Kamil Majchrzak (WKT Mera Warszawa) wygrał już drugi mecz w głównej drabince turnieju ATP 250 na twardych kortach w Brisbane i awansował do ćwierćfinału. W imprezie najwyżej obecnie notowany Polak w rankingu tenisistów startuje jako „szczęśliwy przegrany”. Szumi pokonał w środę w drugiej rundzie 6:7 (2-7), 7:6 (9-7), 7:6 (10-8) Reilly’ego Opelkę, amerykańskiego „giganta” mierzącego 211 cm. O awans do półfinału Majchrzak powalczy teraz z najwyżej rozstawionym Daniiłem Miedwiediewem.
Trzy sety zakończone tie-breakami
Od poniedziałku Kamil Majchrzak zajmuje 59. miejsce w rankingu ATP, a tuż za nim sklasyfikowany jest Opelka (od stycznia nowym trenerem Amerykanina jest jego rodak Craig Boynton, znany z wieloletniej współpracy z Hubertem Hurkaczem). Nie tylko różnica jednej lokaty zapowiadała wyrównany mecz, ale również ich poprzedni jedyny pojedynek w zawodowym Tourze. Trafili na siebie dokładnie osiem lat temu, również w drugiej rundzie, ale challengera ATP w australijskiej miejscowości Playford. Tam, w walce o miejsce w ćwierćfinale lepszy okazał się Amerykanin, który wygrał w dwóch zaciętych tie-brakach 7:6 (11-9), 7:6 (10-8).
W środę obaj tenisiści zachowywali niesamowitą dyscyplinę przy własnych serwisach i w dwunastu pierwszych gemach żaden nie dal rywalowi nawet jednej szansy na przełamanie podania. Wymiany były dosyć krótkie i bardzo dynamiczne, a pierwszy set trwał 44 minuty. O jego losach zadecydował tie-break.
Nieco lepiej rozpoczął go tenisista z USA, który od stanu 1-2 rozstrzygnął na swoją korzyść kolejne sześć piłek, wykorzystując pierwszego setbola już po blisko trzech kwadransach.
Do decydującej rozgrywki doszło również w drugiej partii, ponieważ żaden z tenisistów nie oddał przeciwnikowi własnego podania. Tym razem ponownie nikt nie wypracował nawet jednego breaka, bowiem obaj pewnie wygrywali serwisy. Szczyptę niepewności przeżył jedynie Polak, który zanim wyszedł na 6:5, nie wykorzystał prowadzenia 40-15 w jedenastym gemie, ale od równowagi zdobył dwa następne punkty.
Amerykanin doprowadził do tie-breaka i otworzył go prowadzeniem 3-0 i 4-2.Trzy następne punkty padły łupem Kamila, więc na tablicy pojawił się wynik 5-4 dla niego. Zaraz potem, po dwóch wymianach przy serwisie Opelki, to on był bliski awansu do ćwierćfinału. Zmarnował jednak piłkę meczową, a potem przy 6-7 obronił setbola.
Jednak w dwóch następnych akcjach lepszy był Majchrzak, który wykorzystał po kolejnych 52 minutach drugą piłkę setową, wygrywając tie-breaka 9-7. W ten sposób po godzinie 96 minutach wyrównał stan meczu, a w bardzo obiecujący sposób otworzył decydującego seta, wypracowując pierwszego w tym spotkaniu break-pointa.
Nie udało mu się go zamienić na prowadzenie 1:0, a dalej – podobnie jak w dwóch pierwszych odsłonach pojedynku – obaj tenisiści konsekwentnie pilnowali swoich podań. Jednak przy stanie 4:4 Polak wypracował dwie okazje do przełamania rywala, le ten wybronił się przy obydwu.
Po raz trzeci więc sędzia zarządził tie-break, a w nim na przemian obejmowali prowadzenie, zdobywając pewnie punkty przy swoich serwisach. Niebezpiecznie zrobiło się jednak, gdy Opełka odskoczył na 6-4, jednak Majchrzak obronił dwa kolejne meczbole po czym sam wyszedł na 7-6, a następnie na 8-7.
W obydwu przypadkach Kamilowi nie udało mu się wygrać decydujących wymian, ale zakończył dwuipółgodzinny pojedynek przy trzeciej sposobności 10-8 i ton zagra teraz o miejsce w półfinale z Miedwiediewem, zajmującym obecnie 13. miejsce na świecie. Będzie to ich pierwsze spotkanie.
Wykorzystana szansa
Majchrzak w Brisbane rozpoczął nowy sezon od gry w dwuetapowych eliminacjach. Na otwarcie uporał się w nich 6:4, 7:5 z Australijczykiem Cruzem Hewittem, synem byłego lidera rankingu ATP Lleytona Hewitta). Jednak w drugiej rundzie przegrał z Francuzem Quentinem Halysem 6:1, 6:7 (5-7), 4:6. Miejsce w głównej drabince dało mu wycofanie się innego „lucky losera” Włocha Matteo Arnaldiego.
W poniedziałek, w pierwszej rundzie, polski tenisista odniósł pewne zwycięstwo 7:6 (7-4), 6:0 nad wyżej notowanym Niemcem Danielem Altmaierem, sklasyfikowanym na 44. miejscu na świecie.
Natomiast we wtorek rozegrał mecz deblowy u boku Camilo Ugo Carabelliego. Polsko-argentyński duet uległ w pierwszej rundzie Amerykanom Tommy’emu Paulowi i Ethanowi Quinnowi 4:6, 6:4, 6-10.
(DT)


