97. Narodowe Mistrzostwa Polski w Bytomiu. Mamy niespodziankę: Marta Leśniak wyeliminowała Katarzynę Kawę

Marta Leśniak (na zdjęciu) sprawiła niespodziankę eliminując rozstawioną z numerem drugim Katarzynę Kawę. Fot. Olga Pietrzak

Marta Leśniak (KT Kubala Ustroń) sprawiła niespodziankę eliminując rozstawioną z numerem drugim Katarzynę Kawę (PZT Team/BKT Advantage Bielsko-Biała) 7:6 (7), 6:2 i awansowała do półfinału 97. Narodowych Mistrzostw Polski. W rywalizacji mężczyzn jako pierwszy do półfinału awansował Daniel Michalski (PZT Team/WKT Mera Warszawa), nie wychodząc na kort. Jego rywalem będzie Martyn Pawelski (PZT Team/KS Górnik Bytom). W drugim półfinale zagrają: Paweł Ciaś (KT Kubala Ustroń, nr 5.) i Maciej Rajski (TENISWIL Warszawa-Wilanów, 15.).

35-letnia Marta Leśniak: Nic mnie nie boli, kocham tenis

– Na pewno nie gram za bardzo w turniejach, ale cały czas biorę udział w rozgrywkach ligowych, tutaj i w Niemczech. I też na miejscu, we Wrocławiu, trenuję juniorów, także sporo czasu spędzam na korcie i jestem aktywna. Dużo pracuję nad przygotowaniem fizycznym, żeby wytrzymać ten sezon ligowy, który trwa teraz w najlepsze. Dlatego wzięłam udział w tych mistrzostwach, żeby się jeszcze bardziej ograć. Jestem zdrowa, nic mnie nie boli, a kocham tenis i mam dużo radości z gry tutaj w Bytomiu – powiedziała 35-letnia Leśniak.

W sobotę jej rywalką będzie Joanna Zawadzka (UKS ACT Sport Tarnów). Rozstawiona z numerem czwartym zawodniczka pokonała w ćwierćfinale Laurę Koralnik (WKT Mera Warszawa) 6:2, 7:5.

„Jedynka” gra dalej

Do półfinału awansowała także turniejowa „jedynka” – Weronika Falkowska (PZT Team/KS Górnik Bytom), po wygranej z Adą Piestrzyńską (WKS DeSki Warszawa, 10.) 6:2, 2:6, 6:2.

– Początek był dla mnie udany, wszystko się układało po mojej myśli. A w drugim secie chyba trochę za bardzo się spieszyłam, żeby kończyć akcje, a trzeba było grać cierpliwie. Tutaj jednak są wolne korty, a nowe piłki mocno skakały, a koleżanka grała loby i większość piłek do góry. No w drugim secie weszła w swój rytm, prawie każdy gem był na przewagi, ale ja w tych kluczowych momentach popełniałam częściej błędy. No brakło mi trochę cierpliwości. Ale już w trzecim secie zagrałam po prostu swoje i już było dobrze do końca – powiedziała Falkowska. 

Weronika Falkowska. Fot. Olga Pietrzak
Weronika Falkowska. Fot. Olga Pietrzak

W sobotę przeciwniczką Weroniki będzie Martyna Kubka (PZT Team/CKT Grodzisk Maz., nr 3.), która po południu uporała się z Anną Hertel (AZS Poznań, 9.) 5:7, 6:4, 6:2. Ten półfinał rozpocznie się o godzinie 9.00 i będzie transmitowany na kanale Polsat Sport Extra.

Awansował nie wychodząc na kort

Natomiast w rywalizacji mężczyzn jako pierwszy do 1/2 finału awansował Daniel Michalski (PZT Team/WKT Mera Warszawa), nie wychodząc na kort. Rywal obrońcy tytułu i turniejowej „jedynki” – Aleksander Orlikowski (WKS Grunwald Poznań) oddał pojedynek ćwierćfinałowy walkowerem wskutek urazu pleców.

O miejsce w finale Michalski powalczy w sobotę z rozstawionym z numerem czwartym Martynem Pawelskim (PZT Team/KS Górnik Bytom), który w piątek wyeliminował Olafa Pieczkowskiego (PZT Team/KT Januszkowo-Olsztyn), nr 8.) 7:6 (9-7), 4:6, 6:3.

Martyn Pawelski. Fot. Olga Pietrzak
Martyn Pawelski. Fot. Olga Pietrzak

Drugiego finalistę bytomskich mistrzostw wyłoni pojedynek Pawła Ciasia (KT Kubala Ustroń, nr 5.) z Maciejem Rajskim (TENISWIL Warszawa-Wilanów, 15.). Ciaś awansował już przed południem, gdy bez straty gemy ograł Piotra Pawlaka (WKT Mera Warszawa).

– Od początku starałem się być solidny i trzymać wysokie tempo, a Piotrek jednak robił sporo niewymuszonych błędów, szczególnie na początku. Pewnie był to jakiś stres, bo mecz był w telewizji, więc to też robi swoje i jest z tyłu głowy. Mnie to chyba mniej przeszkadzało, chociaż też nie grałem wcześniej meczu przed kamerami. Na pewno znam dobrze styl gry Maćka, ostatnio z nim wygrałem w Łodzi, ale rok w wcześniej to on mnie pokonał. Także zapowiada się trudny mecz jutro – powiedział Ciaś.  

Rajski po południu wygrał w trzech setach z Marcelem Kamrowskim (AZS Poznań) 3:6, 6:3, 6:3. Dzień wcześniej wyeliminował rozstawionego z numerem trzecim Maksa Kaśnikowskiego (PZT Team/CKT Grodzisk Mazowiecki).

- Dzisiaj, tak samo jak i wczoraj, byłem bardziej cierpliwy niż mój przeciwnik - powiedział po wygranej z Marcelem Kamrowskim Maciej Rajski.
– Dzisiaj, tak samo jak i wczoraj, byłem bardziej cierpliwy niż mój przeciwnik – powiedział po wygranej z Marcelem Kamrowskim Maciej Rajski.

– Dzisiaj, tak samo jak i wczoraj, byłem bardziej cierpliwy niż mój przeciwnik. Dzisiaj Marcel starał się wygrywać wymiany na dwie, trzy piłki, ale starałem się, żeby jak najwięcej z nich wracało na jego stronę. Starałem się też jak najbardziej zmieniać rytm. U nas obu trochę widać było zmęczenie, bo mamy za dobą już po 3-4 mecze. Ale im dłużej dzisiaj graliśmy, tym ważniejsza była moja cierpliwość. Jutro będzie trochę inny mecz. Z Pawłem bardzo dobrze się znamy, wygrał ze mną parę razy więcej, ale mnie też udało się z nim kilka meczów wygrać. Będzie to chyba ciekawy pojedynek, bo on potrafi grać szybką i płaską piłką, ale też potrafi być bardzo cierpliwy. Potrafi wydłużyć punkt, dłużej pobiegać, więc zapowiada się kolejny długi mecz w tym turnieju – powiedział Rajski. 

Tomasz Dobiecki 

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Katarzyna Kawa. Fot. Archiwum PZT

Roland Garros 2024 bez Katarzyny Kawy

Katarzyna Kawa (180. WTA), czwarta obecnie polska tenisistka w rankingu WTA, straciła w środę wieczorem szanse na występ w zbliżającym się wielkoszlemowym turnieju tenisowym French Open, Roland Garros 2024,