły częściej grać na światowej scenie i zdobywać doświadczenie.

Grałaś wcześniej w deblu z Polką Alicją Rosolską – czy masz jakieś doświadczenia związane z Polską lub wiedzę o drużynie przeciwniczek?

– Uwielbiam Polskę! Co prawda nie grałam tu żadnego turnieju, ale kilka lat temu pojechałam do Warszawy, żeby trenować z Rosolską przed Roland Garros. Spędziłam tam świetny czas – wszyscy byli bardzo mili i gościnni, a jedzenie było przepyszne! Z reprezentacji Polski dobrze znam Igę, a resztę dziewczyn dopiero będę musiała bliżej poznać, bo niewiele o nich wiem.

Źródła: https://tennis.kiwi/
New Zealand Embassy to Poland

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Turniej Next Gen ATP Finals po raz trzeci odbędzie się w Jeddah w Arabii Saudyjskiej. Fot. Next Gen ATP Finals 2025

Przed nami ostatnia znacząca impreza tenisowa kończącego się roku 2025 – Next Gen ATP Finals 2025. To rozgrywany od 2017 roku na zakończenie sezonu turniej  dla …

IV edycja turnieju PoWer Cup by PoWer Tennis Academy zgromadziła ponad 50 miłośników tenisa. Fot. PoWer Cup 2025

Na kortach Rataje POSiR w Poznaniu 6 grudnia odbyła się IV edycja turnieju PoWer Cup by PoWer Tennis Academy. Wydarzenie zgromadziło ponad 50 miłośników tenisa. …

Aryna Sabalenka jest rakietą nr 1 światowego rankingu WTA w grze pojedynczej. Drugie miejsce zajmuje Iga Świątek. Fot. www.depositphotos.com

Ukraińska tenisistka Anhelina Kalinina (155. WTA) pokonała w trzech setach 6:3, 4:6, 7:5 Francuzkę Elsę Jacquemot (59. WTA) w finale ostatniego w kończącym się sezonie …

Beskidzki Klub Tenisowy Advantage Bielsko-Biała zdobył czwarty z rzędu tytuł Drużynowego Mistrza Polski! Fot. Olga Pietrzak

Beskidzki Klub Tenisowy Advantage Bielsko-Biała zdobył czwarty z rzędu tytuł Drużynowego Mistrza Polski! W finale obrońcy tytułu pokonali zespół COME-ON Tennis Wrocław 4:2. Brązowe …